Fornalik przegrał nam mecz w Mołdawii? Ale wciąż chce pracować z kadrą!
– Czuję się na siłach dalej pracować z narodowym zespołem, spekulacje o moim odejściu mobilizują mnie do jeszcze cięższej pracy – mówił tuż po meczu w Kiszyniowie Waldemar Fornalik, selekcjoner reprezentacji Polski. Polska zremisowała z Mołdawią, czym straszliwie skomplikowała swoją i tak strasznie skomplikowaną sytuację w grupie.
Od ostatniego gwizdka do chwycenia za klawiaturę minęło już dobrych kilka godzin, wciąż nie potrafimy jednak zrozumieć, dlaczego Waldemar Fornalik nie zdecydował się na wystawienie w pierwszym składzie Piotra Zielińskiego oraz Bartosza Bereszyńskiego. Jest to pytanie, na które odpowiedzi już chyba nigdy nie poznamy. A jeśli poznamy, to na pewno jej nie zaakceptujemy.
I w tym miejscu zastrzeżenie. Do Fornalika o wspomnianą dwójkę usadzoną na ławce nie przyczepiliśmy się po fakcie, po meczu, gdy można gdybać i najprościej ciąć ostrzem krytyki. Pisaliśmy już o tym w piątkowy poranek, baliśmy się, że Fornalik postawienie na młodych potraktuje za zbyt duże ryzyko.
Jasne, Fornalik już raz zaufał mediom oraz swojemu trenerskiemu nosowi i w marcu do boju w meczu z Ukrainą posłał Radka Majewskiego. Jak się to skończyło, wszyscy widzieliśmy. Podjął ryzyko, ryzyko się nie opłaciło. To była jednak zupełnie inna sytuacja! Piłkarz Udinese oraz zawodnik Legii zostali sprawdzeni kilkadziesiąt godzin wcześniej, występ zaliczyli znakomity, więc ich obecność w pierwszym składzie w Kiszyniowie powinna być obowiązkiem. Maja do zespołu wkraczał przecież z marszu, bez przetarcia!
Mierzejewski w meczu z Mołdawią był niebywale nieporadny, irytujący, nieskuteczny i chaotyczny. Jasne, ktoś zapewne powie, że i tak mieliśmy sytuacje, w których powinniśmy zachować się lepiej i strzelić gole. A może właśnie zabrakło w środku pola kogoś, kto wziąłby ciężar gry na siebie, umiejętnie dzielił piłki, nadawał akcjom odpowiednie tempo, wyeliminował chaos, na każdej piłce stawiał stempel, umiejętnie grał z Lewandowskim (dostał jedno dobre podanie po ziemi, reszta piłek fruwała koło niego na wysokości pierwszego piętra). Bez dwóch zdań takim piłkarzem Mierzejewski NIE JEST i mamy nadzieję, że w końcu Fornalik się do tej myśli przekonał.
Po meczu w Kiszyniowie pojawiło się w dyskursie jedno, podstawowe pytanie: czy Waldemar Fornalik wciąż powinien prowadzić polską drużynę narodową? Sprawa jest strasznie ciężka i niejednoznaczna. Nam wydaje się, że zarząd nie zdecyduje się na zwolnienie Fornalika przez zakończeniem eliminacji do MŚ.
Powodów jest kilka. Po pierwsze, wciąż mamy matematyczne szanse nawet na bezpośredni awans do finałów mistrzostw świata. Nie będziemy przedstawiać w tym miejscu dokładnie rozpisanych planów strategicznych, bo robimy to w innym miejscu. Chodzi o sam fakt. Fornalik formalnie jeszcze eliminacji nie przegrał.
Po drugie, w przypadku zwolnienia selekcjonera Polski Związek Piłki Nożnej musiałby zapłacić Fornalikowi gigantyczne wręcz odszkodowanie. Jasne, PZPN to bardzo bogaty związek, który w ramach wyższej konieczności byłoby stać na taką rozrzutność, ale wydaje się, że na tę chwilę byłby to ruch totalnie bez sensu, bo…
… po trzecie, umówmy się, w tym momencie nie mamy w Polsce żadnego – ŻADNEGO – trenera, który nadawałby się na selekcjonerski stołek. Nie mamy na podorędziu nikogo, kto mógłby naturalnie wskoczyć w fotel zajmowany teraz przez Fornalika. Naprędce trzeba by było szukać człowieka za granicą, a w tym momencie – gdy sprawa awansu jest już w zasadzie przegrana – ciężko będzie znaleźć człowieka z nazwiskiem, który będzie chciał je sobie zszargać. Wówczas zagraniczny szkoleniowiec musiałby podjąć ryzyko graniczące z pewnością konieczności wpisania w CV niezakwalifikowania się do turnieju finałowego. A nawet jeśli ktoś taki by się znalazł, w trzy miesiące i tak nie zmieniłby oblicza kadry. Przecież kolejne mecze eliminacyjne już we wrześniu. A po drodze tylko jeden mecz kontrolny…
Fakty są jednak takie, że Fornalik nie wygrał jeszcze ani jednego, ważnego meczu, a z kadrą pracuje niemal od roku! Fakty są takie, że selekcjoner – choć zarzeka się, że buduje nowy zespół – w kluczowym momencie stawia na zgranego Mierzejewskiego, nie decydując się przy tym na posłanie do boju świeżego, młodego, ambitnego Zielińskiego. Fakty są takie, że praktycznie (błagam, wyliczanki przez kilkanaście lat już mi się znudziły) straciliśmy szanse na awans na mundial. Prawda jest taka, że na 18 punktów możliwych do zdobycia ugraliśmy tylko połowę. Fakty są takie, że drużyna narodowa wciąż nie potrafi grać równo przez nawet nie cały, a większość meczu i w drugiej połowie zawsze umiera. Fakty są takie, że Fornalik wpadł w ten sam schemat, w którym tkwił Smuda. To wszystko raczej za selekcjonerem nie przemawia.
A Wy jak sądzicie? Co powinien zrobić Zbigniew Boniek? Jak powinna wyglądać przyszłość polskiej kadry? Czy powinien z nią dalej pracować Waldemar Fornalik?
Wiemy, kiedy Jan Urban ogłosi powołania na listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski
Już za nieco ponad dwa tygodnie biało-czerwoni zmierzą się z Rumunią i Szwecją. Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, kiedy zostanie ogłoszona lista zawodników powołanych na listopadowe zgrupowanie.
Media: Urban ma poważny problem! Ważny piłkarz opuści najbliższe zgrupowanie
Kontuzja Marcina Bułki okazała się poważniejsza, niż pierwotnie zakładano, w związku z czym golkiper NEOM SC nie będzie mógł pojawić się na najbliższym zgrupowaniu naszej kadry narodowej.