Nie było w środowy wieczór niespodzianki podczas starcia Genku z Liverpoolem. Obrońcy tytułu wygrali na wyjeździe (4:1) i pewnym krokiem zmierzają do 1/8 finału, gdzie zacznie się prawdziwa gra o zwycięstwo w Champions League.
Liverpool odniósł pewne wyjazdowe zwycięstwo (fot. Reuters)
Podczas ostatniego weekendu drużyna prowadzona przez Juergena Kloppa straciła swoje pierwsze ligowe punkty i kibice mogli się zastanawiać jak to wpłynie na ich pupili. Gra w delegacjach w Champions League nie jest bowiem specjalnością Liverpoolu, jednak okazja do przełamania tej niekorzystnej passy nadarzała się idealna. Goście ani myśleli jednak, by lekceważyć Genk, o czym najlepiej świadczy ich nastawienie.
Wicemistrzowie Anglii od początku narzucili rywalowi swoje warunki gry i potrzebowali zaledwie 120 sekund, by wyjść na czoło. Fabinho dostrzegł przed polem karnym Alexa Oxlade-Chamberlaina, a ten mając nieco miejsca, zdecydował się na strzał. Nie było to mocne uderzenie, ale niezwykle precyzyjne i bramkarza gospodarzy nie zdążył zareagować, a futbolówka tuż przy słupku wpadła do siatki.
The Reds byli zespołem zdecydowanie lepszym i spokojnie kontrolowali zawody. Brakowało jednak postawienia pieczęci i zdobycia drugiej bramki, która pozwoliłaby gościom grać na dużo większym luzie. Jeden gol straty oznaczał z kolei, że Gent wciąż miał o co walczyć i można było się spodziewać, że po przerwie miejscowi ruszą do nieco bardziej zdecydowanych ataków.
Belgowie być może mieli zamiar „ruszyć”, jednak ich zapał został ostudzony w 57. minucie. W roli głównej ponownie wystąpił Oxlade-Chamberlain, który na skraju pola karnego dopadł do piłki odegranej przez Roberto Firmino i zdecydował się na strzał bez przyjęcia. Trafił na tyle precyzyjnie, że futbolówka po tym uderzeniu odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bramki. Piękny gol!
200 – Alex Oxlade-Chamberlain’s second goal this evening was Liverpool’s 200th Champions League goal, becoming the fourth English team to net as many alongside Manchester United, Arsenal and Chelsea. Tekkers. pic.twitter.com/RKYCqPggrA
Losy spotkania zostały definitywnie rozstrzygnięte na niespełna kwadrans przed końcem. Mohamed Salah obsłużył dokładnym podaniem Sadio Mane, a ten lekko podcinając piłkę zrobił swoje, czyli pokonał bramkarza.
Liverpool zdołał dołożyć jeszcze jedno trafienie, a na swoje trafienie zapracował sobie Salah. Pełna pula padła więc łupem gości, którzy mają po trzech kolejkach sześć punktów na swoim koncie i znajdują się w całkiem niezłej pozycji wyjściowej w kontekście walki o 1/8 finału.
Genk tuż przed doliczonym czasem uratował twarz dzięki bramce honorowej autorstwa Stephena Odeya. Było to jednak wszystko na co gospodarze mogli sobie tego wieczoru pozwolić.
Como wyrównało wiekopomne rekordy Ligi Mistrzów Liverpoolu, Realu i Bayernu
Rozbiciem Lens, Como zapisało się w historii Ligi Mistrzów. Żadna drużyna nie odniosła w niej zwycięstwa większą różnicą goli. Żadna nie zdobyła więcej bramek w jednym meczu.
Nowak z pierwszym golem w Lidze Mistrzów. „Może będzie mi dane podpatrzeć coś u Lewandowskiego”
Wiktor Nowak zdobył pierwszą bramkę w karierze w Lidze Mistrzów. Polski pomocnik trafił do siatki w barwach Slavii Praga w przegranym meczu z Arsenalem. Po spotkaniu opowiedział o nowej roli na boisku, zmianach pozycji i nauce języka czeskiego.