Po nieco zaskakującej porażce z Jagiellonią, która przerwała trzymeczową serię Pasów bez przegranej, drużyna Michała Probierza ograła Pogoń i wymęczyła zwycięstwo w pucharowym starciu z Bytovią. Dziś krakowianie mają chrapkę na pokonanie Lechii.
Mimo trudnego okresu Lechii, Michał Probierz zdaje sobie sprawę z klasy rywala. (fot. Łukasz Skwiot)
Starcie z zespołem Piotra Stokowca jawi się jako dobra okazja na podreperowanie dorobku punktowego. I to co najmniej z trzech powodów.
Po pierwsze, gdańszczanie nie wygrali w lidze od trzech kolejek, na co złożyła się porażka z Zagłębiem oraz remisy z Arką i Górnikiem. Po drugie, Cracovia znajduje się w dobrej dyspozycji, a w ostatnich dwóch meczach zdobyła pięć bramek. Po trzecie zaś, przy okazji poprzednich dwóch starć obu drużyn podopieczni Probierza zgarnęli komplet oczek, a na własnym boisku nie ulegli Lechii od 2016 roku.
Mimo że gospodarze dzisiejszego spotkania zdają się być zdecydowanym faworytem, ich opiekun zachowuje chłodną głowę. – W piłce nożnej to, co było wczoraj, dziś nie ma znaczenia. Wygraliśmy dwa ostatnie mecze, ale teraz trzeba tydzień zamknąć zwycięstwem. Lechia ma bardzo stabilny, regularnie wzmacniany zespół. Osobowo to jedna z najsilniejszych drużyn w lidze, ma bardzo mocnych skrzydłowych. Musimy być bardzo agresywni – mówił 47-letni szkoleniowiec na przedmeczowej konferencji prasowej.
Ewentualne zwycięstwo umożliwi Cracovii awans na fotel lidera. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 17:30.