Trwa
druga kolejka Ligue 1. W pierwszym z zaplanowanych na sobotę spotkań
Stade Rennes na swoim terenie pokonało 2:1 Montpellier. Obie drużyny
kończyły mecz w dziesiątkę.
Eduardo Camavinga potwierdza wielki talent. W sobotę zdobył drugą w karierze bramkę w Ligue 1 (foto: Forum/PanoramiC)
Potyczka
rozgrywana na stadionie Roazhon Park rozpoczęła się fatalnie dla
zespołu gości. W 22. minucie Brazylijczyk Raphinha zagrał w polu
karnym spod linii końcowej, zaś Damien Le Tallec pechowo skierował
piłkę do własnej bramki. Samobójczy gol stopera Montpellier
otworzył rezultat zawodów.
To
nie był koniec złych wiadomości dla przyjezdnych. Jeszcze przed
przerwą Montpellier straciło zawodnika: w 43. minucie czerwoną
kartkę za kopnięcie w głowę Faitouta Maouassy zobaczył pomocnik
Florent Mollet.
Gospodarze
przez około pół godziny grali z przewagą jednego piłkarza. W 73.
minucie nastąpiło wyrównanie sił. Skrzydłowy Martin Terrier
został wyrzucony z boiska za bezpardonowy wślizg w nogi Gaetana
Laborde’a.
W
kluczowym momencie meczu błysnął Eduardo Camavinga. W 77. minucie
17-letni pomocnik popisał się znakomitą akcją – wpadł z piłką
w pole karne, efektownie przedryblował obrońcę, a następnie
płaskim strzałem nie dał szans bramkarzowi.
Montpellier
stać było już tylko na kontaktowego gola. Tuż przed końcem
zmagań Laborde pięknie uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu
Ambroise Oyongo.
Mazurek z wyróżnieniem w Austrii. Tak wspomina swoje początki
Bartosz Mazurek został wybrany piłkarzem września w Red Bull Salzburg. — Jak pojechałem, to z pierwszych treningów schodziliśmy na kolanach — wspominał 19-latek w rozmowie z rmf24.pl.
Co za kwota! Pietuszewski na czele rankingu najdroższych nastolatków
Szwajcarskie obserwatorium piłkarskie (CIES Football Observatory) opublikowało ranking najdrożej wycenianych nastolatków, którzy występują poza pięcioma najmocniejszymi ligami świata. Na fotelu lidera tej klasyfikacji uplasował się Oskar Pietuszewski.
Kapitalny gol Messiego. Trafił bezpośrednio z rzutu wolnego [WIDEO]
Inter Miami musiał przełknąć w nocy z niedzieli na poniedziałek gorzką pigułkę w konfrontacji z Columbus Crew, przegrywając 1:2. Ozdobą spotkania było jednak cudowne trafienie Lionela Messiego.