Po
ubiegłotygodniowym zwycięstwie w prestiżowym meczu z Legią
Warszawa poznański Lech poszedł za ciosem, choć absolutnie nie zachwycił. W niedzielnym
spotkaniu 24. kolejki Lotto Ekstraklasy drużyna prowadzona przez
trenera Adama Nawałkę przed własną publicznością wygrała 1:0 z
Arką Gdynia.
Foto: Łukasz Skwiot
W
wyjściowych składach obu drużyn pojawiło się kilka
niespodzianek. Na lewej stronie obrony Lecha od pierwszych minut
zagrał Piotr Tomasik, a nie Wołodymyr Kostewycz. Pozycję
defensywnego pomocnika zajął Vernon De Marco, z kolei Łukasz
Trałka znalazł się tylko wśród rezerwowych. Z kolei w jedenastce
Arki pojawił się wypożyczony kilka dni temu z AZ Alkmaar pomocnik
Marko Vejinović.
Pierwszy kwadrans niedzielnego meczu przy Bułgarskiej był bardzo przeciętnym widowiskiem. Zgodnie z przewidywaniami dłużej przy piłce utrzymywał się Lech, ale nie zdołał wykreować ani jednej groźnej sytuacji podbramkowej.
W kolejnych minutach nieoczekiwanie to Arka sprawiała lepsze wrażenie. Zawodnicy gdyńskiej drużyny dość często decydowali się na uderzenia z dystansu: żadna z tych prób nie znalazła jednak drogi do bramki strzeżonej przez Jasmina Buricia. Natomiast gospodarze mieli duże problemy ze sforsowaniem defensywy Arki.
Niedługo przed przerwą Kolejorz wyszedł na prowadzenie. W 39. minucie gry świetną akcją na prawym skrzydle popisali się Robert Gumny i Kamil Jóźwiak. Drugi z tych zawodników podał spod linii końcowej wzdłuż pola karnego, a Christian Gytkjaer (na zdjęciu) strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik meczu. Dla duńskiego snajpera Lecha to już 12. bramka zdobyta w tym sezonie w Lotto Ekstraklasie.
Tuż przed zejściem do szatni gospodarze byli bliscy powiększenia przewagi. Dobrze na bramkę Arki uderzył Maciej Makuszewski, ale Pavels Steinbors zdołał skutecznie interweniować.
Po pierwszej połowie spotkania Lech prowadził 1:0 z Arką.
W 66. minucie zmagań zespół prowadzony przez trenera Zbigniewa Smółkę mógł wyrównać stan rywalizacji. Po dośrodkowaniu Damiana Zbozienia piłka spadła na głowę Macieja Jankowskiego, który jednak zmarnował świetną szansę. Napastnik Arki trafił wprost w ręce Buricia. Dziesięć minut później Jankowski ponownie próbował strzału w polu karnym, ale znów nie było to uderzenie, które mogło zaskoczyć bramkarza Kolejorza.
Końcówka spotkania w Poznaniu pełna była chaotycznej gry. W trudnych warunkach, przy intensywnie padającym deszczu, obie drużyny miały poważne problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych.
Tuż przed upływem regulaminowego czasu gry goście mogli uratować remis w stolicy Wielkopolski. Michał Janota precyzyjnie dośrodkował w pole karne, ale po uderzeniu głową Rafała Siemaszki piłka poszybowała nad poprzeczką.
Do końcowego gwizdka sędziego Pawła Gila wynik meczu na stadionie przy ulicy Bułgarskiej nie uległ już zmianie. Ostatecznie Lech wymęczył zwycięstwo, natomiast Arka zaliczyła już czwartą z rzędu ligową porażkę.
Kto będzie nowym trenerem Śląska? Jest jeden faworyt
Śląsk Wrocław niedawno zakończył współpracę z trenerem Ante Simundzą. W mediach pojawiło się nazwisko szkoleniowca, który ma być celem władz wrocławskiej ekipy.
Boniek uderza w Stolarskiego. ,,Wydaje mi się, że to był duży błąd”
Były prezes PZPN krytycznie odnosi się do zatrudnienia i pracy Mateusza Stolarskiego w Widzewie. Zbigniew Boniek uderzył również we władze łódzkiego klubu.
Lasse Nordas: W wieku 18 lat zostałem juniorskim mistrzem Norwegii w skoku wzwyż [WYWIAD]
Występami w Tromso zapracował na transfer do Luton, które zapłaciło za niego ponad 3,5 miliona euro. Anglii nie podbił, więc rundę wiosenną poprzedniego sezonu spędził na wypożyczeniu w Heerenveen, a we wrześniu na tej samej zasadzie sięgnęła po niego Cracovia.