W spotkaniu 16. kolejki
T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk przed własną publicznością zremisowała 1:1 z
Jagiellonią Białystok. W roli trenera zespołu z Trójmiasta zadebiutował Jerzy
Brzęczek.
Niedzielne popołudnie
na PGE Arenie w Gdańsku zapowiadało się niezwykle ciekawie. Goście przystępowali
do tego meczu jako czwarty zespół w tabeli, który w tym sezonie wygrał aż
cztery z siedmiu meczów na wyjazdach. Z kolei Lechia, której ambicje sięgają
awansu do europejskich pucharów, chciała przerwać serię czterech ligowych gier
bez zwycięstwa i poprawić swoją sytuację w tabeli.
Spotkanie rozpoczęło
się znakomicie dla gospodarzy. W piątej minucie gry 19-letni Brazylijczyk Bruno
Nazario zagrał piłkę z rzutu wolnego, a obrońca Jagiellonii Sebastian Madera
posłał ją do własnej bramki. W 17. minucie mogło być już 2:0 dla Lechii, ale
Stojan Vranjes uderzył tylko w poprzeczkę.
W 27. minucie doszło do
bardzo kontrowersyjnej sytuacji: po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do piłki
doszedł Jonatan Straus. Młody obrońca Jagiellonii pokonał bramkarza Lechii Mateusza
Bąka, jednak sędzia Tomasz Musiał odgwizdał spalonego. Jak pokazały telewizyjne
powtórki, gol dla gości został zdobyty w prawidłowy sposób.
Sprawiedliwości stało
się zadość zaledwie dziesięć minut później. W sytuacji sam na sam z Bąkiem
znalazł się Łukasz Tymiński. Rozgrywający bardzo dobry mecz pomocnik
Jagiellonii nie zmarnował tej okazji i w pięknym stylu doprowadził do remisu.
Do końcowego gwizdka
arbitra bramki już nie padły, a druga połowa meczu była dużo słabsza niż
pierwsze 45 minut. Oba zespoły miały swoje okazje do strzelenia kolejnych goli,
ale żaden z nich nie potrafił zachować zimnej krwi w polu karnym rywali.
Lechia zaliczyła piąty
z rzędu mecz bez zwycięstwa w T-Mobile Ekstraklasie. Zespół z Gdańska zajmuje
11. lokatę w ligowej tabeli. Jagiellonia Białystok utrzymała czwarte miejsce.
Papszun przed spotkaniem z Rakowem. „Te mecze zawsze będą dla mnie emocjonalne”
W niedzielę o 17.30 Legia Warszawa podejmie Raków Częstochowa. Marek Papszun nie ukrywał na przedmeczowej konferencji prasowej, że to spotkanie będzie dla niego szczególne.
Korona Kielce przegrała trzeci mecz z rzędu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. W sobotnie wczesne popołudnie podopieczni Roberta Kolendowicza ulegli u siebie Radomiakowi. Obejrzyj bramki i najciekawsze akcje spotkania.