W ostatnim meczu 34. kolejki Lotto Ekstraklasy Jagiellonia Białystok pokonała przed własną publicznością Pogoń Szczecin (4:2). Dzięki temu drużyna Ireneusza Mamrota wysunęła się na pole position w wyścigu o awans do europejskich pucharów.
Jagiellonia coraz bliżej europejskich pucharów (fot. Łukasz Skwiot)
Dla Jagiellonii finisz sezonu jest rozczarowujący. Drużyna, która po zimowych wzmocnieniach miała walczyć o tytuł, musiała pogodzić się z rywalizacją o maksymalnie czwarte miejsce. Po finale Pucharu Polski wiadomo już, że także ta lokata będzie gwarantowała grę na arenie międzynarodowej, co jest obecnie celem „Jagi”.
Pogoń, która również ma szanse na puchary, nie zamierza niczego ułatwiać swojemu rywalowi i jeszcze przed meczem wysłała mu jasny przekaz, że przybyła do Białegostoku z zamiarem zgarnięcia pełnej puli.
Jak się okazało, lepiej w spotkanie weszli gospodarze, którzy już w trzeciej minucie wyszli na prowadzenie. Po rzucie rożnym do piłki dopadł Jesus Imaz, który zdołał ją opanować i mimo ostrego kąta zdecydował się na strzał. Piłkarz Jagiellonii przymierzył idealnie pod poprzeczkę i bramkarz Pogoni nie miał żadnych szans na reakcję.
„Portowcy” nie zdołali się otrząsnąć po stracie pierwszej bramki, a już Jagiellonia wyprowadziła kolejny cios. Kilka minut później kolejny rzut rożny na gola zamienił Ivan Runje, który przy biernej postawie obrońców wyskoczył najwyżej i strzałem głową pokonał Jakuba Bursztyna.
Pogoń była w stanie odpowiedzieć. W 21. minucie dobre podanie pod bramkę wykorzystał Sebastian Kowalczyk, który oddał strzał, a piłka po odbiciu się jeszcze od Arsenicia wpadła do siatki.
Jeszcze przed przerwą goście mogli odpowiedzieć, ale uderzenie głową Soufiana Benyaminy zatrzymało się na poprzeczce bramki Mariana Kelemena. Kilka chwil wcześniej Bursztyn w znakomitym stylu obronił mocny strzał Kostala.
Pogoń miała okazje, mogła odrobić straty i wyrównać stan meczu, jednak szwankowała skuteczność. To się zemściło i kiedy w 66. minucie na pozycję wypuszczony został Imaz, to zamiast 2:2 zrobiło się 3:1 dla Jagiellonii.
Na mniej niż kwadrans przed końcem spotkania, „Portowcom” ponownie udało się złapać kontakt. Pomocną dłoń do gości wyciągnął Marian Kalemen, który nie popisał się przy rzucie wolnym Zvonimira Kozulja i pozwolił piłce wlecieć do siatki tuż przy słupku.
Ostatnie słowa należało ostatecznie do gospodarzy, a konkretnie do Martina Pospisila, który zdecydował się niesygnalizowany strzał z 25 metra. Jakub Bursztyn spóźnił się z interwencją i Jagiellonia przypieczętowała swoje zwycięstwo.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.