W pierwszym sobotnim meczu Ekstraklasy Cracovia przegrała z ŁKS 1:2.
fot. Łukasz Skwiot
Obie drużyny po spotkaniach w pierwszej kolejce obecnego sezonu mogły czuć niedosyt. ŁKS przy odrobinie szczęścia mógł sprawić niespodziankę w starciu z Lechią, a Cracovia, chociaż zremisowała z Zagłębiem, to w przekroju całego spotkania prezentowała się nieznacznie lepiej od rywali. W bezpośrednim starciu obu zespołów, jako faworyta przed pierwszym gwizdkiem wskazywano gospodarzy. Ale to, że wygrają z beniaminkiem i dopiszą do dorobku trzy punkty, nie było wcale oczywiste.
Jako pierwsi śmielej do ataku ruszyli gospodarze. Już w 8 minucie świetne dośrodkowanie od Kamila Pestki dostał Rafael Lopes. Jego uderzenie z bliskiej odległości powstrzymał czujnie interweniujący bramkarz. Niedługo później Lopes miał kolejną szansę. Napastnik Cracovii wpadł w pole karne ŁKS i uderzył na długi słupek bramki rywali. Tym razem przyjezdnym pomógł słupek.
Lepsze okazje miała Cracovia, ale gola pierwszy strzelił ŁKS. W 16 minucie meczu świetnym prostopadłym podaniem popisał się Dani Ramirez. Do futbolówki w tempo wyszedł Łukasz Sekulski, który nie miał problemu ze skierowaniem jej do siatki.
W kolejnych minutach Cracovia prezentowała się lepiej od rywali, była w stanie stwarzać sobie sytuacje, ale nic z nich nie wynikało. Starania Pasów nie znajdywały drogi do bramki rywali. Trener Michał Probierz już w 30 minucie zdecydował się na zmianę w zespole. Kamila Pestkę zastąpił Sylwester Lusiusz. Dla młodego piłkarza to drugi w ostatnim czasie mecz, w którym szkoleniowiec zdejmuje go po krótkim czasie gry. W pierwszym spotkaniu z Dunajską Stredą Pestka grał zaledwie 45 minut.
Po wznowieniu w drugiej połowie sytuacja się nie zmieniła. Cracovia była aktywna, ale nic z tego nie wynikało. Z kolei ŁKS w 54 minucie podwyższył prowadzenie. W polu karnym piłkę ręką zagrywał Michał Siplak, a jedenastkę na gola pewnym strzałem zamienił Maksymilian Rozwandowicz.
W 70 minucie świetnie dośrodkowanie z głębi pola posłał jeden z piłkarzy Cracovii. Piłka trafiła do Pellego van Amersfoorta, ale ten uderzył głową w środek bramki, gdzie na posterunku był bramkarz.
Sytuacja Cracovii się nie zmieniała. Kiedy już wydawało się, że piłka musi wpaść do siatki, po stronie ŁKS stawało szczęście. W 85 minucie piłka, po uderzeniu na bramkę rywali, odbiła się od słupka i wzdłuż linii poturlała do bramkarza. Gdyby wpadła do siatki, końcówka spotkania byłaby bardzo emocjonująca – „Pasy” zapewne rzuciłyby się do ataku. Ostatecznie i tak dopięły swego – gol dla Cracovii padł w 90 minucie. Dośrodkowanie Mateusza Wdowiaka trafiło do Sergiu Hanki. Rumun celnym uderzeniem z woleja zmusił wreszcie Michała Kołbę do kapitulacji.
Gospodarze, mimo dalszych prób, nie doprowadzili do wyrównania. ŁKS niespodziewanie wygrało spotkanie w Krakowie i dopisało do dorobku trzy punkty.
Ważny zawodnik Legii Warszawa nie wystąpi w kolejnym meczu, z Rakowem Częstochowa
W następnym meczu w ramach PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa będzie musiała poradzić sobie bez ważnego piłkarza. Przekroczył dopuszczalny limit żółtych kartek.
Lech Poznań jest liderem, tuż za jego plecami znajduje się Górnik Zabrze, a na najniższym stopniu podium plasuje się Legia Warszawa. W strefie spadkowej są natomiast Wieczysta Kraków, Radomiak i Raków Częstochowa. Sprawdź, jak wygląda tabela PKO Bank Polski Ekstraklasy po piątkowych spotkaniach.
Bez goli, celnych strzałów i zwycięzcy. Górnik Zabrze zremisował z Legią Warszawa
W meczu Górnika Zabrze z Legią Warszawa w ramach trzynastej kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy nie padł ani jeden gol. Ba, nie oddano nawet żadnego celnego strzału.
Motor Lublin wywiózł z Krakowa trzy punkty. Gole dla ekipy Mariusza Misiury strzelili Tin Plavotić i Rony Lopes, natomiast dla gospodarzy trafił Ajdin Hasić.