W pierwszym sobotnim spotkaniu Ekstraklasy Korona Kielce podejmowała Zagłębie Lubin. Dla obydwu drużyn było to bardzo ważne spotkanie.
Korona po trzynastu kolejkach znajdowała się w fatalnej sytuacji. Kielecki zespół zajmował ostatnie miejsce w ligowej tabeli.
Zagłębie również gra do tej pory poniżej oczekiwań, choć sytuacja tej drużyny przed dzisiejszym meczem była znacząco lepsza. 18 punktów i 10 miejsce.
Korona od samego początku spotkania rzuciła się do ataków. Już w 7. minucie meczu gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, ale wówczas po uderzeniu Michaela Gardawskiego piłka trafiła w słupek.
Na pierwsze trafienie w tym meczu musieliśmy zaczekać do 20. minuty rywalizacji. Wówczas dosyć przypadkowo piłka trafiła do Michala Papadopulosa, który w prostej sytuacji nie mógł spudłować. Korona dosyć szybko wyszła na prowadzenie.
Do końca pierwszej części gry już nic więcej ciekawego się nie wydarzyło. Gospodarze po 45 minutach minimalnie prowadzili.
Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy Uros Duranović mógł podwyższyć prowadzenie Korony. Jednak kapitalną interwencją popisał się bramkarz Miedziowych.
Oczywiście w kolejnych minutach drugiej połowy to Zagłębie miało optyczną przewagę. Wynik spotkania jednak nie uległ zmianie i Korona zainkasowała bardzo cenny dla siebie komplet punktów.