GRUPA A
DrużynaPkt
FrancjaFRA17
SzwecjaSZW16
HolandiaHOL13
BułgariaBUG12
LuksemburgLUK5
BiałoruśBIA5
GRUPA B
DrużynaPkt
SzwajcariaSZW24
PortugaliaPOR21
WęgryWGR10
Wyspy OwczeWYS8
AND4
ŁotwaŁOT3
GRUPA C
DrużynaPkt
NiemcyNIE24
Irlandia PólnocnaIRP19
AzerbejdżanAZE10
CzechyCZE9
NorwegiaNOR7
San MarinoSAN0
GRUPA D
DrużynaPkt
SerbiaSER18
WaliaWAL14
IrlandiaIRL13
AustriaAUS9
GruzjaGRU5
MołdawiaMOL2
GRUPA E
DrużynaPkt
PolskaPOL19
CzarnogóraCZA16
DaniaDAN16
RumuniaRUM9
ArmeniaARM6
KazachstanKAZ2
GRUPA F
DrużynaPkt
AngliaANG20
SłowacjaSŁO15
SłoweniaSOW14
SzkocjaSZK14
LitwaLIT5
MaltaMAL0
GRUPA G
DrużynaPkt
HiszpaniaHIS22
WłochyWŁO19
AlbaniaALB13
IzraelIZR9
MacedoniaMAC7
LiechtensteinLIE0
GRUPA H
DrużynaPkt
BelgiaBEL22
Bośnia i HercegowinaBiH14
GrecjaGRE13
CyprCYP10
EstoniaEST8
GIB0
GRUPA I
DrużynaPkt
ChorwacjaCHO16
IslandiaISL16
TurcjaTUR14
UkrainaUKR14
FinlandiaFIN7
KOS1
wyniki

Odprawa pomeczowa: Probierz kontra VAR, Angulo kontra Carlitos, mistrz kontra lider

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Wywiady i publicystyka - Zbigniew Mucha
Niedziela, 27 Sierpień 2017 21:50

W Krakowie przed przerwą lepsza Wisła, po przerwie i zamianie Krasicia na Oliveirę - Lechia, choć nieznacznie. Jeśli więc mowa o zasłużonym wyniku, to dlatego, że Wisła popełniła grzech zaniechania, bo rywal był jak najbardziej do ogrania, a mając w gazie Carlitosa "Biała Gwiazda" miała wręcz obowiązek zgniecenia nijakiego rywala. Piotr Nowak wyraził życzenie, że chciałby widzieć drużynę grającą przez cały mecz tak jak w drugiej części na Reymonta. Po prawdzie tej dobrej gry było niewiele, może uzbierałoby się kilkanaście minut. Sytuacja Lechii wciąż jest fatalna - na 8 meczów w tym sezonie (licząc z Pucharem Polski) tylko jedno zwycięstwo (na początku), trzy remisy i cztery porażki.

Rywale, VAR, sędziowie - wszystko przeciwko Michałowi Probierzowi (fot. 400mm.pl)

Są ludzie, którzy po prostu mają swoje miejsce na ziemi. W przypadku Kiełba takim miejscem są Kielce. Wrócił do zespołu po kontuzji i natychmiast gra Korony nabrała konkretów. Kiełb sam strzelił gola, a gdyby wiedział, że jego podania tak marnować będą kumple, postarałby się pewnie o jeszcze jednego. W siódmym w historii ekstraklasowym meczu w Kielcach pomiędzy Koroną a BBT, dopiero pierwszy raz wygrali gospodarze (przy pięciu porażkach), ale tym razem goście powinni się cieszyć, że w ogóle mają bramkę na koncie, bo i na to nie zasłużyli.

Lech zrobił swoje - grając w dziesiątkę nie dał zipnąć Arce. Nie wzniósł się na szczyty swych możliwości, ale jakości ma na tyle dużo, że rywal z Gdyni nie był w stanie tak naprawdę zrobić sztycha na Bułgarskiej. Natomiast coraz mniej dziwią zwycięstwa Sandecji. Beniaminek w każdym meczu, w którym zdobywa bramkę - wygrywa. Z Pogonią, która zdawało się wraca do względnej równowagi i powtarzalności, było identycznie. A teraz Górale grać będą z Koroną, od której więcej goli tracą tylko piłkarze Piasta i Cracovii...


Miał być hit, wyszedł lekki kit. Na Łazienkowskiej Legia w teoretycznie najmocniejszym składzie, a więc z armią nowych zawodników zakupionych latem wybiegła na Zagłębie. Nie miała jednak wsparcia trybun. Zamiast dopingu spotkała się z szyderą. I nie był to mecz godny starcia mistrza z liderem. W pierwszej połowie goście mieli swoje szanse, ale ich nie wykorzystali. Po przerwie legioniści wypunktowali rywala, a pomogło wejście na boisko Szymańskiego, który zastąpił kontuzjowanego Berto. W efekcie Zagłębie przegrało pierwszy mecz w sezonie i ustąpiło na szczycie tabeli miejsca Lechowi. A kulejąca Legia jest już trzecia...

