W wygranym meczu z Jagiellonią Białystok na ostatnie cztery minuty meczu na boisku pojawił się Armin Cerimagić, dla którego był to debiut w pierwszym zespole Górnika. Armin jest czwartym po Vladimirze Sladojeviciu, Ensarze Arifoviciu i Borisie Pandży reprezentantem Bośni i Hercegowiny, który zagrał w oficjalnym meczu zespołu z Zabrza.
– Cztery minuty to niewiele, ale i tak się cieszę, bo trenerzy dali mi szansę zadebiutowania przed zabrzańską publicznością. Mimo, że na trybunach może zasiąść tylko trzy tysiące kibiców, atmosfera jest doskonała, niemniej czekam już z niecierpliwością na zakończenie budowy stadionu – mówi 20-letni pomocnik Górnika. – Najważniejsze, że zespół wygrał i po czterech kolejkach pozostaje niepokonany. Gramy na wysokim poziomie, a naszą siłą jest kolektyw. Wszyscy zawodnicy są entuzjastycznie nastawieni do gry i można powiedzieć, że Górnika to tak zwany team spirit.
Piłkarz zBośni ma za sobą również dwa występy w zespole rezerw, rozegrał ponad 90 minut przeciwko Ruchowi II Chorzów i 63 minuty w konfrontacji z Piastem II Gliwice. W tym drugim meczu mając na koncie żółtą kartkę, otrzymał od sędziego poważne ostrzeżenie, dlatego szkoleniowy zdecydowali się na zmianę. – Najważniejsze, że mogłem zagrać i pomóc drużynie. Oba spotkania wygraliśmy, a była szansa, żeby zakończyły się jeszcze efektowniejszymi zwycięstwami. Na treningach daję z siebie wszystko, więc pozostaje mi liczyć, że zostanie to zauważone i docenione przez sztab szkoleniowy. Pierwsze minuty w ekstraklasie za mną, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia – kończy optymistycznie Cerimagić.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.