Legia przybiła piątkę Radomiakowi. Wysoka wygrana w meczu przyjaźni
Na trybunach stadionu przy Łazienkowskiej panowała przyjacielska atmosfera między kibicami obu drużyn, tak Legia nie była łaskawa dla Radomiaka na boisku. Legioniści bardzo wysoko wygrali otwierający mecz 4. kolejki Ekstraklasy.
Legia Warszawa urządziła sobie prawdziwy strzelecki festiwal i nie dała najmniejszych szans Radomiakowi Radom. Podopieczni trenera Marka Papszuna zdemolowali rywali aż 5:0 w jednostronnym meczu otwierającym 4. kolejkę PKO BP Ekstraklasy.
Losy spotkania rozstrzygnęły się praktycznie już w pierwszej odsłonie. Wojskowi ruszyli do ataku z animuszem i błyskawicznie zaczęli dziurawić defensywę gości. Już w 7. minucie kibice na Łazienkowskiej eksplodowali z radości po raz pierwszy – na listę strzelców w swoim debiutanckim występie w barwach Legii wpisał się Michal Sevcik. Czech idealnie wprowadził się do zespołu, dając sygnał do dalszego natarcia. Gospodarze nie zwolnili tempa, a kolejne ciosy zadawali Rafał Augustyniak, Kacper Adamski oraz Bartosz Kapustka.
W szeregach Radomiaka panował jednak koszmarny wręcz chaos, a symbolem bezradności zespołu z Radomia stał się bramkarz Bartłomiej Gradecki. 27-letni golkiper, który zastąpił między słupkami Filipa Majchrowicza, kompletnie zmarnował szansę na udowodnienie swojej przydatności do zespołu. Zanotował katastrofalny występ – był niezwykle niepewny na przedpolu, miał ogromne problemy z chwytaniem prostych piłek, a jego błędy bezlitośnie otwierały Legii drogę do siatki.
W 51. minucie Bartosz Kapustka wykorzystał kolejne nieporozumienie w szeregach rywali, zaliczając swój drugi trafienie w meczu i ustalając wynik na 5:0. Przy tej bramce Gradecki ponownie nie popisał się interwencją, dopełniając swój czarny sen w stolicy. Legia w wielkim stylu zgarnia komplet punktów i wysyła jasny sygnał ligowej konkurencji.