Wisła Płock wciąż jest nie do zatrzymania. Nafciarze pokonali we wczesne niedzielne popołudnie Jagiellonię Białystok (3:1), dzięki czemu awansowali na pierwsze miejsce w tabeli ekstraklasy.
Nafciarze nowym liderem ekstraklasy (fot. Włodzimierz Sierakowski / 400mm.pl)
Przed pierwszym gwizdkiem było wiadomo, że jeśli Nafciarze zapiszą na swoim koncie trzy punkty, to awansują na pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Dla płocczan byłoby to osiągnięcie historyczne i można było się spodziewać, że zrobią oni wszystko, by sięgnąć po pełną pulę. Za gospodarzami przemawiała oczywiście ich znakomita forma i seria kolejnych wygranych. Drużyna prowadzona przez Radosława Sobolewskiego zwyciężyła w pięciu ostatnich meczach ligowych, a patrząc nieco szerzej, wygrała siedem z ostatnich ośmiu starć w ekstraklasie.
Jagiellonia taką serią pochwalić się oczywiście nie mogła. W pięciu poprzednich kolejkach zespół z Białegostoku wygrał tylko raz i dlatego do Płocka nie przyjechał w roli faworyta.
Tak jak można było się spodziewać, lepiej od początku prezentowała się Wisła, która kazała swoim kibicom czekać na pierwszego gola do 25. minuty. To właśnie wtedy znakomitą piłkę w pole karne Jagiellonii wrzucił Dominik Furman, a całość strzałem głową wykończył Alan Uryga. Obrońca gospodarzy trafił idealnie przy słupku i chociaż bramkarz wyciągnął się jak długi, to nie zdołał sięgnąć futbolówki.
Kilka chwil później piłka zatrzepotała w siatce gości po raz drugi. Ricardinho minął wychodzącego daleko z bramki Węglarza, a najwięcej przytomności zachował w tej sytuacji Suad Sahiti, który jedynie dopełnił formalności. Jak się jednak okazało, sędzia otrzymał sygnał od kolegów obsługujących VAR i gola nie uznał, ponieważ moment wcześniej jeden z graczy Wisły Płock popełnił faul na rywalu.
Jaga potrafiła się groźnie odgryzać i także strzeliła swojego gola. Zdobył go Patryk Klimala, jednak tu także interweniował VAR i trafienie młodego napastnika nie mogło zostać uznane z powodu pozycji spalonej. Nie udało się przed przerwą, Klimala dopiął swego po zmianie stron. W 56. minucie udało mu się uniknąć spalonego i z najbliższej odległości pokonać Tomasa Dahne.
Podopieczni Ireneusza Mamrota złapali wiatr w żagle i przez kilkanaście minut po zdobyciu gola to oni dominowali na boisku. Objąć prowadzenia się im nie udało, natomiast, kiedy swoją szansę stworzyła sobie Wisła, to od razu ją wykorzystała. Piłkę w polu karnym Jagiellonii przejął Mateusz Szwoch, który znakomicie uderzył z woleja i zdobył jedną z ładniejszych bramek tego sezonu. Co ciekawe, w pierwszej chwili wydawało się, że gol nie zostanie uznany
Nafciarze poszli za ciosem i w 81. minucie dorzucili na swoje konto jeszcze jednego gola. Kolejny raz precyzyjnie przed bramkę Jagiellonii dośrodkował Dominik Furman, a całą akcję zamknął Jakub Rzeźniczak, który z bliska uderzył głową i można już w tym momencie było zaryzykować tezę, że Wisła nie wypuści już z rąk zwycięstwa.
Rezultat zmianie już nie uległ i to Nafciarze mogli się po końcowym gwizdku cieszyć z wywalczenia kompletu punktów. Efekt? Wisła po raz pierwszy w swojej historii awansowała na fotel lidera ekstraklasy.