Spotkanie przy Bułgarskiej nie toczyło się w zbyt przyjemnym anturażu. Kibice Kolejorza postanowili dać swoim piłkarzom dość dobitnie do zrozumienia co myślą o ich grze w tym sezonie. Na trybunach pojawiło się więc kilka mocnych transparentów, które powinny dać zawodnikom do myślenia.
Na boisku nie było jednak widać przesadnej mobilizacji w szeregach Lecha. Już co prawda bez Mariusza Rumaka, ale z Krzysztofem Chrobakiem na ławce trenerskiej, drużyna z Poznania prezentowała się tak samo słabo. Wykorzystała to Pogoń, która już w 21. minucie wyszła na prowadzenie.
Wszystko zaczęło się dość niepozornie. Krzysztof Kotorowski chciał szybko wznowić grę od bramki, ale rywale przejęli piłki. Hernani bardzo ładnie wypuścił na pozycję Marcina Robaka, który wpadł w pole karne i będąc sam na sam z bramkarzem jedynie dopełnił formalności. Bardzo słabo w tej sytuacji spisał się Hubert Wołąkiewicz, który kilka minut później opuścił boisko z kontuzją.
Robak jeszcze przed przerwą mógł strzelić swojego drugiego gola i podwyższyć prowadzenie Portowców, ale zmarnował stuprocentową okazję. Na drugą połowę napastnik gości już nie wyszedł, ponieważ także doznał urazu.
W drugiej części spotkania podopieczni Dariusza Wdowczyka spuścili nieco z tonu i Lech doprowadził do wyrównania. Na nieco ponad kwadrans przed końcem zawodów na uderzeniem sprzed pola karnego zdecydował się Szymon Pawłowski. Piłka odbiła się jeszcze rykoszetem od jednego z obrońców i wpadła do siatki obok zaskoczonego Radosława Janukiewicza.
Wynik nie uległ już zmianie i Lech podzielił się punktami z Pogonią.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.