Mucha: Lubin na czele, beniaminki szaleją - Zbigniew Mucha - Wywiady i publicystyka

Mucha: Lubin na czele, beniaminki szaleją

Drukuj
Font Size Larger Font Smaller Font
Wywiady i publicystyka - Zbigniew Mucha
Poniedziałek, 07 Sierpień 2017 20:35
Historyczna Sandecja
W Białymstoku sensacja, która nieco rozsierdziła kibiców i piłkarzy z Podlasia. Jaga to wicemistrz Polski i do niedzieli miała komplet punktów. Sandecja - wiadomo. Beniaminek, który miał zebrać oklep, byle nie za wysoki. W tygodniu klub dodatkowo mocno ucierpiał wizerunkowo na sprawie Freddy'ego Adu, więc wydawało się, że atmosfera siadła kompletnie i Jagiellonia poćwiczy sobie strzelanie. Tymczasem strzeliła raz, a i to przy pomocy jednego z Górali. Ci z kolei grając futbol bardzo prosty, aż trzykrotnie znaleźli drogę do bramki Kelemena. Pierwsze bramki w ekstraklasie w historii klubu i pierwsze zwycięstwo, brawo!
Michał Gliwa w tym sezonie jest jednym z najskuteczniejszych bramkarzy (fot. Cezary Musiał)

Na kaca najlepsza praca
Z takiego założenie wyszli piłkarze Lecha i po bolesnym meczu z Utrechtem nie pozostawili większych złudzeń Cracovii. Inna sprawa, że Nenad Bjelica wystawił dość eksperymentalny skład, który się... nie sprawdził. Dopiero gdy na boisku pojawili się zmiennicy, Kolejorz mógł liczyć na konkretne zdobycze. Już dziś widać wyraźnie, że może mieć Lech pociechę w tym sezonie z Gytkjaera, a zwłaszcza Makuszewskiego, który w kolejnym już meczu był najlepszym, najefektywniejszym piłkarzem poznaniaków. Dla Bjelicy było to zresztą ważne zwycięstwo, bo na pewno słyszał przedmeczowe przytyki Michała Probierza... Arka również miała zamiar poprawić sobie humor po odpadnięciu w eliminacjach do Ligi Europy, ale udało się to jej połowicznie. Bezbramkowy remis z Koroną to nie jest oczywiście wynik marzeń, ale biorąc pod uwagę zmęczenie duńską wyprawą, grę w końcówce w osłabieniu i trzy znakomite strzeleckie okazje dla gości w drugiej połowie, piłkarze Leszka Ojrzyńskiego nie powinni narzekać.


Nieciecza się śmieje
Mistrz Polski jest na razie kompletnie nieprzygotowany do gier o punkty. Właściwie letnia dyspozycja Legii nie upoważniała do kategorycznych sądów, że wyprawa do Niecieczy będzie doskonałą odtrutką na fiasko operacji: Liga Mistrzów, no ale przecież ferajna Mariusza Rumaka prezentowała się dotąd jeszcze gorzej niż team Jacka Magiery, a Legia to jednak Legia, więc... Więc oczywiście Legia w Niecieczy tradycyjnie przegrała - trzeci raz w historii obejmującej zaledwie trzy mecze. Postępu w grze mistrzów Polski nie widać żadnego. Brakuje właściwie wszystkiego. Nie tylko skutecznego egzekutora, ale i ludzi,którzy będą mu dostarczać piłkę. Sadiku biegał po boisku, nie mogąc się doczekać podania, a kiedy już je otrzymał, jak po znakomitej wrzutce Hamalainena, to... natychmiast kibice Legii zatęsknili, nie pierwszy zresztą raz, za Nikoliciem. - Kolejny raz Nieciecza się z nas śmieje - skwitował Malarz.

Miedziowy lider
Do bólu skuteczne, choć dotąd nieefektowne Zagłębie wreszcie rozegrało mecz niemalże kompletny. Pogoni nie dało nawet zipnąć. Piotr Stokowiec pokazał taktyczną elastyczność, a lubińskie beki - Czerwiński i Dziwniel - zrobiły różnice. Grając praktycznie bez słabych punktów, Miedziowi rozbili rywala i mają już 10 oczek, a gdyby nie klops Polacka przed tygodniem, byłby komplet. Ale liderem i tak są. Natomiast wśród snajperów prowadzi cały czas Angulo. Hiszpan z Zabrza pokazał w Gdańsku, że potrafi trafiać także prawą nogą, zaś nadspodziewana i ponadnormatywna aktywność medialna nie zakłóciła jego skuteczności. Bask jest pierwszym piłkarzem ekstraklasy od sześciu lat, czyli czasów Tomasza Frankowskiego, który strzelał gole w czterech pierwszych kolejkach. Górnik wywiózł z Gdańska punkt, ale sprawiedliwiej byłoby napisać, że Lechia punkt zachowała. Bo beniaminek z Zabrza z powodzeniem mógł ten mecz wygrać. To drużyna, która po pierwszym miesiącu nowego sezonu podoba się chyba najbardziej.

Oby w Pucharze było lepiej
O meczu dwóch Wiseł za wiele napisać się nie da, a powiedzieć, że był słaby, to trochę za mało. Komentujący go Tomasz Smokowski ćwierkał dzień później, że w nocy miał koszmar: śniło mu się, że jeszcze raz jest sprawozdawcą widowiska w Płocku... Wygrali goście, lecz niezasłużenie. Zresztą wynik bezbramkowy najbardziej pasował do tak mizernego spotkania, natomiast jeśli ktoś miał już strzelić gola, to jednak sprawiedliwiej byłoby, gdyby uczynili to gospodarze, a konkretnie Piątkowski. Tak czy inaczej, obie ekipy nie zachęciły kibiców, by ci jeszcze raz, już we wtorek, zapłacili za możliwości ich oglądania, tym razem w Pucharze Polski.

Co z tym Kostą?
Znacznie ciekawiej było w Gliwicach. Szczerze mówiąc, trochę żal Piasta. Ma w tej chwili zaledwie dwa punkty, zamyka tabelę, a w najbliższej kolejce jedzie na Łazienkowską. Jednym słowem, sytuacja Dariusza Wdowczyka nie jest komfortowa, a przecież trudno nie zgodzić się z nim, gdy mówi, że tych punktów mogło, a nawet powinno być więcej. Bo przecież w pierwszej kolejce spokojnie zamiast remisu Piast mógł wygrać z Cracovią i identycznie teraz ze Śląskiem, ale w obu przypadkach z 11 metrów nie trafił Vassiljev. To już trzeba mieć pecha, żeby zakontraktować Cesarza Estonii, jednego z najlepszych piłkarzy w lidze (a po odejściu Vadisa teoretycznie najlepszego), najwartościowszego, słowem - potencjalnego giganta, i żeby ten spartolił dwa karne, w efekcie zabrał cztery punkty. A pamiętać warto, że porażka 1:2 z Pogonią też była cokolwiek nieszczęśliwa, bo po golu w ostatniej minucie. Tylko czy będzie ktoś o tym pamiętał, rozliczając Wdowczyka?

Zbigniew Mucha

Mucha: Lubin na czele, beniaminki szaleją
 
Podziel się newsem

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji