GRUPA A
DrużynaPkt
FrancjaFRA13
SzwecjaSZW13
HolandiaHOL10
BułgariaBUG9
BiałoruśBIA5
LuksemburgLUK1
GRUPA B
DrużynaPkt
SzwajcariaSZW18
PortugaliaPOR15
WęgryWGR7
Wyspy OwczeWYS5
AND4
ŁotwaŁOT3
GRUPA C
DrużynaPkt
NiemcyNIE18
Irlandia PólnocnaIRP13
CzechyCZE9
AzerbejdżanAZE7
NorwegiaNOR4
San MarinoSAN0
GRUPA D
DrużynaPkt
SerbiaSER12
IrlandiaIRL12
WaliaWAL8
AustriaAUS8
GruzjaGRU3
MołdawiaMOL2
GRUPA E
DrużynaPkt
PolskaPOL16
CzarnogóraCZA10
DaniaDAN10
RumuniaRUM6
ArmeniaARM6
KazachstanKAZ2
GRUPA F
DrużynaPkt
AngliaANG14
SłowacjaSŁO12
SłoweniaSOW11
SzkocjaSZK8
LitwaLIT5
MaltaMAL0
GRUPA G
DrużynaPkt
HiszpaniaHIS16
WłochyWŁO16
AlbaniaALB9
IzraelIZR9
MacedoniaMAC3
LiechtensteinLIE0
GRUPA H
DrużynaPkt
BelgiaBEL16
GrecjaGRE12
Bośnia i HercegowinaBiH11
CyprCYP7
EstoniaEST4
GIB0
GRUPA I
DrużynaPkt
ChorwacjaCHO13
IslandiaISL13
TurcjaTUR11
UkrainaUKR11
FinlandiaFIN1
KOS1
wyniki

Grała liga: Niedyspozycja Jagi, fantazja Franza

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Wywiady i publicystyka - Zbigniew Mucha
Poniedziałek, 08 Maj 2017 20:20
Klasyk mawiał: liga będzie ciekawsza. Ale ciekawsza już chyba być nie może. System nie jest co prawda niestety doskonały, a nawet mocno ułomny, ale po rozstrzygnięciach 32. kolejki dystans między pierwszą pozycją (mistrz), a czwartą (poza pucharami) wynosi zaledwie 1 punkt... Jak do tego doszło?
Do gry w Jagiellonii wrócił już Konstantin Vassiljev (fot. Łukasz Skwiot)

Grypa lidera

Plan kibiców z Białegostoku był następujący: Jaga miała wygrać i postawić pod ścianą Legię, która dwa dni później wychodziła na boisko w Szczecinie. Legię, która miała za sobą co prawda dziewięć kolejnych wyjazdowych zwycięstw i która ostatni raz przegrała w delegacji w połowie października, ale przegrała wówczas - przypomnijmy - w Szczecinie.

Taki scenariusz wydawał się logiczny, tyle że w futbolu często króluje przypadek. Piłkarze z Podlasia nim wzięli się za bary z Koroną musieli uporać się z grypą jelitową. W Kielcach wyszli na boisko więc trochę nieswoi, a na rozbujaną, pozbawioną presji, zarazem niepozbawianą ambicji i umiejętności Koronę, to niebezpieczny zbieg okoliczności. Skończyło się remisem, z którego goście mogą się cieszyć i to nawet biorąc pod uwagę fakt, że gola stracili ze spalonego. Byli zdecydowanie słabsi, ale błąd asystenta arbitra głównego jak zwykle rozjuszył Michała Probierza, który niby zrezygnowany i pogodzony, ale aż kipiał złością. Natomiast Korona, która mistrzem oczywiście nie będzie, znakomicie dostroiła się do grupy mistrzowskiej: w dwóch meczach zdobyła 1 punkt, choć powinna 6.

Walczyć, Wisła, walczyć...

Ciśnienie legionistom podniosła również Lechia, która po przeciętnym występie pokonała na Reymonta Wisłę. Pomijając fakt, że już na początku spotkania zasłabł trener Piotr Nowak i po udzieleniu pomocy medycznej mógł sterować zespołem tylko z szatni, to mecz układał się gościom znakomicie. Wisła niespodziewanie zaczęła dość bojaźliwie, a gdy po przerwie wyleciał z boiska jeszcze Tomasz Cywka, sprawa wyglądała na przesądzoną. I wtedy okazało się, że Lechia ma jednak poważny, wyjazdowy, problem. Grająca w dziesiątkę Wisła mogła nie tylko zremisować, ale nawet wygrać; Lechia zaś kompletnie pogubiona nie potrafiła ułożyć gry na nowo. Nie zaprezentowała się jak zespół, który ma ambicje być mistrzem Polski, choć przełamanie trwającej ponad pół roku passy wyjazdowych meczów bez zwycięstwa godne jest mimo wszystko odnotowania. W końcówce kości trzeszczały, a skandowanie kibiców: „Walczyć, Wisła, walczyć!" najmocniej do serca wziął sobie najstarszy na boisku Arkadiusz Głowacki, w związku z czym w następnym meczu go nie zobaczymy. Istotna wiadomość - nowy kontrakt z Białą Gwiazdą do końca sezonu 2017-18 (z opcją przedłużenia o rok) parafował trener Kiko Ramirez.

