Należy do wąskiego grona piłkarzy Lecha Poznań, którzy trwającego sezonu nie muszą spisywać na straty. Kamil Jóźwiak ugruntował swoją pozycję, stając się ważną postacią Kolejorza, a za półtora miesiąca czeka go występ na młodzieżowych mistrzostwach Europy.
ROZMAWIAŁ KONRAD WITKOWSKI
(…)
– Tak dużo nie grałeś nigdy wcześniej. Dla Lecha to nieudany sezon, ale indywidualnie chyba możesz być umiarkowanie zadowolony. To dla ciebie przełomowy czas? – W końcówce ubiegłego sezonu wywalczyłem miejsce w podstawowym składzie i to był taki przełomowy okres. Obecny sezon faktycznie jest dla mnie najlepszy pod względem minut i to cieszy, tylko szkoda, że drużynie nie idzie tak, jak byśmy sobie życzyli. Kiedy cały zespół jest rozpędzony, to łatwiej osiągać dobre wyniki indywidualne. Jeśli o mnie chodzi, z kilku rzeczy nie jestem w pełni zadowolony, ale do końca zostało parę kolejek, można coś jeszcze wycisnąć z tego sezonu.
– Co na przykład? – Liczby. Pod tym względem chciałbym notować progres z każdym sezonem. W poprzednich rozgrywkach strzeliłem trzy gole, teraz dobrze byłoby ten wynik poprawić. Kilka asyst więcej też by się przydało.
– Obiekt Miedzi Legnica to najmniej lubiany przez ciebie stadion w Ekstraklasie? – Ta sytuacja naprawdę nie siedzi mi w głowie. Mecz z Miedzią źle się dla nas ułożył, ja dostałem „wędkę”. Traktuję to jako naukę, która zaprocentuje, gdy będę starszy. Wychodzę z założenia, że im więcej doświadczę w młodym wieku, tym mocniejszy będę w przyszłości. W Lechu wrażeń nie brakuje i to z różnych stron: choćby te moje perypetie kontraktowe czy okres, kiedy nie grałem, a wydawało mi się, że powinienem. Po czasie czuję, że dzięki tym wydarzeniom dzisiaj jestem lepszym piłkarzem.
– W Legnicy zszedłeś z boiska już przed przerwą. Potem trener Adam Nawałka odesłał cię na mecz do drugiego zespołu. Dwa tygodnie później przeciwko Pogoni Szczecin strzeliłeś dwa gole i byłeś najlepszy na boisku. Jak z twojej perspektywy wyglądała ta sytuacja? – Spotkanie z Miedzią nie było dobre w moim wykonaniu, zresztą podobnie jak całej drużyny. Czy byłem w tamtym okresie w słabszej formie? Nie sądzę. Dwa tygodnie wcześniej wywalczyłem rzut karny przeciwko Legii Warszawa, potem zaliczyłem asystę w meczu z Arką Gdynia. Trener Nawałka podjął taką decyzję, mi pozostało ją uszanować. To był dla mnie bodziec do pracy: podświadomie czułem, że muszę coś udowodnić sobie i innym. Może później to zaprocentowało.
– Zesłanie do rezerw było bolesne? – W przeszłości rozegrałem wiele meczów w trzeciej lidze. Nie uważam się za gwiazdę, która nie może zejść do drugiej drużyny. Trener tak zdecydował, więc zagrałem w rezerwach na 100 procent możliwości, nawet trochę przypłaciłem to zdrowiem.
(…)
CAŁY WYWIAD MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (18/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Co z przyszłością zawodnika Rakowa? Szwarga zabrał głos
Erick Otieno jest w dobrej formie i zbiera pozytywne oceny za swoją postawę. Kontrakt Kenijczyka z Rakowem Częstochowa obowiązuje jednak tylko do końca grudnia 2026 roku. Dawid Szwarga został zapytany o przyszłość zawodnika i przyznał, że chciałby, aby ten pozostał w klubie.
Szwarga z apelem do kibiców Rakowa. „Nie gwiżdżcie na swoich zawodników”
Raków Częstochowa pokonał Pogoń Szczecin 3:1. Dawid Szwarga był zadowolony nie tylko z wyniku, ale przede wszystkim ze sposobu, w jaki jego drużyna zrealizowała założenia taktyczne. Trener zwrócił również uwagę na zachowanie kibiców, apelując, by nie wygwizdywali własnych piłkarzy. Szczególnie wspomniał o sytuacji Jeana Carlosa.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.