Według informacji Macieja Wąsowskiego z Przeglądu Sportowego, Dominik Furman otrzymał propozycję nowego kontraktu, na mocy którego miałby zarabiać nawet sto tysięcy złotych w skali miesiące. Jak na warunki Ekstraklasy to kosmiczne zarobki.
Wisła Płock robi wszystko, by zatrzymać Furmana w swoich szeregach na dłużej. Nie bez powodów – pomocnik w ostatnich tygodniach jest najjaśniejszym punktem „Nafciarzy”. W jedenastu meczach zdobył cztery bramki i zanotował dwie asysty. To właśnie Furman jest motorem napędowym drużyny prowadzonej przez Radosława Sobolewskiego, która od sześciu spotkań z rzędu (włącznie z Pucharem Polski) wygrywa z każdym, z kim akurat przychodzi im się mierzyć. Bardzo dobra forma została dostrzeżona przez Jerzego Brzęczka, który zdecydował się powołać Furmana na eliminacyjne starcia z Łotwą (2:0) i Macedonią Północną (2:0). I choć nie zagrał ani minuty, to i tak obecność na zgrupowaniu reprezentacji Polski należy traktować jako swego rodzaju piłkarską nobilitację.
Właśnie dlatego 27-latek na brak zainteresowania ze strony innych klubów narzekać nie może. Tym bardziej, że aktualna umowa wiążąca go z Wisłą Płock dobiega końca w czerwcu przyszłego roku, co sprawia, że już od stycznia zawodnik będzie miał możliwość swobodnych rozmów i negocjacji kontraktu z przedstawicielami drużyn chcących do pozyskać. Póki co Wisła Płock robi co może, by Furman nie zmienił barw klubowych, a ma go do tego skłonić oferta kontraktu opiewająca na 100 tys. złotych miesięcznie.