Leśnodorski i Mioduski zabrali głos ws. decyzji UEFA
Za nami specjalna konferencja prasowa Bogusława Leśnodorskiego i Dariusza Mioduskiego. Szefowie Legii Warszawa spotkali się z dziennikarzami przy Łazienkowskiej, by podzielić się z nimi wiedzą na temat sankcji nałożonych na klub przez UEFA.
– Popełniliśmy błąd formalny i wszystkich za to przepraszamy. Nie wyobrażam sobie, że coś takiego jeszcze się powtórzy. Odpowiedzialnych jest kilka osób w dziale sportowym. Nie pozostaje nam nic innego, jak wyciągnąć konsekwencję w stosunku do tych ludzi – powiedział Leśnodorski.
Prezes Legii zdradził, że kilka osób z kierownictwa klubu oddało się już do dyspozycji zarządu, a decyzje o ich przyszłości zostaną podjęte w ciągu najbliższych dni. – Na dzień dzisiejszy cztery osoby oddały się do dyspozycji zarządu klubu, a najbliższych dniach zapadną konkretne decyzje. W innych nastrojach powinniśmy się przygotowywać do innego meczu.
– Bartek Bereszyński nie mógł zagrać w trzech meczach i byliśmy przekonani, że nie wpisując go na listę zgłoszonych i tak będzie odbywał karę. Wprowadzono nowy system komputerowy dotyczący zawieszeń – wpisaliśmy go i nie było w nim informacji, że „Bereś” powinien pauzować w drugim meczu z Celtikiem… Komisja Dyscyplinarna UEFA zdecydowała się po walkowerze przerzucić nas do Ligi Europy. Teraz przejdziemy całą procedurę odwoławczą w UEFA i Trybunale Arbitrażowym. – Jakie mamy szanse? Między od 5, do 75 procent – wyznał Leśnodorski.
Głos zabrał także Dariusz Mioduski, który uważa, że kara wymierzona Legii przez Europejską Federację Piłkarską nie była współmierna błędu. – Popełniliśmy błąd, a kara, która nas spotkała jest niewspółmierna do przewinienia – powiedział.
– Szanse na odwołanie są małe, bo jestem realistą. Musimy to jednak zrobić z punktu widzenia naszego interesu i tego, o co chodzi w sporcie. Mówimy o pewnych wartościach, a duch sportu tą decyzją został złamany. Poprzemy to też formalnymi argumentami, które również miałem – zakończył.