Legia razy 10

Lech nawet grając bez Darko Jevticia i Dawida Kownackiego zrobił swoje bez większych kłopotów. Zaaplikował w Niecieczy gospodarzom (nawiasem mówiąc Bruk-Bet Termalica wygląda na zespół zdecydowanie odstający od reszty grupy mistrzowskiej) trzy bramki i choć nie oczarował, to utrzymał się w ścisłej czołówce wywierając dodatkową presję na Legii, która w niedzielę późnym popołudniem wybiegła na boisko w Szczecinie. Ta jednak wygrała pewnie, a nawet za nisko. Doskonałe sytuacje zmarnowali Miroslav Radović i Vadis Odjidja-Ofoe, dodatkowo Serb nie wykorzystał jedenastki chcąc trochę za bardzo przycwaniakować (co zgodnie z przepisami zakończyło się żółtą kartką) - generalnie w drugiej części mistrz Polski dominował bezprzykładnie. No i dalej śrubuje niesamowity rekord - ma już dziesięć kolejnych wyjazdowych zwycięstw. Wyrównał pod tym względem rekord ligi, którym szczyciły się Wisła Kraków i Lech Poznań.

Śląsk drży

Na poważnego kandydata do spadku wyrasta mistrz Polski sprzed pięciu lat, czyli Śląsk Wrocław. Jan Urban zapowiadał przed meczem z Piastem agresję i walkę, tymczasem było jakoś nijako. Już mówi się, że największym błędem wrocławskich decydentów było zwolnienie Mariusza Rumaka. Za chwilę Śląsk, który w Gliwicach miał niewiele do zaproponowania zmierzy się z Ruchem Chorzów i jeśli nic nie zmieni w swojej grze wyląduje być może nawet na dnie tabeli. A jeśli tak się stanie, to pewnie się już nie podniesie. Pytanie, kto w końcówce sezonu ratować będzie ekstraklasę dla Wrocławia, skoro pojawiają się doniesienia, że Urban może nie dotrwać na stanowisku, a zastąpić miałby go np. kierujący akademią Śląska - Tadeusz Pawłowski.

Jaga znów w końcówce? Wisła z Zagłębiem o lidera? - KLIKNIJ!

Zagłębie się męczy

Natomiast wspomniany Ruch sam sobie może tylko zawdzięczać, że nie ma na koncie dwóch punktów więcej. Przez większość meczu z Zagłębiem przeważał, stwarzał strzeleckie sytuacje, a musiał zadowolić się punktem. Dwa mecze - 2 punkty, to absolutnie cudowny dorobek Zagłębia, bo ekipa z Lubina nie zasłużyła na niego. Nie przypadkiem Jakub Tosik po meczu przyznawał, że to są zwycięskie remisy. Sprawa jednak wygląda w ten sposób, że jeśli niedawny pucharowicz nie zacznie wygrywać, to dzięki samym remisom może zlecieć z ligi. Naprawdę dziwna niemoc opanowała ten zespół. Nawet bramkarz Martin Polacek, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się solidnym fachowcem, teraz popełnia błędy, a niezbyt mocna piłka przełamuje najsilniejsze ręce w lidze, które dźwigają ponoć traktorowe opony.

Futbol przez duże F

Łęczna - Płock. Czy taki zestaw może zwiastować jakość i emocje? Jeszcze jakie! Górnik zaczął tak, że oczy należało przecierać, czy faktycznie mamy do czynienia z kandydatem do spadku. A potem było cios za cios, z tym że cios, który swoją decyzją zadał sędzia meczu odgwizdując rzut karny po rzekomym faulu na Piotrze Wlazło, ewidentnie na pewien czas podciął gospodarzom skrzydła. Kiedy się jednak otrząsnęli, znów było widowisko. Górnik był lepszy, bombardował i naciskał, ostatecznie przegrał, ale w tej chwili spokojnie da się znaleźć co najmniej dwie drużyny w lidze prezentującą gorszy futbol niż Łęczna i Płock. Jak zauważył nasz redakcyjny ekspert od taktyki wszelakiej, czyli Leszek Orłowski - fantazja jest przywilejem młodości, ale spośród ligowych trenerów najwięcej jej posiada ten najstarszy, czyli Franciszek Smuda.

A na koniec Cracovia wyraźnie pokonała Arkę, która być może jeszcze rozpamiętywała udany wtorek, lecz pora najwyższa, by o historycznym triumfie zapomnieć, bo prawdziwe zło czai się gdzie indziej, mianowicie w ligowych grach o życie.

Zbigniew Mucha

Grała liga: Niedyspozycja Jagi, fantazja Franza
 
Podziel się newsem
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji