Przejdź do treści
Cicha piłkarska rewolucja

Ligi w Europie Inne ligi

Cicha piłkarska rewolucja

Na razie jest przyzwolenie i nawet coś na kształt rekomendacji FIFA na dokonywanie pięciu zmian w czasie meczu. Już tylko od władz poszczególnych lig będzie zależało, czy w duszącej od gęstości kolejek i wysokich temperatur końcowej fazie sezonu, zechcą skorzystać z dodatkowej butli tlenu.

(fot. Reuters)

TOMASZ LIPIŃSKI

Jak po każdym mieszaniu w przepisach, zdania są podzielone. Od entuzjastycznych po krytyczne podniosły się głosy po całym świecie. Polski nie wyłączając. Na czele naszej opozycji stanął Zbigniew Boniek. Jeszcze kiedy na korytarzach IFAB (International Football Association Board) tylko szeptano o takiej ewentualności, prezes PZPN odnosił się do niej lekceważąco. Natomiast kiedy już klamka zapadła i decyzje o otwarciu drzwi pozostawiono woli krajowych federacji, nie krył oburzenia, a nawet obrzydzenia: – Nie przyjmiemy tych zmian w Polsce – deklarował z całą stanowczością. – To nie jest piłka nożna. Ta decyzja nie ma podstaw, jest tylko populistyczna. Absurdalne jest twierdzenie, że jest to uzasadnione szalonym rytmem meczów, który nas czeka.

Pierwsze za

Na drugim biegunie usadowił się trener Legii Warszawa. Aleksandar Vuković uznał, że to bardzo dobre rozwiązanie i nie widzi żadnego argumentu przeciw. – Jedyne co było dla mnie istotne to fakt, by przy okazji tych zmian nie zwiększyła się liczba przerw w meczu – mówił. – Roszady pozwolą nam utrzymać tempo spotkania i lepiej zarządzać siłami zawodników. 

Zanim rozważymy kilka ważnych za i przeciw i odniesiemy się do lig, gdzie przepis o pięciu zmianach obowiązuje i to od prawie trzech lat – tak, są takie – to dla porządku wypunktujmy najnowsze postanowienia IFAB. Po pierwsze – każda drużyna może dokonać maksymalnie pięciu zmian, w przypadku dogrywki sześciu, ale tylko tam, gdzie rozgrywki dopuszczają jedną dodatkową zmianę w dogrywce. Po drugie – niewykorzystane zmiany oraz okazje do nich przechodzą do dogrywki. Po trzecie – każda drużyna będzie miała trzy możliwości dokonywania zmian, zmiany mogą być dokonywane także w przerwie meczu. Po czwarte – jeśli drużyny dokonają zmian w tym samym czasie, będzie to liczone jako jedna z trzech możliwości każdej drużyny. Teraz wszystkie działania zmierzają do tego, żeby za wszelką cenę i wszelkimi sposobami zakończyć sezon. Wyłonić mistrza, pucharowiczów i spadkowiczów w rywalizacji sportowej, a nie przy zielonym stoliku. Najdalej do końca lipca trzeba opędzić rozgrywki ligowe, w sierpniu zająć się europejskimi pucharami. Bach, bach, wystrzelać się z wszystkich dostępnych terminów i nie bacząc na nic, przeć konsekwentnie do mety. 

Chodzi więc o to, żeby zgadzała się ilość, jakością nikt się nie przejmuje, nikt nie staje w jej obronie. Wygłodniały piłki kibic przełknie ze smakiem nawet zakalca. Bo nie ma co się oszukiwać, w tej szaleńczej gonitwie i letnich żniwach raczej nie uświadczymy piękna w futbolu. To nie jest tak, że jak piłkarze dostali po dwa miesiące niezaplanowanego odpoczynku (umownego odpoczynku, przecież bierni całkowicie nie pozostali), to teraz starczy im pary na wszystko i ciut więcej, wykonają z uśmiechem na ustach 300 procent normy. Nie da się odpocząć na zapas. Nie da się oszukać nawet najlepiej wytrenowanego organizmu i głowy ustawionej przez najlepszego mental coacha. Zmęczenie intensywnością, znużenie izolacją, powtarzalnymi procedurami i przede wszystkim pustymi trybunami przyjdzie szybciej niż niektórym się wydaje. Mecze staną się trudne od oglądania, jedne podobne do drugich.

Przypomnijmy sobie fazy pucharowe wielkich imprez piłkarskich: mistrzostw świata i Europy, po których tak wiele zawsze sobie obiecujemy i zazwyczaj czujemy niedosyt. Bo serca piłkarzy chciały, a nogi już nie bardzo mogły. O wynikach decydowały łut szczęścia lub stały fragment. Tylko emocje w połączeniu z rzutami karnymi ratowały twarz niejednemu ćwierćfinałowi lub półfinałowi. Stąd te zmiany numer 4 i 5. One pomogą tchnąć w widowisko świeżego ducha, sprawią, że w przygaszającym ognisku pojawi się nowa iskra, wprowadzą dodatkowy element zaskoczenia. Na tę zaletę nowości zwrócili uwagę trenerzy, którzy przetestowali ją na własnej skórze. Już od początku sezonu 2017-18 system pięciozmianowy testowo wprowadzono na poziom trzeciej i czwartej ligi we Włoszech. Do szkoleniowców drużyn z tych kategorii uderzono więc w pierwszej kolejności z pytaniami o wnioski. Pierwszy był taki, że trenerzy raczej ochoczo korzystali z powiększonego limitu. Im lepsza drużyna, tym chętniej – to zrozumiałe, bo i większe pole manewru, i bardziej wyrównana kadra. W trzech najlepszych drużynach Serie C w liczbach wyglądało to następująco: Monza nie wykorzystała limitu tylko w 3 meczach na 27, Vicenza w 4, Reggina dokonała 138 zmian na 145 możliwych. Cristian Brocchi, który odpowiada za wyniki Monzy, gdzie dziś rządzi dobrze znany duet Silvio Berlusconi – Adriano Galliani, stał się słupem reklamowym regulaminowej innowacji. – Zwiększyła się intensywność meczów, co za tym idzie podnosiła się jakość widowiska. Więcej zmian wpływało także dobrze na drużynę jako grupę, ponieważ wszyscy czuli się potrzebni i zaangażowani. Przy okazji Brocchi udzielił rad w temacie taktyki zmian. Najczęściej stosował system 2-2-1. Co się kryło za tymi numerkami? Dwie podwójne zmiany, jedna po godzinie gry, druga w okolicach 75 minuty, ostatnią pojedynczą zostawiał na samą końcówkę. Zmian dokonywał na skrzydłach, w ataku i na pozycji ofensywnego pomocnika. Oczywiście to wszystko w przypadku, kiedy nie zachodziły nieprzewidziane, na przykład kontuzjami okoliczności.

Drugie za

W idealnym świecie powinno być tak, że mądrzejsze o kryzys wywołany koronawirusem FIFA i UEFA zdecydują o stopniowym okrajaniu międzynarodowego kalendarza, napiętego do granic możliwości i przyzwoitości. Skonstruują taki, który będzie uwzględniał sytuacje awaryjne, w którym bez problemów znalazłyby się terminy zastępcze. To jednak mrzonki. Cięcia, czyli zmniejszenie krajowych lig, liczby uczestników mundiali czy Euro, to w praktyce zgubna polityka, to występowanie wbrew interesom, w których rządzi pieniądz, a nie zdrowy rozsądek. Dlatego niezmiennie będą rosły zamiast maleć największe imprezy, już zaakceptowano nową formułę klubowych mistrzostw świata, która wymaga zaangażowania większej liczby drużyn i zajmie więcej czasu. Majstruje się przy Lidze Mistrzów, planuje wprowadzenie jeszcze jednego pucharu. I dalsze eksploatowanie piłkarzy ponad stan. Jeśli nie ma co liczyć na to, że FIFA lub UEFA odbiorą coś sobie, choć w pogoni za jeszcze większymi zyskami, połykają własny ogon, to chyba lepiej zadowolić tym, że coś oferują w zamian. Właśnie te dwie dodatkowe zmiany, które teoretycznie pozwolą na dwie rzeczy.

Po pierwsze – pomogą wyeliminować największą wadę systemu rotacyjnego. Ten termin już parę lat temu wszedł do słownika piłkarskiego. I stał się przekleństwem kibica. Przychodzi jeden z drugim na stadion, płaci za bilet i zamiast ulubionych piłkarzy widzi w składzie drugi garnitur, bo akurat trener zarządził głęboką rotację. A jak jeszcze za tym przyjdzie porażka, to kibic czuje się i oszukany, i wściekły. Natomiast więcej zmian zwiększałoby szanse oglądania w podstawowym składzie najlepszych, choć niekoniecznie w pełnym wymiarze. Nie szkodzi, czasami 45 lub 60 minut może być wystarczające zarówno dla wyniku jak i satysfakcji kibica. Zdrowia piłkarza też. I wilk syty, i owca cała.

Z argumentem za utrzymaniem jakości meczów w czasach ogromnego ich nasilenia, wręcz przeładowania, wiąże się argument medyczny, chyba najgłośniej podnoszony przez orędowników natychmiastowego wprowadzenia nowego systemu. – Bezpieczeństwo piłkarzy jest priorytetem, a zbyt duża liczba meczów w krótkim czasie mogłaby narazić ich na kontuzje – ogłosiła FIFA. Pod tym samym komunikatem podpisało się wielu lekarzy sportowych i trenerów od przygotowania fizycznego. Oni przewidują, że nadmierne obciążenia wpłyną na liczbę kontuzji mięśniowych, a możliwość przeprowadzenia większej liczby zmian znacznie obniży takie ryzyko. Praktyk trener Brocchi podzielił to zdanie.

Za wprowadzeniem pięciu zmian opowiedziała się Bundesliga i La Liga. Dużo przemawia za tym, że na tak wypowie się Serie A. UEFA zamierza dokończyć pucharowy sezon na starych zasadach, czyli trzy zmiany plus jedna w dogrywce.

Przeciw

Nie zmienia się zasad w trakcie gry. O tym każde dziecko wie i to argument, z którym najtrudniej dyskutować. To święta zasada w sporcie: jeśli zaakceptowało się jakieś warunki na starcie, to wypadałoby się ich trzymać do końca. Ich naruszenie spowodowałoby pogwałcenie fair play. Oczywiście wszyscy zyskaliby możliwość pięciu zmian, z tym że dla jednych byłaby to tylko teoretyczna szansa, dla innych jak najbardziej praktyczna. Jeśli dwie drużyny na poziomie drugiego czy nawet trzeciego rezerwowego mogą trzymać podobny poziom, to na pozycji czwartego lub piątego już jeden zyska wyraźną przewagę. Pogłębi się dystans między biednymi i bogatymi. Nic dziwnego, że trener Vuković tak radośnie wypowiadał się o nowej piątce, skoro przy dobrych wiatrach (bez kartek i kontuzji) mógłby wystawić dwie równorzędne jedenastki. Niewielu ma taki komfort. Nie można też przejść obojętnie nad wątpliwościami prezesa Bońka. Jeśli zdarzą się trzy wymuszone kontuzjami zmiany, wtedy jeden trener traci możliwość dokonania dwóch kolejnych, bo wyczerpie czasowy limit? Będzie więc podwójnie poszkodowany względem drugiego trenera, na którego zespół nie spadła plaga kontuzji. Kolejna niesprawiedliwość.

Tyle zmian może wywołać duże zamieszanie na boisku. Pięciu nowych zawodników z jednej strony i pięciu z drugiej, razem dziesięciu, to tak jakby pojawiła się trzecia drużyna. W sumie 32 zawodników. Jak to wszystko utrzymać w ryzach, jaki nadać ład i skład? Żeby się przekonać, trzeba to zobaczyć. Choć nie w meczach Ekstraklasy.

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 40/2026

Nr 40/2026

Ligi w Europie Inne ligi

Trener Feyenoordu o Moderze. ,,Ma dużą jakość i dobrze rozumie grę”

Jakub Moder jest chwalony przez swojego klubowego trenera. Polak wraca do treningów po kontuzji i za kilka tygodni powinien być w pełnej dyspozycji.

2025-03-30 Feyenoord v Go Ahead Eagles - Dutch Eredivisie ROTTERDAM, NETHERLANDS - MARCH 30: Jakub Moder of Feyenoord celebrates after scoring the goal during the Dutch Eredivisie match between Feyenoord and Go Ahead Eagles at Stadion Feijenoord on March 30, 2025 in Rotterdam, Netherlands. Rotterdam Stadion Feijenoord Netherlands Content not available for redistribution in The Netherlands directly or indirectly through any third parties. Copyright: xPeterxLousx
2025.03.30 Rotterdam
pilka nozna , liga holenderska
Feyenoord Rotterdam - Go Ahead Eagles
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Polak nie wykorzystał rzutu karnego w zagranicznej lidze [WIDEO]

Piotr Parzyszek nie wykorzystał rzutu karnego, a jego KuPS przegrało 0:1 z AC Oulu w 26. kolejce fińskiej ekstraklasy (grupa mistrzowska).

UEFA Europa Conference League Play-off Second Leg, VfRE Areena, Kuopio, Finland 27/8/2026 KuPS vs Shamrock Rovers KuPS Kuopio s Piotr Parzyszek and Shamrock Rovers Matthew Healy Piotr Parzyszek and Matthew Healy 27/8/2026 PUBLICATIONxNOTxINxUKxIRLxFRAxNZL Copyright: xx PM106513
2026.08.27 Kuopio
pilka nozna liga konferencji
KuPS - Shamrock Rovers
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Mazurek z wyróżnieniem w Austrii. Tak wspomina swoje początki

Bartosz Mazurek został wybrany piłkarzem września w Red Bull Salzburg. — Jak pojechałem, to z pierwszych treningów schodziliśmy na kolanach — wspominał 19-latek w rozmowie z rmf24.pl.

Friendly Match FC Red Bull Salzburg vs. Kharkiv FC SAALFELDEN, AUSTRIA JULY 9, 2026: Bartosz Mazurek of FC Red Bull Salzburg during the pre-season friendly match FC Red Bull Salzburg vs. Kharkiv FC at Saalfelden-Arena in Saalfelden, Austria.  Copyright: xFCxRedxBullxSalzburgxGmbHx RBS_AS3_3690
2026.07.04 Saalfelden
pilka nozna , sparing mecz towarzyski
FC Red Bull Salzburg - FK Charkow
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Co za kwota! Pietuszewski na czele rankingu najdroższych nastolatków

Szwajcarskie obserwatorium piłkarskie (CIES Football Observatory) opublikowało ranking najdrożej wycenianych nastolatków, którzy występują poza pięcioma najmocniejszymi ligami świata. Na fotelu lidera tej klasyfikacji uplasował się Oskar Pietuszewski.

Oskar Pietuszewski (FC Porto) celebrates a goal during the match between FC Porto and Moreirense at Dragao Stadium. Final Score: FC Porto 3 : 0 Moreirense. (Photo by Rita Franca / SOPA Images/Sipa USA)
2026.03.15 Porto
pilka nozna liga portugalska
FC Porto - Moreirense
Foto SOPA Images/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Inne ligi

Olivier Giroud może zakończyć karierę. Francuz zdradził swoje plany

Olivier Giroud może wkrótce powiedzieć „do widzenia” zawodowej piłce.

Joie Lille - Olivier Giroud (LOSC) - Berke Ozer (LOSC) - Photo : Michael Baucher/Michael Baucher / Psnewz/ SIPA /00325645_0038/Credit:PSNEWZ/SIPA/2604261930
2026.04.26 Paryz
pilka nozna liga francuska
Paris FC - Lille OSC
Foto PSNEWZ/SIPA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej