GRUPA A
DrużynaPkt
FrancjaFRA13
SzwecjaSZW13
HolandiaHOL10
BułgariaBUG9
BiałoruśBIA5
LuksemburgLUK1
GRUPA B
DrużynaPkt
SzwajcariaSZW18
PortugaliaPOR15
WęgryWGR7
Wyspy OwczeWYS5
AND4
ŁotwaŁOT3
GRUPA C
DrużynaPkt
NiemcyNIE18
Irlandia PólnocnaIRP13
CzechyCZE9
AzerbejdżanAZE7
NorwegiaNOR4
San MarinoSAN0
GRUPA D
DrużynaPkt
SerbiaSER12
IrlandiaIRL12
WaliaWAL8
AustriaAUS8
GruzjaGRU3
MołdawiaMOL2
GRUPA E
DrużynaPkt
PolskaPOL16
CzarnogóraCZA10
DaniaDAN10
RumuniaRUM6
ArmeniaARM6
KazachstanKAZ2
GRUPA F
DrużynaPkt
AngliaANG14
SłowacjaSŁO12
SłoweniaSOW11
SzkocjaSZK8
LitwaLIT5
MaltaMAL0
GRUPA G
DrużynaPkt
HiszpaniaHIS16
WłochyWŁO16
AlbaniaALB9
IzraelIZR9
MacedoniaMAC3
LiechtensteinLIE0
GRUPA H
DrużynaPkt
BelgiaBEL16
GrecjaGRE12
Bośnia i HercegowinaBiH11
CyprCYP7
EstoniaEST4
GIB0
GRUPA I
DrużynaPkt
ChorwacjaCHO13
IslandiaISL13
TurcjaTUR11
UkrainaUKR11
FinlandiaFIN1
KOS1
wyniki

Remis, który boli

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Wywiady i publicystyka - Zbigniew Mucha
Czwartek, 03 Sierpień 2017 22:40
Lech Poznań odpadł z kwalifikacji Ligi Europy, podobnie jak dzień wcześniej Legia Warszawa ze zmagań o Champions League. I podobnie jak na Łazienkowskiej, przy Bułgarskiej wstydu również nie było, ale rozczarowanie identycznie ogromne. Bo tych wielkich emocji w ogóle być nie powinno. Lech był lepszy, walczył, miał wszystko w swoich rękach i wypuścił.
Nenad Bjelica z pewnością spodziewał się lepszej postawy Lechitów (fot. Adam Ciereszko/400mm.pl)

Szczęściu zwykle trzeba umieć pomóc, a Lech - wydawało się - potrafił. Po pierwszych meczach jako jedyny spośród polskich drużyn był faworytem do awansu. Ale faworytem tylko przez 45 sekund meczu rewanżowego. Po tak szybko straconej bramce sceptycy widzieli już bicie głową w mur i groźne holenderskie kontry. Tymczasem Lech podniósł się szybko i w pięknym stylu. Zaatakował składnie. Akcje były przemyślane, dobrze funkcjonowali Trałka i Tetteh, Kostewycz i Makuszewski (zwłaszcza oni), Majewski (jakże inny niż ostatnio w lidze) i Gytkjaer, którego piłka ewidentnie szuka w polu karnym. Oczywiście wyrównanie Lech zawdzięczał sędziemu (metrowy spalony!), ale także sobie, bo grał z pasją, energię i pomysłem.


Właściwie schodząc na przerwę wszyscy byli spokojni. Co prawda na początku drugiej części goście przycisnęli, ale na krótko. Żółte kartki zbierane taśmowo przez obrońców Utrechtu w 70 minucie zaowocowały czerwoną. Wspierany 33 tysiącami gardeł lechici lada chwila mieli rozstrzygnąć sprawę. Im dłużej trwał jednak mecz, tym wszystko działo się nie tak, jak powinno. Mając przewagę liczebną Kolejorz nie potrafił zdominować rywali. Majewski już nie był tak swobodny, Makuszewski zwolnił, zaczęły się wkradać nerwy. Piłkę meczową miał Lech w 87 minucie, kiedy doskonałej akcji Kostewycza nie wykończyli ani Rakels, ani Gytkjaer. Kontrę gości uruchomił bardzo dobrze grający dotąd Kostewycz, i to był właściwie koniec.

Lechici uratowali jeszcze remis, ale remis, który mocno boli. Ich samych pewnie najbardziej, bo wiedzą, że zrobili dużo, Utrecht mieli na talerzu, a zostali z niczym. Głodni i źli.

Zbigniew Mucha

Remis, który boli
 
Podziel się newsem
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji