W meczu inaugurującym 10. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy Górnik Zabrze pokonał PGE GKS Bełchatów 2:0. Bramki dla zabrzan zdobyli Mariusz Przybylski oraz Aleksander Kwiek.
Ten mecz zapowiadano jako
starcie Dawida z Goliatem. Górnik po dziewięciu kolejkach
T-Mobile Ekstraklasy zajmował miejsce na najniższym stopniu podium
ligowej tabeli, z kolei bełchatowianie plasowali się na
przedostatniej pozycji. Na domiar złego zespołu gości przez klub
przetoczyła się plaga kontuzji, a do Młodej Ekstraklasy odsunięci
zostali Lacić i Kosowski. Nic więc dziwnego, że przed pierwszym
gwizdkiem sędziego w meczu inaugurującym 10. kolejkę jedyną
niewiadomą wydawał się być rozmiar zwycięstwa podopiecznych
Adama Nawałki.
Po ośmiu minutach
wyrównanej gry, zgodnie z oczekiwaniami, zabrzanie zdominowali
boiskowe wydarzenia, a na efekty nie trzeba było długo czekać. W
12. minucie, po krótko rozegranym rzucie rożnym, piłkę w
pole karne dośrodkował Seweryn Gancarczyk, a formalności strzałem
głową dopełnił Mariusz Przybylski.
Zdobyta bramka sprawiła,
że gospodarze natychmiast chcieli pójść za ciosem, a gdy w
30. minucie drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę
otrzymał Maciej Wilusz z Bełchatowa wydawało się, że mecz może
zakończyć się wysokim zwycięstwem gospodarzy. O dziwo, grająca w
osłabieniu drużyna gości spisywała się lepiej niż w komplecie i
do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Drugą połowę dobrze
rozpoczęli piłkarze Górnika. W 56. minucie Arkadiusz Milik
zagrał wzdłuż bramki rywala, a futbolówkę do siatki
wpakował Arkadiusz Kwiek. W kolejnych minutach Górnik mógł
podwyższyć prowadzenie, ale miejscowym brakowało skuteczności.
Ostatecznie zabrzanie pokonali bełchatowian 2:0, co dla gości
wydaje się być najniższym wymiarem kary.
Cygan mocno o sytuacji w Rakowie. Nazwał piłkarzy ,,obozowymi marudami”
Wojciech Cygan udzielił mocnego wywiadu dotyczącego obecnej sytuacji w Rakowie. Prezes ma zastrzeżenia do zaangażowania piłkarzy, a w Częstochowie szykują się już do zimowego okienka transferowego.
Filip Luberecki: Czuję się gotowy, lecz to jeszcze nie pora
To paradoks, że w klubie, który tego lata otarł się o personalną rewolucję, pozostał jeden z piłkarzy o największym potencjale sprzedażowym.
Obrońcy Motoru to nie przeszkadza: stawia na konsekwencję,
docenia teraźniejszość i nigdzie się nie spieszy.
Chłań w polskiej kadrze? Piłkarz rozwiał wątpliwości
Maksym Chłań mógł grać dla polskiej kadry. Jakiś czas temu sondowano możliwość zmiany obywatelstwa. Teraz gracz Górnika dostał powołanie do seniorskiej reprezentacji Ukrainy.