MichałPazdan zapewnił wczoraj awans warszawskiej Legii do kolejnej rundy Pucharu Polski. Dla reprezentanta Polski było to pierwsze trafienie w barwach stołecznego zespołu.
Środkowy obrońca mistrzów Polski może w końcu powiedzieć o przełamaniu. Czekał na pierwszego gola w barwach Legii 121 meczów, a dokładnie 10 274 minuty!
– Bardzo mnie cieszy strzelony gol – mówił Pazdan. – Okres po powrocie z kadry nie był dla mnie szczęśliwy, ale było minęło, taka jest piłka. Raz się jest na szczycie, raz forma jest niska. Nie chcę rozpatrywać dłużej tego trudnego momentu. Najważniejsze, że udało się podnieść, a łatwo nie było – tłumaczył defensor.
Reprezentant Polski w ostatnich tygodniach stracił miejsce w składzie. RicardoSaPinto wolał stawiać na ArturaJędrzejczyka i MateuszaWieteskę. Mecz z Chojniczanką był dla Pazdana okazją, aby zaprezentować się przed portugalskim szkoleniowcem.
– Kiedy nie jesteś w rytmie meczowym, nie odczuwasz pewnego komfortu, który w grze defensywnej jest bardzo ważny. Tym bardziej, że w ostatnich latach grałem dużo i takich przerw było niewiele. Nieważne, czy ktoś trenuje ciężej czy lżej. Najważniejsze są wyniki i jakość na boisku. Teraz złapaliśmy rytm, mamy kilka zwycięstw, ale nie zamierzamy osiadać na laurach.
Dawid Szwarga po meczu z Legią. ,,Decydują detale”
Dawid Szwarga był zadowolony ze zwycięstwa przy ul. Łazienkowskiej. Opiekun ,,Medalików'' mówił o specyfice polskiej ligi, która jest wyrównana. Trener Częstochowian diagnozował również, co było problemem jego zespołu.
Kwiatkowski bohaterem Rakowa! Pierwsze gole w wielkim meczu z Legią
Oliwier Kwiatkowski został jednym z bohaterów zwycięstwa Rakowa Częstochowa nad Legią Warszawa (4:2). 21-letni pomocnik zdobył dwie bramki, które były jego pierwszymi trafieniami w barwach częstochowskiego klubu.
Legia rozbita przy Łazienkowskiej! Hit Ekstraklasy nie zawiódł
Raków Częstochowa sprawił dużą niespodziankę w 14. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Częstochowianie pokonali na wyjeździe Legię Warszawa 4:2, choć przed spotkaniem znajdowali się w strefie spadkowej. Dla zespołu Marka Papszuna to kolejny rozczarowujący wynik.