Legia Warszawa nie wygrała czwartego kolejnego spotkania na finiszu Ekstraklasy. Drużyna Aleksandara Vukovicia zaledwie zremisowała z Zagłębiem Lubin i zakończyła sezon na drugim miejscu w tabeli.
Drużyna ze stolicy zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji po 36. kolejkach. Warszawianie wiedzieli, że ich sytuacja jest bardzo trudna, ale nie do końca beznadziejna, ponieważ w sercach tliła się iskierka nadziei, że Lechowi Poznań uda się ugrać przynajmniej remis w Gliwicach, a legioniści pokonają przed własną publicznością Zagłębie.
Aleksandar Vuković zmienił nieco skład w porównaniu do starcia z Jagiellonią Białystok. Za wykartkowanego Mateusza Wieteskę do podstawowej jedenastki wskoczył William Remy, Luis Rocha pojawił się za Adama Hlouska, a Carlitos zastąpił Dominika Nagy’a.
Legioniści w 7. minucie stworzyli pierwszą groźną okazję. Po przejęciu piłki na połowie gości, warszawianie wymienili trzy podania i Domagoj Antolić uruchomił wchodzącego z lewej strony pola karnego Sebastiana Szymańskiego, ale strzał młodzieżowego reprezentanta został zablokowany i skończyło się na rzucie rożnym.
Ekipa Vukovicia szybko przejęła inicjatywę i odważnie atakowała bramkę Konrada Forenca. Miedziowi zostali zepchnięci do głębokiej defensywy i raz po raz ratowali się wybiciami futbolówki spod własnego pola karnego.
Gospodarze potwierdzili przewagę w 16. minucie spotkania. Kasper Hamalainen popędził środkiem z futbolówką, popisał się prostopadłym podaniem do wychodzącego na czystą pozycję Szymańskiego, ten sprytnie przepuścił piłkę do Carlitosa, który strzałem między nogami pokonał golkipera przyjezdnych.
Po stracie gola Miedziowi w końcu się obudzili i zaczęli zagrażać bramce Radosława Majeckiego, ale narazili się na kontry. Tak jak w 28. minucie, kiedy po rzucie rożnym dla Zagłębia gospodarze wyszli z bardzo niebezpieczną kontrą, ale piłkę zmierzającą do bramki po strzele Hamalainena sprzed linii wybił w ostatniej chwili Bartosz Slisz. Chwilę później nadeszła informacja z Gliwic, że Piast prowadzi z Lechem.
W 32. minucie lubinianie niespodziewanie doprowadzili do remisu. Filip Starzyński popisał się kapitalnym prostopadłym podaniem do Damjana Bohara, a skrzydłowy Miedziowych w sytuacji sam na sam pokonał golkipera Legii.
Zagłębie łapało wiatr w żagle i nie zamierzało poprzestać na jednym trafieniu. Zawodnicy Bena van Daela już nie dawali się tak łatwo ogrywać legionistom, potrafili dłużej utrzymać się przy piłce czy zaatakować gospodarzy wyższym pressingiem. Warszawianie już nie byli tak aktywni jak przez pierwszy kwadrans.
Początek drugiej połowy był bardzo wyrównany. Legia niby próbowała wyprowadzić drugi cios, ale nie za bardzo miała pomysł, jak ugryźć lubińską defensywę. Jedynym groźnym strzałem przez pierwszy kwadrans była próba z dystansu Cafu, ale minimalnie się pomylił. Z drugiej strony kilku centymetrów zabrakło Filipowi Starzyńskiemu, który przymierzył z rzutu wolnego, ale futbolówka przeszła tuż obok słupka.
W 59. minucie sytuacja warszawian bardzo mocno się skomplikowała. Piłkarze Zagłębia przejęli piłkę na połowie gospodarzy, futbolówka trafiła na prawe skrzydło do Alana Czerwińskiego, który doskonałym podaniem wyprowadził Patryka Szysza sam na sam z Majeckim, a napastnik gości pokonał golkipera Legii, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.
Trener Vuković błyskawicznie zareagował na sytuację na boisku i posłał na plac boju Jarosława Niezgodę i Dominika Nagy’a, którzy zastąpili bezproduktywnych tego dnia Hamalainena i Vesovicia. Kilkanaście minut później na boisku po raz ostatni w barwach Legii pojawił się Adam Hlousek.
Warszawianie męczyli się jednak w ataku pozycyjnym i nie potrafili zagrozić bramce Forenca. Na jakiekolwiek zagrożenie trzeba było czekać do 83. minuty i strzału Szymańskiego, ale pomocnik Legii huknął w poprzeczkę. Chwilę później zagotowało się po niepewnej interwencji Slisza, ale Poręba w ostatniej chwili oddalił zagrożenie.
W 90. minucie ekipa ze stolicy dopięła swego. Po dośrodkowaniu w pole karne piłkę przejął Hlousek, który atomowym uderzeniem nie dał szans Forencowi.
To było jednak wszystko, na co było stać legionistów. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów.
Ci, którzy odeszli. Wspomnienie piłkarzy i trenerów zmarłych w 2026 roku
Rok 2026 przyniósł wiele smutnych wiadomości ze świata piłki nożnej. Odeszli wybitni zawodnicy, legendarni trenerzy i ludzie, którzy przez lata tworzyli historię futbolu. Wśród nich nie zabrakło również postaci szczególnie ważnych dla polskiej piłki. Wspominamy tych, których pożegnaliśmy w mijającym roku.