Lettieri miał pretensje do rywala o defensywną grę
Gino Lettieri nie miał powodów do zadowolenia po meczu swojej Korony Kielce z Miedzią Legnica. Mecz zakończył się remisem (0:0), a sam trener krytykował po końcowym gwizdku skrajnie defensywne ustawienia swojej drużyny.
Korona od dłuższego czasu nie rzuca swoją grą na kolana (fot. Łukasz Skwiot)
Zdaniem Lettieriego, po obu zespołach było już widać zmęczenie sezonem, a w szczególności jego finiszem, kiedy to piłkarze co kilka dni muszą wychodzić na boisko. – Nie oglądaliśmy porywającej gry w wykonaniu obu zespołów. Widać już zmęczenie tymi rozgrywkami – powiedział szkoleniowiec kielczan.
– W pierwszej połowie szukaliśmy swoich sytuacji, naciskaliśmy przeciwnika, ale on bronił się w 10 zawodników. Było bardzo ciężko przebić się przez ten mur. Kiedy rywal gra tak defensywnie, to trzeba go rozpracować taktycznie. Nam jednak brakowało takiej gry i podań, które mogłyby zaskoczyć Miedź – dodał Lettieri.
W meczu z Miedzią, tak jak w przypadku innych spotkań rozrywanych w ostatnich tygodniach, w Koronie brakowało skuteczności. – Druga połowa był zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu. Graliśmy szybszą piłkę i stworzyliśmy sytuacje bramkowe. Niestety tak jak w poprzednich meczach, nie strzeliliśmy bramki. A jak się nie strzela, to nie można wygrać spotkania – zakończył.
Po sobotnim spotkaniu Korona plasuje się na dziesiątej pozycji w tabeli Lotto Ekstraklasy z dorobkiem 44 punktów.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.