W pierwszym sobotnim meczu 25. kolejki Lotto Ekstraklasy Cracovia pokonała na własnym boisku Zagłębie Sosnowiec (2:1). „Pasy” wróciły więc na zwycięską ścieżkę, natomiast goście nie potrafili pójść za ciosem po niedawnym rozgromieniu Korony Kielce.
Czy piłkarze Cracovii wrócą na zwycięską ścieżkę? (fot. 400mm.pl)
Podopieczni Michała Probierza wygrywali od początku rundy mecz za meczem, a dokładając do tego wygrane spotkania podczas jesiennych zmagań, zapisali na swoim koncie całą niezłą serię. Ta została przerwana w ubiegłą sobotę w Płocku, gdzie lepsza od Cracovii okazała się miejscowa Wisła. „Pasy” cały czas są jednak w uderzeniu i można było w ciemno zakładać, że w spotkaniu z ostatnim w tabeli Zagłębiem gospodarze będą chcieli udowodnić, że to stało się w trakcie ubiegłej kolejki było jedynie wypadkiem przy pracy.
Jeśli zaś chodzi o piłkarzy z Sosnowca, to ci w trzech ostatnich meczach ligowych zdobyli aż sześć punktów. Wszystkie na swoim boisku. Wyjazdowa forma Zagłębia to już jednak zupełnie inna bajka, ponieważ wystarczy przypomnieć, że od początku sezonu beniaminkowi udało się się przywieźć z delegacji zaledwie trzy „oczka”. Jak łatwo się domyślić, jest to najgorszy wynik w całej ekstraklasie.
Tak jak można było się spodziewać, Cracovia od początku dominowała na boisku, budując kolejne ataki i zapędzając się w okolic pola karnego Zagłębia. Goście z Sosnowca ustawili jednak bardzo szczelne zasieki obronne, ustawiając się niemal wszystkimi siłami w okolicach swojej „szesnastki”. Dominacja miejscowych rosła jednak z minuty na minuty i można było odnieść wrażenie, że jest jedynie kwestią czasu, kiedy piłka w końcu wpadnie do bramki beniaminka.
Najlepszą okazję do napoczęcia przeciwnika miał Mateusz Wdowiak, który po dość przypadkowym odbici się piłki w polu karnym Zagłębia zdecydował się na strzał w woleja. Piłkarz Cracovii uderzył mocno, ale zabrakło celności.
Gracze Probierza cały czas grali swoje i pod koniec pierwszej połowy udało się im dopiąć swego. W 38., minucie gospodarze rozegrali szybką akcję, którą celnym uderzeniem sprzed pola karnego wykończył Airam Cabrera. Piękny strzał, piękny gol i Cracovia na czele.
Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania Zagłębie mogło niespodziewanie doprowadzić do wyrównania. Na strzał z dystansu zdecydował się Szymon Pawłowski, jednak Cracovią uratowała w tej sytuacji poprzeczka.
Druga część meczu zaczęła się dla gości w najgorszy z możliwych sposobów. W polu karnym Zagłębia faulowany był Cabrera i sędzia Mariusz Złotek podjął decyzję o podyktowaniu „jedenastki”. Arbiter miał jednak wątpliwości i postanowił obejrzeć całą akcję raz jeszcze na monitorze, co utwierdziło go w przekonaniu, że karny Cracovii faktycznie się należy. Do piłki podszedł sam poszkodowany, który się nie pomylił i strzelił swojego drugiego gola w meczu.
Kiedy już wydawało się, że Zagłębie nie zdoła się podnieść, goście wrócili do gry. Na nieco ponad kwadrans przed końcem Żarko Udovicić dostrzegł wbiegającego w pole karne Tomasza Nawotkę. Ten na wślizgu dopadł do piłki i udało mu się zaskoczyć Michala Peskovicia, strzelając przy bliższym słupku.
Sosnowiczanie już do samego końca próbowali robić wszystko, by strzelić drugiego gola i kilka razy byli bliscy zrealizowania tego celu. Wynik ostatecznie zmianie już nie uległ i drużyna Michała Probierza wróciła na zwycięską ścieżkę.
Boniek uderza w Stolarskiego. ,,Wydaje mi się, że to był duży błąd”
Były prezes PZPN krytycznie odnosi się do zatrudnienia i pracy Mateusza Stolarskiego w Widzewie. Zbigniew Boniek uderzył również we władze łódzkiego klubu.
Lasse Nordas: W wieku 18 lat zostałem juniorskim mistrzem Norwegii w skoku wzwyż [WYWIAD]
Występami w Tromso zapracował na transfer do Luton, które zapłaciło za niego ponad 3,5 miliona euro. Anglii nie podbił, więc rundę wiosenną poprzedniego sezonu spędził na wypożyczeniu w Heerenveen, a we wrześniu na tej samej zasadzie sięgnęła po niego Cracovia.