Świat futbolu wciąż jest wstrzymany, choć coraz więcej przesłanek jest ku temu, że za chwilę piłkarze wrócą na boiska w niektórych krajach i zaczną nadrabiać zaległości. Gdyby nie pandemia już dzisiaj moglibyśmy mieć wyłonionych mistrzów w niektórych ligach. O kogo chodzi?
Przede wszystkim największym przegranym spośród liderów w czołowych ligach europejskich jest Liverpool. Ekipa JuergenaKloppa ma aż 25 punktów przewagi nad wiceliderem – Manchesterem City, który co prawda rozegrał jeden mecz mniej. W miniony weekend Premier League miała rozegrać 34. serię spotkań, więc na dobrą sprawę losy tytułu mogły się rozstrzygnąć już kilka tygodni temu. Przewaga jest olbrzymia i tylko prawdziwa katastrofa mogłaby odebrać tytuł zespołowi z Anfield.
Tak dużej przewagi nie ma w innych czołowych ligach, ale niewiele mniejszą różnicą pomiędzy liderem, a wiceliderem może pochwalić się Ligue 1. Paris Saint-Germain ma 22 punkty przewagi nad drugim w tabeli Olympique’em Marsylia i w dodatku drużyna ze stolicy Francji ma o jedno spotkanie mniej, więc teoretycznie ich przewaga mogłaby wzrosnąć do 25 oczek gdyby paryżanie planowo rozegrali kolejkę numer 28.
W miniony weekend francuska ekstraklasa miała grać 33 serię spotkań, więc losy mistrzostwa też mogłyby już być rozstrzygnięte kilka tygodni temu. Raczej nic nie wskazywało na to, aby PSG miało wpaść w przepaść z formą i nagle przegrywać seryjnie wszystkie mecze.
W Bundeslidze większość zespołów rozegrała 25 kolejek z dwoma wyjątkami, które i tak nie mają wpływu na czołowe lokaty. Bayern ma cztery punkty przewagi nad drugą w tabeli Borussią Dortmund i pięć nad trzecim Lipskiem. Oczywiście ta różnica jest dość bezpieczna, ale nie tak wyraźna jak w Anglii czy Francji.
Mimo to, przy odpowiednich założeniach i rozstrzygnięciach pozostałych spotkań, RobertLewandowski i spółka mogliby już w miniony weekend także świętować kolejny tytuł mistrzowski. Warunków byłoby kilka i trudno je uznać za realne.
Po pierwsze Bayern musiałby wszystko wygrywać, co akurat byłoby bardzo możliwe, a po drugiej wszystkie ekipy z czołówki musiałyby wszystko przegrywać, a to już tak realne nie jest. W miniony weekend zaplanowana była 30 kolejka Bundesligi, więc aby Bayern mógł być dzisiaj mistrzem, musiałby mieć 13 punktów przewagi nad wiceliderem, ponieważ przy takiej samej liczbie oczek bierze się pod uwagę bilans bramkowy, a tu nigdy niczego nie można wykluczyć.
W Serie A i Primera Divison różnica pomiędzy Barceloną czy Juventusem, a resztą stawki nie jest tak duża, więc na pewno losy tytułu dzisiaj nie byłyby rozstrzygnięte. Znalibyśmy natomiast zdobywcę Pucharu Króla w Hiszpanii.
Tuchel zaskoczył powołaniami. Po raz kolejny brakuje gwiazdora
Thomas Tuchel ogłosił powołania na Ligę Narodów. W reprezentacji Anglii po raz kolejny zabraknie gwiazdora Manchesteru City. Kogo zobaczymy w kadrze Anglików?
Reprezentacja Polski straci potencjalnego reprezentanta? Otrzymał powołanie
Julian Zakrzewski Hall był piłkarzem przymierzanym do reprezentacji Polski ze względu na swoje korzenie. Coraz bardziej prawdopodobne staje się to, że nie będzie mu dane zagrać w biało-czerwonych barwach.