Lechia Gdańsk przegrała z Lechem Poznań 1:2 w 4. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Duży wpływ na wynik meczu miała czerwona kartka, którą w 45. minucie ukarany został Zaur Sadajew. Po spotkaniu piłkarze mieli pretensje do swojego kolegi, który ostatecznie został przesunięty do drużyny rezerw.
– Wiadomo było, że po czerwonej kartce nie będziemy tak samo grali jak w pierwszej połowie, że musieliśmy się cofnąć. Faul Zaura Sadajew spowodował, że gra się posypała. Musimy to wyjaśnić w szatni, we własnym gronie, Zaur musi się zastanowić czy swoim zachowaniem nie osłabia drużyny – powiedział Maciej Makuszewski.
Skrzydłowy lechistów miał znakomitą szansę na zdobycie bramki, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Krzysztofem Kotorowskim. – Miałem okazję, uważam że gdybym ją wykorzystał byłoby po meczu. Nie udało się i była „Obrona Częstochowy”, niestety bez szczęśliwego końca. Nie mogło być inaczej, bo przecież Lech Poznań jest klasową drużyną – ocenił Makuszewski.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.