Jakiś czas temu niewielu miałoby wątpliwości odnośnie wyniku tego spotkania. Występujący przed własną publicznością Lech Poznań byłby zdecydowanym faworytem starcia z Koroną Kielce. Czy jednak w niedzielne popołudnie kibice faktycznie będą świadkami spotkania do jednej bramki?
Kolejorz chce wrócić na zwycięską ścieżkę (fot. 400mm.pl)
Obie drużyny nie imponują ostatnio formą. Lech nie wygrał w ekstraklasie od trzech kolejek, a porażki z Legią Warszawa, a także Zagłębiem Lubin postawiły pod sporym znakiem zapytania nie tylko aspiracje Kolejorza sięgające ścisłej czołówki, ale również to, czy drużynie uda się wywalczyć awans do grupy mistrzowskiej. Światełkiem w tunelu dla Dariusza Żurawia i jego zawodników miało być wysokie zwycięstwo w Pucharze Polski, ale czy faktycznie była to jaskółka lepszych czasów przy Bułgarskiej będziemy mogli się przekonać dopiero w niedzielę.
Wspomniany szkoleniowiec chciałby udanie zakończyć kolejny cykl rozgrywkowy i przed przerwą na mecze reprezentacji dopisać na konto Lecha trzy punkty. – Na pewno kończąc ten cykl gier zwycięstwem, atmosfera w zespole, a także praca z tymi, którzy zostaną w klubie, byłaby lepsza i spokojniejsza. Nie patrzymy na to, jak wyglądało to wcześniej. Jesteśmy po słabszym okresie i zrobimy wszystko, by w niedzielę wygrać – powiedział Żuraw.
Teoretycznie w jeszcze gorszych nastrojach do niedzielnego meczu powinni podchodzić goście z Kielc, którzy zajmują aktualnie ostatnie miejsce w tabeli. Piłkarze Korony zgromadzili w tym sezonie zaledwie jedenaście punktów na swoim koncie i – co może uderzać jeszcze mocniej – zdobyli zaledwie siedem goli w czternastu spotkaniach. To zdecydowanie najgorszy wynik w stawce, a druga najgorsza pod tym względem drużyna – Arka Gdynia, strzeliła aż dwanaście bramek.
Co ciekawe, nie było jeszcze podczas tej kampanii meczu, w którym drużyna ze Świętokrzyskiego zdobyła w ekstraklasie więcej niż jednego gola i to właśnie indolencja strzelecka jest aktualnie największym problemem drużyny.
Niemniej, to właśnie Korona wygrała swoje spotkanie podczas minionej kolejki, a pokonanie Zagłębia Lubin na pewno pozwoliło drużynie złapać nieco wiatru w żagle. Nic więc dziwnego, że nastroje przed wyjazdowym starciem z Lechem są wśród kielczan bojowe. – Wygraliśmy i zdobyliśmy trzy punkty, ale to jeszcze nic nie znaczy. Trzeba walczyć o kolejne i piąć się powoli w górę tabeli – stwierdził Marek Kozioł, bramkarz Korony.
Po obu stronach barykady odnotowaliśmy osłabienia. W Kolejorzu na pewno nie zobaczymy Tomasza Cywki, natomiast po stronie Korony niedostępny jest Jakub Żubrowski.
Starcie Lecha Poznań z Koroną Kielce rozpocznie się o godzinie 15. Poczynania obu drużyn będzie można śledzić na antenach Canal Plus Sport i Canal Plus Sport 3.
Mecze #LPOKOR nie mają długiej historii, ale jest kilka, które zapadły w pamięci. W ramach cyklu „1Klub1000Historii” powracamy do spotkania z sezonu 2009/10, kiedy lechici pokonali Koronę 2:0, a to starcie wspomina bohater tego meczu, Tomasz Mikołajczak.https://t.co/ZUNgXUssqE