Ruch Chorzów pokonał Śląsk Wrocław (1:0) w pierwszym meczu 16. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Niebiescy zdołali zapewnić sobie rzutem na taśmę, dzięki szczęśliwemu uderzeniu Grzegorza Kuświka.
Ostatnie bardzo dobre występy reprezentacji Polski w eliminacjach do EURO 2016 i świetna postawa Legii Warszawa w europejskich pucharach sprawiły, że coraz częściej można było usłyszeć głosy, jakby to futbol w kraju nad Wisłą się odradzał i piął w górę. Tak niewątpliwe jest, ale jeśli po świetnym meczu ze Szwajcarią, przychodzi nam oglądać „starcie” Ruchu Chorzów ze Śląskiem Wrocław, to otrzymujemy coś w rodzaju kubła zimnej wody na rozgrzaną głowę.
Spotkania przy Cichej 6 nie rzuciło swoim poziomem na kolana. Zawody od początku toczyły się w bardzo sennym tempie i kibice mogli momentami przecierać oczy ze zdumienia, pytając się nawzajem, czy oglądają walkę o ligowe punkty, czy może mecz sparingowy. Pod względem szybkości, zaangażowania i ilości sytuacji bramkowych, takie właśnie można było odnieść wrażenie.
Szczególnie mocno zawiódł Śląsk Wrocław, który przystępował do spotkania z pozycji wicelidera tabeli. WKS grał w ostatnich tygodniach naprawdę efektowną i efektywną piłkę, dlatego przeciętna postawa w Chorzowie może być uznana za niespodziankę. Zawiedli liderzy gości – Flavio Paixao i Sebastian Mila, którzy przyzwyczaili nas do zdecydowanie lepszych występów.
Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem, gospodarze zadali decydujący cios. Grzegorz Kuświk zdecydował się na drybling przed polem karnym i oddał strzał. Piłka odbiła się jeszcze od nogi jednego z rywali i wpadła do bramki tuż przy słupku. Rozpaczliwie interweniujący Mariusz Pawełek robił co mógł, ale nie zdążył dosięgnąć futbolówki. 1:0 i trzy punkty zostały w Chorzowie.
Papszun przed spotkaniem z Rakowem. „Te mecze zawsze będą dla mnie emocjonalne”
W niedzielę o 17.30 Legia Warszawa podejmie Raków Częstochowa. Marek Papszun nie ukrywał na przedmeczowej konferencji prasowej, że to spotkanie będzie dla niego szczególne.
Korona Kielce przegrała trzeci mecz z rzędu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. W sobotnie wczesne popołudnie podopieczni Roberta Kolendowicza ulegli u siebie Radomiakowi. Obejrzyj bramki i najciekawsze akcje spotkania.