Zdjęcie okładkowe pochodzi sprzed ponad dwóch lat, jeszcze z poznańskich czasów – facet strzelający gole grubo po trzydziestce wzbudzał szacunek. Nikt nie spodziewał się, że przez kolejne dwa lata już jako zawodnik Śląska dorzuci do dorobku jeszcze prawie 40 bramek, a w końcu pomyśli o tym, by zejść dwa piętra niżej i zacząć kolejną wspinaczkę do Ekstraklasy.
ZBIGNIEW MUCHA
Nie chcę ci wyliczać, ale za chwilę 37 lat pojawi się na karku. Na czym polega twoja żywotność? Nie chcę wyliczać, ale wyliczę? Nie obrażam się. Jestem faktycznie w wieku, kiedy piłkarzowi w metrykę się już zagląda, więc to wypominanie jest całkiem naturalne – mówi Robak. – Zapewniam jednak, że czuję się znakomicie, a na czym to polega? Najprościej powiedzieć, że dbam o siebie. Trening indywidualny, siłownia, odpowiednia dieta, suplementacja, regeneracja – wszystko ma kolosalne znaczenie.
Geny też? Pewnie tak, choć ja nie potrafię ocenić, czy w moim wypadku również. Nie miałem w rodzinie sportowców. Natomiast miałem późno dojrzewający organizm.
Co to znaczy? Dość późno rozwinąłem się fizycznie. Jako nastolatek byłem mały i kruchy, rówieśnicy przewyższali mnie warunkami fizycznymi, tężyzną. Byli znacznie lepiej zbudowani. Z tego także powodu – jak sądzę – nie miałem szans, by dostać się choćby do juniorskich reprezentacji Dolnego Śląska; właśnie ze względu na marne warunki. Dopiero po dwudziestce zyskałem budowę mężczyzny, a moje wcześniejsze niby-mięśnie zaczęły stawać się prawdziwymi mięśniami. Potem kilkakrotnie w czasie kariery spotkałem się z sytuacją, że oceniano mnie na znacznie młodszego, niż faktycznie byłem.
(…)
Wróciłeś do Widzewa po niemal dekadzie. Co się zmieniło, co cię najbardziej uderzyło? Na pewno nie stadion, bo nawet kiedy mnie tu nie było, na stadionie i meczach pojawiałem się w roli widza. Widziałem jak rośnie i pięknieje ten obiekt. Natomiast jest ogromna różnica w odbiorze atmosfery siedząc na trybunach, a wychodząc na boisko. Myślałem, że mnie to nie zaskoczy, a jednak! Gdy trybuny hukną, to czuć ciarki. Poza tym zmieniło się bardzo dużo, prawie wszystko – od ludzi zarządzających klubem, po jego pracowników. Zostały dwie osoby, które zapamiętałem z dawnych lat.
A czym w takim razie zaskoczyła cię sama druga liga? Nie wiem czy zaskoczyła, bo wielu rzeczy się spodziewałem, natomiast niewątpliwie musiałem przywyknąć do specyficznej, drugoligowej otoczki na meczach wyjazdowych. Nie było to łatwe, ale starałem się być przygotowany. W Łodzi – wiadomo. Przyjdzie 18 tysięcy ludzi, atmosfera i otoczka jest ekstraklasowa. Ale kilka dni później jedziemy w Polskę. Wejherowo, Bytów, Legionowo – to są małe ośrodki. Na trybunach, w porównaniu z Łodzią, pojawia się tam garstka fanów. Dobrze, że nasi kibice podczas meczów wyjazdowych są zawsze z nami.
(…)
CAŁY WYWIAD MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (42/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Kolejny problem Rakowa! Podstawowy piłkarz z kontuzją
Raków Częstochowa ma kolejne problemy kadrowe. Stratos Svarnas nie zagrał w meczu 1/16 finału Pucharu Polski z Motorem Lublin, choć pierwotnie znalazł się w wyjściowym składzie
Rewolucja w transmisjach Ekstraklasy?! Kibiców czekają duże zmiany
Transmisje PKO BP Ekstraklasy mogą przejść prawdziwą rewolucję od sezonu 2027-28. Trwa proces sprzedaży praw telewizyjnych na lata 2027–2031, a nowy podział pakietów może oznaczać poważne zmiany dla kibiców.