Na inaugurację dziewiątej kolejki PKO Ekstraklasy Piast Gliwice pokonał na swoim boisku Raków Częstochowa (2:1). Mistrz Polski bardzo długo nie mógł sobie poradzić z beniaminkiem, jednak po zrywie w końcówce i kontrowersyjnym karnym zdołał zapisać na swoim koncie komplet punktów.
Mistrz Polski udanie finiszował (fot. Michał Chwieduk / 400mm.pl)
Piast poczynał sobie ostatnio całkiem nieźle, jednak dwie minione kolejki mogły wprowadzić w szeregach kibiców gospodarzy sporo niepokoju. Mistrz Polski przegrał bowiem dwa spotkania z rzędu i nic dziwnego, że przy Okrzei chcieli przełamać się za wszelką cenę. Dodatkowym smaczkiem piątkowego starcia dla Piastunek był fakt, że Waldemarowi Fornalikowi upłynęły już dokładnie dwa lata na stanowisku trenera gliwickiej drużyny i piłkarze na pewno chcieli mu sprawić prezent.
Jeśli zaś chodzi o Raków, to beniaminek gra jeszcze w kratkę. Dobre mecze przeplata tymi nieco słabszymi i co ważne, gra bezkompromisowo. Trzy zwycięstwa i pięć porażek – to bilans, który daje drużynie Marka Papszuna bezpieczny zapas nad strefą spadkową ekstraklasy.
Gospodarze zaczęli dobrze, jednak pierwszego gola zdobyli goście. Już w 6. minucie Miłosz Szczepański uniknął spalonego i po znakomitym prostopadłym podaniu znalazł się z piłką w polu karnym. Tam dostrzegł centralnie ustawionego Felcio Browna Forbesa, a ten mając przed sobą już tylko opuszczoną bramkę dopełnił formalności. Ależ początek drużyny z Częstochowy!
Po stracie gole Piast próbował bardzo szybko odrobić straty i narzucić rywalowi swoje warunki gry, jednak Raków grał bardzo mądrze i nie pozwalał mistrzowi Polski na zbyt wiele. Gospodarze mieli problem ze złapaniem odpowiedniego rytmu, brakowało płynności i dlatego obrona gości na czele z Jarosławem Jachem nie miała problemów z odpieraniem zaczepnych wypadów przeciwników, które – nie ma co ukrywać – nie były najwyższych lotów.
Najlepszą okazję do wyrównania miał Piotr Parzyszek, ale jego płaski strzał z końcówki pierwszej połowy zdołał obronić Michał Gliwa. Kilkadziesiąt sekund później szczęścia próbował Tomasz Jodłowiec, ale i w tym przypadku bramkarz Rakowa był na posterunku.
Wydawało się, że od początku drugiej części spotkania będziemy świadkami dużo bardziej zdecydowanych ataków Piasta, jednak niewiele brakowało, by to Raków zdobył gola i podwyższył prowadzenie. Ponownie świetnie piłkę rozprowadził Szczepański, który ładnie obsłużył podaniem Daniela Bartla, a ten pomylił się nieznacznie, uderzając w poprzeczkę.
Minuty mijały, a mistrz nadal zawodził. Waldemar Fornalik próbował roszad personalnych, jednak gra jego drużyny wciąż była ospała, wciąż brakowało w niej ognia i Raków nie miał absolutnie żadnych problemów z tym, by spokojnie bronić, a przy okazji szukać swoich szans w kontratakach.
Na kwadrans przed końcem przebudził się kapitan Piasta, Gerard Badia, który popisał się znakomitą szarżą i to po jego zagraniu w polu karnym Rakowa doszło do ogromnego zamieszania. Dwa strzały zdołał obronić Gliwa, dwa kolejne zostały zablokowane, a jak się okazało, ostatnia próba skłoniła sędziego do skorzystania z systemu VAR. Jak się okazało, dopatrzył się zagrania ręką Igora Sapali i wskazał na „wapno”, wyrzucając przy okazji zawodnika gości z boiska. Można mieć dość poważne wątpliwości co do słuszności tej decyzji.
Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Jorge Felix i dość niespodziewanie – kiedy niewiele na to wskazywało – Piast wrócił do gry, znajdując się na finiszu meczu w niezwykle korzystnej sytuacji.
Od strzelonej przez gospodarzy minęło zaledwie kilkadziesiąt sekund, a już Michał Gliwa po raz drugi był zmuszony do tego, by wyciągać piłkę z siatki. Dobrze w polu karnym Rakowa znalazł się rezerwowy Patryk Tuszyński, który próbował dogrywać do jednego z kolegów, a jego podanie przeciął Michał Skóraś, który skierował futbolówkę do własnej bramki. Dramat Rakowa, świetny powrót Piasta.
GOOOOOOOOOOOOOOOOOL!
Wychodzimy na prowadzenie po samobójczym trafieniu Michała Skórasia.
Wynik już do końca nie uległ zmianie i po końcowym gwizdku to gospodarze mogli wznieść ręce w geście triumfu. O rzucie karnym podyktowanym przez sędziego Wojciecha Mycia będzie mówiło się jeszcze długo.
Wyjaśniła się przyszłość Mariusza Kutwy. Zawodnik podpisał nową umowę z Wisłą Kraków, do 30 czerwca 2028 roku, z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.
Jagiellonia ponawia pismo do Kolegium Sędziów. Klub wciąż czeka na wyjaśnienia
Jagiellonia Białystok ponownie zwróciła się do Kolegium Sędziów PZPN w sprawie kontrowersyjnych decyzji z meczów z Legią Warszawa oraz Górnikiem Zabrze. Klub poinformował, że od 12 października nie otrzymał oficjalnej odpowiedzi ani stanowiska dotyczącego wcześniejszego pisma.
Kolejny problem Rakowa! Podstawowy piłkarz z kontuzją
Raków Częstochowa ma kolejne problemy kadrowe. Stratos Svarnas nie zagrał w meczu 1/16 finału Pucharu Polski z Motorem Lublin, choć pierwotnie znalazł się w wyjściowym składzie
Rewolucja w transmisjach Ekstraklasy?! Kibiców czekają duże zmiany
Transmisje PKO BP Ekstraklasy mogą przejść prawdziwą rewolucję od sezonu 2027-28. Trwa proces sprzedaży praw telewizyjnych na lata 2027–2031, a nowy podział pakietów może oznaczać poważne zmiany dla kibiców.