Pojedynek między Górnikiem a Wisłą w Zabrzu szykował się nie tylko na starcie o utrzymanie, ale też o zwycięstwo w grupie spadkowej Ekstraklasy. Wisła wygrała na wyjeździe 2:1, przerwała serię zwycięstw rywali i umocniła się na prowadzeniu w grupie spadkowej Ekstraklasy.
fot. Łukasz Skwiot
To, czego można było być niemal pewnym przed spotkaniem, to bramek. Zarówno jedna, jak i druga ekipa regularnie trafiają do siatek rywali, a krakowianie są najbardziej bramkostrzelną ekipą w tym sezonie Ekstraklasy. Jako faworytów należało jednak upatrywać podopiecznych Marcina Brosza, którzy w czterech ostatnich meczach zdobyli 12 punktów, strzelili osiem goli i stracili zaledwie jednego. Wisła z kolei ostatnie spotkanie wygrała pod koniec marca, u siebie z Legią. Od tego czasu zremisowała z Piastem i Śląskiem oraz przegrała cztery inne potyczki.
Początek wskazywał, że będzie to żywe spotkanie, obfitujące w akcje z jednej i drugiej strony. W pierwszych minutach żadna z drużyn nie wyklarowała sobie jednak dobrej okazji do objęcia prowadzenia.
Jako pierwszy pokazał się kibicom Martin Chudy. Bramkarz Górnika najpierw spokojnie złapał słaby strzał Rafała Pietrzaka w 14 minucie, a następnie musiał wykazać się przy strzale Sławomira Peszki. Piłka, która zmierzała w kierunku jego bramki, odbiła się od jednego z jego kolegów z obrony i zmieniła tor lotu. Chudy był jednak czujny i odbił futbolówkę, a następnie nie pozwolił trafić do siatki dobijającemu Patrykowi Plewce. W 22 minucie świetną okazję miał inny piłkarz Wisły, Krzysztof Drzazga. Uderzył jednak w sam środek bramki, gdzie piłkę w „koszyczek” złapał bramkarz.
W 33 minucie doszło do zamieszania, które skutkowało golem dla Wisły. Kamil Zapolnik nierozważnie zagrał do własnego bramkarza, a Chudy, próbując wybić piłkę przez biegnącym Marko Kolarem, nie zdążył i sfaulował Chorwata. Sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał sam poszkodowany.
Radość nie trwała jednak długo. Kilka chwil później świetną prostopadła piłkę do Igora Angulo zagrał Szymon Żurkowski. Hiszpan bardzo przytomnie zagrał do boku do Jesusa Jimeneza, a ten trafił do siatki.
5 minut po rozpoczęciu drugiej połowy, Wisła po raz drugi wyszła na prowadzenie. Kolar podał do Vukana Savicevica, a ten od razu odegrał do Chorwata, który, przyjmując piłkę, oszukał Daniego Suareza, a po chwili skierował piłkę do siatki.
Mecz obfitował w kolejne akcje dla obu drużyn, ale częściej przy piłce w drugiej części meczu byli gospodarze. W 69 minucie byli bardzo blisko wyrównania. Angulo dośrodkował z pola karnego do znajdującego się tuż przed Chudym Waleriana Gwilii. Gruzin, który po tym dośrodkowaniu efektownie trafił do siatki piętką, był jednak na spalonym i sędzia nie uznał jego trafienia.
W 87 minucie Górnik miał jeszcze szansę z rzutu wolnego. Do piłki, ustawionej około 30 metrów przed bramką Mateusza Lisa, podszedł Angulo. Bramkarz Wiślaków profilaktycznie sparował strzał Hiszpana na rzut rożny. Kilka chwil później napastnik Górnika miał jeszcze lepszą okazję, ale z niewiele ponad metra nie trafił głową do pustej bramki.
Taki wynik oznacza, że Wisła znajduje się na czele grupy spadkowej z 46 punktami. Ma trzy punkty przewagi nad Koroną i sześć nad Górnikiem.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.