Pobytu w Lokeren nie postrzega jako czasu straconego, reprezentacji Polski jako etapu zamkniętego, a siebie jako wodzireja. Ale tego szatnianego. Bo na boisku sytuacja się zmienia; tam automatycznie zyskuje posłuch i szacunek dla swych umiejętności.
ROZMAWIAŁ ZBIGNIEW MUCHA
– Trochę namieszaliście na inaugurację wiosny w Ekstraklasie… – Według niektórych sprawiliśmy nawet w Poznaniu nie lada niespodziankę – mówi Starzyński, lider Zagłębia Lubin. – Pewne jest jedno: patrząc na nasze jesienne wyniki, nie pojechaliśmy do Poznania w roli faworytów, natomiast byliśmy bardzo dobrze nastawieni i przygotowani do tego meczu. Od początku chcieliśmy po prostu wygrać z Lechem, nawet nie zremisować. Mieliśmy za sobą bardzo dobry okres przygotowawczy, w którym wiele rzeczy naprawdę fajnie wyglądało. Wiedzieliśmy, na co nas stać, a po meczu dowiedzieli się również inni.
– Czyli na co was stać? Czyżby to był sygnał, że Zagłębie nie będzie walczyć tylko o szybkie zapewnienie sobie utrzymania, ale zechce zagrać o coś więcej? – Nie złożę żadnych deklaracji, wiem doskonale, jak wygląda tabela, zatem zdaję sobie sprawę z tego, że potrzebujemy sporo punktów, by wywalczyć pewne miejsce w ósemce. To podstawa. Musi po prostu przyjść seria kilku zwycięstw, ale jeśli utrzymamy dyspozycję z Poznania, wcale nie wykluczam takiego scenariusza.
(…)
– Obserwując cię na boisku, rzuca się w oczy swoboda w operowaniu piłką, technika, podejmowanie decyzji niekonwencjonalnych, nikt natomiast nie określiłby cię mianem pracusia i biegacza. Tymczasem pomeczowe statystyki nie pozostawiają złudzeń – należysz do najwięcej biegających w szeregach Zagłębia. – Nie jestem zawodnikiem przesadnie dynamicznym ani tym bardziej sprinterem, może więc stąd brała się ta opinia. Tymczasem ja zawsze odnosiłem wrażenie, że sporo biegam, i nigdy nie miałem z tym problemu. Identycznie oceniali to trenerzy, nie słyszałem zarzutów, że robię za mało kilometrów. Natomiast dziś, kiedy wszystko jest dokładnie mierzone, a statystyki serwowane kibicom zaraz po meczu, widać to czarno na białym. Przy okazji staram się również poprawić grę w odbiorze, w defensywie.
– 2016 rok to wciąż maksimum Filipa Starzyńskiego? – Wierzę, że nie. Jestem przekonany, że mogę grać jeszcze lepiej niż wówczas, a co za tym idzie, ponownie trafić do reprezentacji. Robię swoje, podchodzę spokojnie do tej kwestii, sam się nie powołam, muszę być dobry, w formie, reszta zależy od nowego selekcjonera.
– Była ostatnio szansa powspominać stare czasy z Adamem Nawałką? – Przez chwilę porozmawiałem z byłem selekcjonerem przed meczem w Poznaniu, ale przecież aż tak wiele wspólnych wspomnień nie mieliśmy…
(…)
CAŁY WYWIAD MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (8/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Patrik Walemark dla „PN”: Nigdy nie zwątpiłem w moją jakość piłkarską [WYWIAD]
Błyszczał w pucharowych eliminacjach, by wkrótce postawę z Europy przełożyć na boiska Ekstraklasy. Wyborna dyspozycja dała mu miejsce w zespole narodowym. Dla imponującego swobodą w grze pomocnika Lecha Poznań to najlepszy sezon w karierze, a przecież na horyzoncie nie widać nawet połowy zmagań.
Misiura przed meczem z byłym klubem. „Sposób rozstania pozostawiał wiele do życzenia”
W piątek Motor podejmie Wisłę w Ekstraklasie. Dla trenera Mariusza Misiury będzie to szczególne spotkanie, ponieważ przed przyjściem do Lublina pracował właśnie w płockim klubie.
Wiadomo, co z przyszłością 28-letniego pomocnika. Wisła Kraków podpisała nowy kontrakt z Marko Boziciem, do 30 czerwca 2029 roku, z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.
Kto będzie nowym trenerem Śląska? Jest jeden faworyt
Śląsk Wrocław niedawno zakończył współpracę z trenerem Ante Simundzą. W mediach pojawiło się nazwisko szkoleniowca, który ma być celem władz wrocławskiej ekipy.