Coraz więcej świadczy o tym, że zmagania piłkarskie we Francji zostaną zawieszone. Nad Loarą i Sekwaną toczą od dłuższego czasu walkę z koronawirusem, którą coraz wyraźniej przegrywają.
We Francji liczą się z czarnym scenariuszem (fot. Reuters)
Liczba zakażeń i zgonów spowodowany wirusem rośnie we Francji w zastraszającym tempie. Kilka dni temu prezydent Emmanuel Macron ogłosił lockdown, wprowadzając szereg obostrzeń i zakazów w codziennym funkcjonowaniu swoich rodaków.
W obliczu takiej decyzji zaczęto się więc zastanawiać co dalej ze sportem, w tym piłką nożną. Jak się okazało, na pierwszy rzut poszły rozgrywki Pucharu Francji oraz wszystkich lig od czwartej w dół, które na czas lockdownu (na razie do 1 grudnia) zostały zawieszone.
Lokalne media wieszczą jednak, że wciąż możliwy jest czarny scenariusz, który zakłada, że zmagania piłkarskie zostaną zawieszone definitywnie. Wszystko będzie oczywiście zależało od tego, czy kraj zdoła podczas najbliższych tygodni wypłaszczyć krzywą zakażeń.
Jak do tej pory we Francji stwierdzono blisko 1,3 miliona zakażeń koronawirusem, z czego aż 36 tysięcy osób poniosło z tego tytułu śmierć.
Tylko w czwartek przybyło 47 tysięcy nowych zachorowań, a 235 osób zmarło właśnie na skutek zakażenia koronawirusem.
Warto również przypomnieć, że Ligue 1 była jedną z nielicznych lig europejskich, która po okresie wiosennej przymusowej przerwy nie wznowiła już swoich rozgrywek. Wszystkiego rozstrzygnięcie piłkarskie we Francji zapadły więc przy zielonym stoliku.
Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.
Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.