Hitem 34. kolejki Lotto Ekstraklasy będzie bez dwóch zdań starcie przy Łazienkowskiej. Legia Warszawa zmierzy się z Piastem Gliwice i będzie to być mecz, który może zadecydować o układzie sił w czołówce ligowej tabeli.
Z wagi tego spotkania doskonale zdaje sobie sprawę Mikkel Kirkeskov. Jego Piast dość niespodziewanie włączył się do walki o mistrzostwo kraju i jeśli wygra w stolicy, to na finiszu rozgrywek stanie się faworytem do zdobycia trofeum. Patrząc na formę drużyny prowadzonej przez Waldemara Fornalika w ostatnich tygodniach, jest to scenariusz jak najbardziej możliwy.
– Wiemy, że musimy wygrywać wszystko, żeby być na szczycie. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy w dobrej dyspozycji i dla nas każdy najbliższy mecz jest tym najważniejszym. W tej chwili spotkanie z Legią jest dla nas kluczowe. Na pewno będzie to trudne wyzwanie, a po jego zakończeniu zobaczymy jak będzie – komentował Kirkeskov.
Piast nigdy nie pokonał Legii na jej terenie, ale okazja do przełamania tej złej passy wydaje się być idealna. – Oczywiście jest to możliwe, ale tak jak powiedziałem – Legia jest bardzo groźna u siebie. Będziemy musieli być ostrożni podczas ich akcji. Zrobimy wszystko, by wygrać. Mamy na to dużą szansę i cały czas musimy wierzyć w korzystny wynik – dodał.
– Jeśli wygramy w Warszawie, to będzie bardzo ekscytująco w tych trzech ostatnich meczach. A jeśli przegramy, to sytuacja się skomplikuje. Nie chcę za dużo też o tym mówić. Mamy miejsce medalowe i chcemy pojechać do Warszawy zgarnąć trzy punkty – zakończył piłkarz Piasta.
Mecz Legia – Piast zostanie rozegrany w sobotni wieczór o godzinie 20:30.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.