Dziewiętnastoletni napastnik Warty Poznań nie miał ostatnio dobrej passy. Zmarnował sporo okazji strzeleckich. Wszystko zmieniło się podczas ostatniej potyczki z Kolejarzem Stróże.
Warta wygrała aż 4:0, a Pawłowski zdobył pierwszą i ostatnią bramkę w tym spotkaniu. Nic zatem dziwnego, że po zawodach prezentował wyborny humor.
– Byłem już mocno zmartwiony swoją nieskutecznością. Bo jak nie idzie, to nie idzie. Ale w meczu z kolejarzem wszystko zaczęło funkcjonować należycie, a ja do goli dołożyłem jeszcze asystę – zakończył Pawłowski.