Godlewski o kulisach wyborów w PZPN i tajemnicy pokoju nr 270
Skomplikowana ordynacja wyborcza, zmieniona przed rokiem przez PZPN, przyczyniła się do swoistego urozmaicenia kampanii. Chyba nigdy wcześniej nie było aż tylu wzajemnych kiwek kandydatów, a przede wszystkim – niepewności, kto na kogo zagłosuje. Sztab zwycięskiego Zbigniewa Bońka przed pierwszą turą liczył na 53 głosy, ostatecznie uzbierał 45. Konkurenci w kalkulacjach pomylili się jeszcze bardziej, dlatego przegrali z kretesem.
Adam GODLEWSKI
(…)
Dogrywka w lobby barze Boniek wyborczy dzień rozpoczął już o godzinie 8.20, kiedy w trykocie do biegania, notabene biało-czerwonym z napisem: Polska, wyszedł z pokoju na poranny jogging. Dziwnym trafem o zamiarze kandydata na prezesa PZPN wiedziały wszystkie zainteresowane wyborami stacje telewizyjne, a także największe internetowe portale. Trudno było zatem o inny komentarz niż taki, że zagrywki PR Zibi ma opanowane w jednym paluszku. – Mówisz, że to PR? – przekomarzał się z reporterem „PN”. – No to ja się będę upierał, że dobra komunikacja. Jak człowiek bardzo chce, potrafi dotrzeć z właściwą informacją do wszystkich zainteresowanych. A tak poza wszystkim – naprawdę lubię sobie pobiegać.
I chyba nie było w tym fałszu, bo gdy Boniek wybiegł do parku, nie było go przez dobrą godzinę, a na śniadanie w hotelu Sheraton zszedł dopiero o 9.40. Może potrzebował ruchu, żeby odświeżyć się po wieczorku wyborczo-zapoznawczym, który Greń zorganizował dla niego w hotelu Mercure Grand przy ulicy Kruczej? Byli i tacy delegaci, a w sumie impreza cieszyła się naprawdę dużą popularnością, frekwencja przekroczyła pół setki uprawnionych do głosowania, którzy na tej imprezie walczyli (czytaj: debatowali o wyborze nowego prezesa i władz) do czwartej rano, a potem mieli jeszcze dogrywkę w lobby barze w Sheratonie. Zresztą wówczas w podgrupach dyskutowali nie tylko o nowym prezesie, ale także o tym – zwłaszcza ci z klubów ekstraklasy – jak to zrobić, żeby wybrać słabego szefa związku, a do zarządu wprowadzić aż siedmiu swoich przedstawicieli.
(…)
Zespołowe nawracanie Romana Kiedy już Boniek został wybrany, poprosił o przerwę i udał się w nieznanym kierunku. Okazało się, że miejscem narady był pokój numer 270 w hotelu Sheraton, w ogóle kluczowy dla tej kampanii, bo to w nim zapadły najważniejsze decyzje i odbyły się najważniejsze spotkania. A i towarzystwo dla Zibiego okazało się znajome, bo w błyskawicznej burzy mózgów uczestniczyli wyłącznie spin doktorzy jego kampanii, czyli Greń i Padewski. To wówczas zostało przesądzone, że do współpracy w ścisłym kierownictwie zostanie zaproszony nie tylko Marek Koźmiński, ale także Roman Kosecki, choć przed wyborami obaj mieli innych faworytów. Trzeba było tylko obu przekonać, co w przypadku Kosy wcale nie było łatwe. – Pomogłem w mediacji, nie będę ukrywał, że bardzo chciałem, aby zarząd był jak najbardziej postępowy i proeuropejski – przyznał szef polskich sędziów Zbigniew Przesmycki. – Znacie mnie od lat, wiecie, że jestem Europejczykiem, dlatego starałem się przekonać Romana, aby dał się namówić do współudziału w reformowaniu polskiej piłki.
Igor Jovicević ma nowy klub! Dokąd trafił były trener Widzewa?
Igor Jovićević znalazł nowe zatrudnienie. Były szkoleniowiec Widzewa Łódź został nowym trenerem Łudogorca Razgrad. Dla Chorwata jest to powrót do klubu, z którym jeszcze niedawno odnosił duże sukcesy.
Piłkarz Piasta nie pojedzie na zgrupowanie reprezentacji
Elton Fikaj z Piasta Gliwice otrzymał powołanie do reprezentacji Albanii U-21, a także znalazł się na liście rezerwowej kadry seniorskiej, ale nie może wziąć udziału w zgrupowaniu ze względu na kontuzję.
Jerzy Brzęczek, selekcjoner reprezentacji Polski do lat 21, dodatkowo powołał Macieja Kikolskiego (GKS Katowice) na mecze kwalifikacji do turnieju finałowego mistrzostw Europy ze Szwecją (30 września, godz. 18:00, Katowice) i Włochami (5 października, godz. 18:15, Pescara).
Zamienił MLS na Ekstraklasę. „W Polsce piłka to religia”
Ondrej Lingr opowiedział serwisowi sport.cz o transferze do Korony. Czeski pomocnik przyznał, że kluczową rolę w jego powrocie do Europy z MLS odegrała determinacja władz kieleckiego klubu, które zaoferowały konkretne pieniądze Houston Dynamo.