W pierwszym niedzielnym spotkaniu Ekstraklasy Jagiellonia Białystok podejmowała ŁKS Łódź. Gospodarze odnieśli pewne zwycięstwo po dobrej drugiej połowie.
Przed dzisiejszym spotkaniem zdecydowanie lepiej wyglądała sytuacja Jagiellonii. Białostocki zespół miał na swoim koncie 20 punktów, natomiast ŁKS plasował się tuż nad strefą spadkową.
Faworytem w dzisiejszym spotkaniu była bez wątpienia Jagiellonia. Białostocki zespół na własnym terenie spisuje się w tym sezonie całkiem nieźle, natomiast ŁKS miał do tej pory spore problemy z grą na wyjazdach.
Początek spotkania był bardzo ciekawy. Obydwie drużyny pokazały, że są nastawione ofensywnie i zamierzają walczyć o zwycięstwo. Szczególnie aktywny w ataku był Patryk Klimala z Jagi.
Wraz z upływem czasu krystalizowała się przewaga Jagiellonii, ale ŁKS potrafił również groźnie zaatakować. I tak w 25. minucie na listę strzelców mógł wpisać się Michał Trąbka, który próbował przelobować bramkarza Jagi. Ostatecznie w tym zagraniu zabrakło nieco precyzji.
Pod koniec pierwszej połowy arbiter odgwizdał rzut karny dla Jagiellonii, ale po konsultacji VAR zmienił swoją decyzję. Po 45 minutach gry mieliśmy bezbramkowy remis.
Początek drugiej części gry nie był zachwycający w wykonaniu obydwu drużyn. Po pierwszym kwadransie utrzymywał się bezbramkowy remis.
Na pierwsze trafienie w tym meczu musieliśmy zaczekać do 65. minuty. Wówczas Bartosz Kwiecień doszedł do piłki dośrodkowanej z rzutu rożnego i zdobył bramkę po uderzeniu głową. Jagiellonia wyszła zatem na prowadzenie.
W 78. minucie było już praktycznie po spotkaniu. Defensywa ŁKS-u została po raz drugi sforsowana. Tym razem fatalnie zachował się Jan Sobociński, a jego błąd na trafienie zamienił Patryk Klimala.
Ostatecznie Jaga odniosła pewne zwycięstwo 2:0 z ŁKS-em.