Już w piątek Ekstraklasa uraczyła kibiców jednym z ciekawiej zapowiadających się spotkań kolejki. Jagiellonia podejmowała w Białymstoku Legię.
fot. Piotr Kucza / 400mm
Obie drużyny były w ostatnim czasie na ligowej fali – wygrały po trzy ostatnie spotkania. Jaga pokonywała kolejno Górnik, Wisłę Kraków i Koronę, a Legia Zagłębie, ŁKS oraz Raków. Ostatnie starcia między drużynami wskazywały, że przyjezdnych nie czeka łatwe spotkanie. Białostoczanie nie przegrali u siebie w lidze z Wojskowymi od listopada 2016 roku, kiedy czterokrotnie musieli wyciągać piłkę z własnej siatki.
Piątkowy mecz był wyjątkowy dla Arvydasa Novikovasa. Litwin, który jeszcze w zeszłym sezonie grał w Jadze, po pierwszy wrócił do Białegostoku w barwach nowej ekipy. Spotkanie spędził na ławce rezerwowych.
Pierwsze chwile meczu były obiecujące, zwłaszcza dla gości, którzy lepiej weszli w spotkanie. Już w 5 minucie okazję mieli warszawiacy. Walerian Gwilia zagrał z lewej strony do stojącego w polu karnym Artura Jędrzejczyka, który uderzył na bramkę rywali. Strzał, szczęśliwie dla Jagiellonii, zablokował jeden z obrońców.
W 14 minucie dobrą okazję stworzyła sobie coraz lepiej grająca Jagiellonia. Bartosz Bida sprytnie minął w polu karnym próbującego wypchnąć go za linię końcową Igora Lewczuka. Nie zdążył jednak celnie dograć, bo obrońca Legii naprawił swój błąd. U warszawiaków skończyło się więc na strachu.
Niewiele brakowało, a w 30 minucie Legia wyszłaby na prowadzenie. Z lewej strony piłkę zagrywał Luis Rocha i w ostatnim momencie na rzut rożny wybił ją Guilherme. Gdyby nie interwencja piłkarza Jagiellonii, do futbolówki dotarłby Luquinhas i prawdopodobnie z najbliższej odległości skierował ją do siatki. Chociaż na tablicy widniał bezbramkowy remis, to niewielką optyczną przewagę miała Legia. Jedyne, czego brakowało, to udokumentowania jej golem.
I całe to wrażenie prysnęło w 35 minucie. Wtedy bezpardonowo Martina Pospisila zaatakował Rocha. Sędzia Szymon Marciniak nie wahał się i pokazał piłkarzowi Legii drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Trener Vuković zdecydował, że nie będzie czekać ze zmianą do przerwy i zdecydował się wprowadzić Mateusza Wieteskę za Domagoja Antolicia. Do czasu wejścia polskiego obrońcy, Rochę na lewej stronie zastępował Gwilia.
Pierwsza połowa zakończyła się bez bramek, ale kibice na brak emocji narzekać raczej nie mogli. Obie drużyny miały swoje okazje, a Legia miała 15 minut, by znaleźć pomysł na skuteczną grę w „dziesiątkę”.
Po przerwie pierwsze uderzenia należały do Legii, a konkretnie Gwilii i Luquinhasa, którzy uderzali zza pola karnego. W kolejnych minutach do głosu dochodzili gospodarze. Próbowali Mudrinski, Bida oraz Imaz, ale żadnemu nie udało się skierować piłki do siatki.
Z biegiem czasu można było odnieść wrażenie, że Jagiellonii przeszkadzał… nadmiar jednego piłkarza w drużynie. Gospodarze nie mieli pomysłu na sforsowanie obrony przyjezdnych mimo tego, że mieli przewagę liczebną. Legia z kolei stwarzała sobie nie mniej sytuacji niż w pierwszej części spotkania. Nie zamieniała ich jednak na celne uderzenia, przez co na tablicy wciąż widniał bezbramkowy remis.
W doliczonym czasie gry niektórzy piłkarze nie wytrzymali nerwowo. Ivan Runje sfaulował Cafu, a ten ruszył z pretensjami do rywala, zaczynając przepychankę między piłkarzami obu drużyn. Sędzia Marciniak zdecydował się ukarać żółtymi kartkami zarówno Chorwata, jak i piłkarza Legii.
Kilka chwil później w polu karnym Legii upadł Camara, a arbiter uznał, że piłkarz Jagi chciał wymusić „jedenastkę” i ukarał go żółtą kartką. Powtórki wideo tej sytuacji nie dawały jednak klarownej odpowiedzi na pytanie, czy Hiszpan symulował, czy faktycznie był faulowany przez Andre Martinsa.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a Jagiellonia może żałować, że nie wykorzystała gry w przewadze przez większą część spotkania. Samo spotkanie, mimo obiecującego początku, rozczarowało.
Motor Lublin poinformował, że wiceprezes klubu Łukasz Jabłoński złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Będzie on wykonywał swoje obowiązki do 30 listopada 2026 roku.
Mucha tłumaczy terminarz Ekstraklasy. Dlaczego Legia zagra z Górnikiem w piątek?
Górnik Zabrze – Legia Warszawa będzie jednym z hitów 13. kolejki ligowej. Spotkanie zaplanowano na piątek, 30 października (godz. 20:30). Dominik Mucha, szef biura prasowego Ekstraklasy, wyjaśnił, jakie czynniki wpłynęły na układ terminarza. Wskazał m.in. na wymagania nadawcy, występy polskich klubów w europejskich pucharach oraz brak niedzielnych meczów 1 listopada.
Cracovia sonduje rynek trenerów. Kontaktowała się z tym szkoleniowcem [INFO PN]
Atmosfera przy Kałuży robi się coraz gęstsza. Kiepskie wyniki Pasów sprawiły, że pewny swojej przyszłości nie może być Bartosz Grzelak. Z naszych informacji wynika, że przedstawiciele Cracovii kontaktowali się ze szkoleniowcem, który jeszcze do niedawna pracował w Bundeslidze.
Wyjaśniła się przyszłość Mariusza Kutwy. Zawodnik podpisał nową umowę z Wisłą Kraków, do 30 czerwca 2028 roku, z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.
Jagiellonia ponawia pismo do Kolegium Sędziów. Klub wciąż czeka na wyjaśnienia
Jagiellonia Białystok ponownie zwróciła się do Kolegium Sędziów PZPN w sprawie kontrowersyjnych decyzji z meczów z Legią Warszawa oraz Górnikiem Zabrze. Klub poinformował, że od 12 października nie otrzymał oficjalnej odpowiedzi ani stanowiska dotyczącego wcześniejszego pisma.