Red Bull Lipsk bez większych problemów pokonał Zenit Sankt Petersburg 2:1 w ramach trzeciej serii gier fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Peter Gulacsi ma powody do radości. Jego drużyna wygrała mecz, a on sam tylko dwa razy musiał interweniować w trakcie 90 minut. FOTO: ŁUKASZ SKWIOT
Od pierwszego gwizdka arbitra Aliiego Palabiyika to zawodnicy Juliana Nagelsmanna prowadzili grę, jednak miażdżąca przewaga w posiadaniu piłki na niewiele się zdawała. Rosyjskim gościom nie pozostało nic innego, jak wycofać się do defensywy, a swoich szans z przodu upatrywać w postaci kontrataków. Właśnie po jednej z tych nielicznych akcji ofensywnych Zenit objął prowadzenie.
W 25. minucie Douglas Santos dośrodkował z lewej strony w pole karne gospodarzy, jednak żaden z kolegów z drużyny nie przejął piłki, bowiem Willy Orban zdołał głową wyekspediować futbolówkę poza obręb pola karnego. Węgierski obrońca nie przyłożył większej uwagi w kwestii precyzji wybicia – piłka trafiła do Ivana Rakitskiego, który po przyjęciu klatką piersiową huknął lewą nogą, nie pozostawiając interweniującemu w bramce Peterowi Gulacsiemu możliwości skutecznej obrony.
Stracony gol zadziałał na piłkarzy z Lipska niczym czerwona płachta na byka, jednak na odpowiedź kibice zgromadzeni na Red Bull Arenie musieli poczekać do drugiej połowy. W 49. minucie Ademola Lookman przyspieszył akcję zagraniem na lewą stronę boiska w kierunku Konrada Laimera. Austriak przepuścił piłkę między nogami, która trafiła do Marcela Sabitzera. Były zawodnik Red Bull Salzburg nie zastanawiał się ani chwili – odegrał piłkę Laimerowi, który strzałem z ostrego kąta umieścił piłkę w siatce.
Dziesięć minut później wynik na tablicy wyników ponownie uległ korekcie. I ponownie na korzyść RB Lipsk. Po rozegraniu zespołowej akcji Lukas Klostermann zaadresował dośrodkowaną z lewej strony piłkę do niepilnowanego w polu karnym Marcela Sabitzera. Sabitzer ze spokojem przyjął piłkę, a następnie uderzył zewnętrzną częścią stopy, nadając tym samym futbolówce efektownej (a zarazem efektywnej) rotacji. Mihaił Kerzhakov w obliczu takiego uderzenia nie miał literalnie nic do powiedzenia.
W kolejnych minutach obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze bez większych problemów kontrolowali przebieg spotkania i w pełni zasłużenie odnieśli zwycięstwo. Zawodnicy Juliana Naglesmanna blisko trzykrotnie częściej strzelali na bramkę przeciwnika i dwukrotnie częściej utrzymywali się przy piłce. Zenit został całkowicie zneutralizowany – dość powiedzieć, że gol Ivana Rakitskiego był jednym z dwóch celnych strzałów w wykonaniu Rosjan przez cały mecz.
Como wyrównało wiekopomne rekordy Ligi Mistrzów Liverpoolu, Realu i Bayernu
Rozbiciem Lens, Como zapisało się w historii Ligi Mistrzów. Żadna drużyna nie odniosła w niej zwycięstwa większą różnicą goli. Żadna nie zdobyła więcej bramek w jednym meczu.
Nowak z pierwszym golem w Lidze Mistrzów. „Może będzie mi dane podpatrzeć coś u Lewandowskiego”
Wiktor Nowak zdobył pierwszą bramkę w karierze w Lidze Mistrzów. Polski pomocnik trafił do siatki w barwach Slavii Praga w przegranym meczu z Arsenalem. Po spotkaniu opowiedział o nowej roli na boisku, zmianach pozycji i nauce języka czeskiego.