Beniaminek sprzed roku został znokautowany, rozbity, rozwałkowany i pokrojony na stadionie przy Roosevelta. A dokonał tego aktualny beniaminek, którego gra jest niczym ożywczy powiew w ekstraklasie. Górnik ma dziś wszystko, co cieszy nawet postronnego kibica. Rzeszę fanów zapełniających nowoczesny stadion, młodą drużynę, mądrego trenera i sensowny pion zarządzający. No i ma Angulo, najstarszego w zespole, nauczyciela, który w 7 meczach sezonu zdobył już 10 bramek (on i jego rodak z Wisły Carlitos to dziś najjaśniejsze postacie ligi). Ma znakomitych Wolsztyńskich, ma Kurzawę, pomysł na grę odważną, nieszablonową, widowiskową, a także coraz pewniejszy blok obronny. W Zabrzu rodzi się wariactwo, ale w cudownym tego słowa rozumieniu. I niech trwa jak najdłużej.

Do 89 minuty naprawdę nie najgorzej oglądało się rywalizację Śląska z Cracovią. Jan Urban miał dość trzech kolejnych remisów 1:1, więc kiedy zanosiło się na czwarty, wpuścił na boisko ofensywnego Picha w miejsce defensywnego pomocnika. I Śląsk grał dobrze, gdyby nie kapitalnie usposobiony Sandomierski w bramce Pasów odniósłby legalne zwycięstwo. A tak pozostał smród...

Co się stało - wszyscy widzieli. Sędzia Szymon Marciniak dopatrzył się faulu przed linią pola karnego. Skorzystał z systemu VAR, by upewnić się, czy faul przypadkiem nie był w szesnastce. I zmienił decyzję. Tyle że zamiast wskazywać na wapno powinien anulować w ogóle decyzję o przewinieniu, także żółtą kartkę dla debiutującego nieszczęśnika, a takową wręczyć Chrapkowi. Bo zwyczajnie się pomylił. Być może skupiony na nie na tym co trzeba patrzył w monitor nie pod tym kątem co należało. Ale od czego jest obsługa systemu, czemu nikt nie szepnął Marciniakowi, że doszło prawdopodobnie do zwykłej symulki?! Tak działający system VAR (pamiętajmy - na końcu każdej technologii zawsze jest człowiek) nadaje się oczywiście do śmieci, choć akurat w Warszawie elektronika pomogła podjąć dobrą decyzję przy rzucie karnym dla Zagłębia. Generalnie szkoda Michała Probierza, bo on ewidentnie nie ma szczęścia do elektronicznych werdyktów - w Gdańsku w ten sposób nie uznane zostały dwie bramki Cracovii, teraz maszyna i błędnie z niej korzystający ludzie skazali jego zespół na porażkę.

Tym samym Probierz, niedawny wicemistrz Polski, zamyka ligową tabelę. Lepiej się wjedzie jego następcy w Białymstoku. Paradoks Jagiellonii polega jednak na tym, że wciąż jest wysoko w tabeli, mimo że ma za sobą miesiąc wręcz dramatyczny. W sierpniu przegrała u siebie z Sandecją i Piastem oraz zremisowała ze Śląskiem. Trzy punkty przywiozła tylko z Kielc, a w ramach wyjątkowo gorzkiego deseru odpadła z Pucharu Polski. Można więc wnioskować, że Ireneusz Mamrot dość boleśnie zderzył się z poważnym (niestety, wiemy jak to brzmi po euro-kompromitacji...) futbolem. Z drugiej strony kto w sobotę oglądał ostatni występ Jagi, ten przynajmniej do wtorku nie będzie mógł się pewnie nadziwić jak to się stało, że Piast - osłabiony brakiem Badii, Vassiljeva i Bukaty - wywiózł z Podlasia pełną pulę. Bo drużyna Mamrota grała dobrze, momentami nawet bardzo dobrze, tyle że brakowało jej takiego konkretnego grajka, jakim w zeszłym sezonie był Vassiljev, a na domiar złego w kluczowych momentach zawodzili ci teoretycznie najlepsi - Sheridan, Cernych czy Frankowski. O straconej w przedziwnych okolicznościach bramce nie ma co wspominać. Pech i paradoks do kwadratu.


Zbigniew Mucha

 

Odprawa pomeczowa: Probierz kontra VAR, Angulo kontra Carlitos, mistrz kontra lider
 
Podziel się newsem
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji