GRUPA A
DrużynaPkt
FrancjaFRA17
SzwecjaSZW16
HolandiaHOL13
BułgariaBUG12
LuksemburgLUK5
BiałoruśBIA5
GRUPA B
DrużynaPkt
SzwajcariaSZW24
PortugaliaPOR21
WęgryWGR10
Wyspy OwczeWYS8
AND4
ŁotwaŁOT3
GRUPA C
DrużynaPkt
NiemcyNIE24
Irlandia PólnocnaIRP19
AzerbejdżanAZE10
CzechyCZE9
NorwegiaNOR7
San MarinoSAN0
GRUPA D
DrużynaPkt
SerbiaSER18
WaliaWAL14
IrlandiaIRL13
AustriaAUS9
GruzjaGRU5
MołdawiaMOL2
GRUPA E
DrużynaPkt
PolskaPOL19
CzarnogóraCZA16
DaniaDAN16
RumuniaRUM9
ArmeniaARM6
KazachstanKAZ2
GRUPA F
DrużynaPkt
AngliaANG20
SłowacjaSŁO15
SłoweniaSOW14
SzkocjaSZK14
LitwaLIT5
MaltaMAL0
GRUPA G
DrużynaPkt
HiszpaniaHIS22
WłochyWŁO19
AlbaniaALB13
IzraelIZR9
MacedoniaMAC7
LiechtensteinLIE0
GRUPA H
DrużynaPkt
BelgiaBEL22
Bośnia i HercegowinaBiH14
GrecjaGRE13
CyprCYP10
EstoniaEST8
GIB0
GRUPA I
DrużynaPkt
ChorwacjaCHO16
IslandiaISL16
TurcjaTUR14
UkrainaUKR14
FinlandiaFIN7
KOS1
wyniki

Grała liga: Zimny Fin, Jaga na balu, a w Lublinie C klasa

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Wywiady i publicystyka - Zbigniew Mucha
Poniedziałek, 10 Kwiecień 2017 21:00
W końcu doszło do scenariusza, który teoretycznie nie miał się prawa powtórzyć. Na boisko wszedł Kasper Hamalainen i w doliczonym czasie gry z zimną krwią strzelił na 2:1. Dokładnie tak samo, jak 22 października na Łazienkowskiej. Ten wynik nie oznacza oczywiście, że Lech nie ma szans doścignąć Legii, ale ma już 5 oczek straty - pisze Zbigniew Mucha w podsumowaniu 28. kolejki Lotto Ekstraklasy.
Foto: Łukasz Skwiot

Hit dla Hamalainena

Bardzo długo wiele wskazywało na to, że mecz na szczycie na Bułgarskiej zakończy się jednak remisem. I nagle Lech objął prowadzenie. Cieszył się z niego przez chwilę, bo wyrównał chyba najlepszy na boisku Maciej Dąbrowski. Czyli jednak remis? W drugiej połowie zgasł Radosław Majewski, kompletnie niewidoczny był Dawid Kownacki, ale i Legia w żaden sposób nie sprawiała wrażenia, że ma mecz pod kontrolą, mimo że dwoił się troił Vadis Odjidja-Ofoe. W końcu doszło do scenariusza, który teoretycznie nie miał się prawa powtórzyć. Na boisko wszedł Kasper Hamalainen i w doliczonym czasie gry z zimną krwią strzelił na 2:1. Dokładnie tak samo, jak 22 października na Łazienkowskiej. Ten wynik nie oznacza oczywiście, że Lech nie ma szans doścignąć Legii, ale ma już 5 oczek straty. Z kolei mistrz Polski ma na koncie pięć kolejnych zwycięstw i w perspektywie mecze z Koroną i Cracovią, a więc bardzo prawdopodobne, że serię wydłuży do siedmiu. Druga sprawa – w bezpośrednich meczach miedzy czołówką, Legia na Lechu, Lechii i Jagiellonii zarobiła 16 punktów – 5 razy wygrywała i raz zremisowała. Chyba trudno będzie ją powstrzymać.

Wciąż na balu

W Lubinie mieliśmy również kawał meczycha i nie ma sensu utyskiwać na poziom gry defensywnej, błędy, czy niedostatki w przygotowaniu fizycznym. Zagłębie rozegrało naprawdę dobry mecz (czy najlepszy w tym roku – rzecz dyskusyjna), a mimo to poległo. Przegrać jednak w takim stylu to nie wstyd. Zagłębie ma oczywiście problem, bo do dyspozycji z wiosny 2016 (najlepsi w lidze) niezmiennie mu daleko, a do dolnej ósemki coraz bliżej, tym bardziej, że terminarz (Wisła w Krakowie, Śląsk derbowo u siebie) wcale nie wieszczy spokojnego przygotowywania się do gier w grupie mistrzowskiej.


Jagiellonia nie była faworytem, wszakże jak wiadomo straciła na dłużej swojego egzekutora, mózgowca, kierowcę, człowieka bez którego podobno ani rusz. I nagle stał się cud, bo okazało się, że Jaga ma dublerów. Co prawda nie na pozycję Kosty Vassiljeva, ale tak generalnie. Dmytro Chomczenowski w końcówce mógł zdobyć dwie bramki, wyręczył go Arvydas Novikovas. Ten sam, z którym Jaga – według słów Fiodora Cernycha – miała mieć 99 procent szans na mistrzostwo. Po piątkowym zwycięstwie była liderem już z czteropunktową przewagą nad Legią i niezbyt trudnym terminarzem (Cracovia, Piast). Michał Probierz wciąż jednak konsekwentnie powtarzał, że czar pryśnie w play-offach, po podziale punktów. Szczerze mówiąc jeśli Cillian Sheridan podtrzyma jakość i skuteczność, a cudownie ozdrowieje Cesarz, nie bralibyśmy słów trenera na poważnie. Sęk w tym, że drużyna z Podlasia musi jeszcze zdążyć natłuc punktów, zanim rozpocznie się ich redukcja, czyli wybije północ i Kopciuszka wyproszą z balu.

Profesor psychologii

Nie ma się co oszukiwać, na pewno znaleźli się tacy, którzy podejrzewali, że piłkarzom Cracovii musi być nie po drodze z trenerem Jackiem Zielińskim, skoro tak nagle obniżyli poziom i dyspozycję. Coś się wypaliło? Syndrom Leicester i Claudio Ranieriego? Odpowiedzi nie znamy. W każdym razie kiedy spodziewano się dymisji szkoleniowca prezes Janusz Filipiak ogłosił, że Zieliński zostaje (czy dlatego, że nikt nie chciał się podjąć jego zastępstwa?), a co istotniejsze – że po spadku do I ligi nie wypuści z klubu żadnego piłkarza. Pan profesor okazał się niezłym psychologiem i w efekcie, po ambitnej grze, pierwszy raz od pół roku Cracovia wygrała przed własną publicznością i pal sześć, że wydatnie pomógł jej w tym Mariusz Pawełek. A Śląsk? Wydawało się, że po dwóch wygranych będzie już tylko lepiej. Tymczasem nagle wróciły stare upiory, głównie w postaci koszmarnej nieskuteczności. Teraz dodatkowo za kartki wypada Ryota Morioka, a pewnie na dłużej kontuzjowany Joan Roman, jeden z wiosennych liderów kulejącej drużyny. Zamiast lepiej, będzie gorzej.

Słonie w odwrocie 

Nawet bez Arkadiusza Głowackiego na środku obrony Wisła Kraków walcząc o sześć punktów z Bruk-Betem Termalicą miała obowiązek wygrać w Niecieczy. Obowiązek spełniła, ale dopiero w doliczonym czasie gry. Wygrała jednak zasłużenie, bo ma szerszą kadrę i lepszych dublerów. Natomiast Słonie pierwszy raz w tym sezonie znalazły się poza czołową ósemką. I coś nam mówi, że już do niej nie wrócą.

Niciński zrobił swoje, może odejść?

Jeśli Zieliński potrafił się obronić, to nie udała się ta sztuka Grzegorzowi Nicińskiemu. Arka to jedna z dwóch najgorszych drużyn 2017 roku. Ugrała w tym czasie tylko cztery punkty, w ostatnim czasie jest najłatwiejszą zdobyczą dla każdego. W pięciu ostatnich występach (licząc z pucharowym – same porażki) straciła 20 bramek. Za kilka dni gra derby z Lechią. Jest rozbita psychicznie, straciła wykartkowanego Mateusza Szwocha. Wielkie święto, czyli finał Pucharu Polski, może zostać przyćmione przez żałobę, bo wygląda na to, że przed beniaminkiem ciężka walka o utrzymanie. Już wiadomo, że finale na Narodowym drużyny nie poprowadzi Niciński, ale Leszek Ojrzyński. Natomiast Pogoń nie mogła oczywiście znaleźć lepszego rywala na odzyskanie skuteczności niż Arka. Przypomniał o sobie Adam Frączczak, ale o grze Portowców (w sobotę bez Rafała Murawskiego) decydują tak naprawdę nieliczni, ale jakościowo bez zarzutu, obcokrajowcy. Popisowa partia Spasa Delewa – gol i praktycznie trzy asysty!

Tym razem C klasa

20 lat temu Franciszek Smuda zaliczył najsłynniejszy w swojej karierze powrót do życia – od 0:2 z Legią na Łazienkowskiej do 3:2. W sobotę musiał szlag go trafić, gdy jego Górnik prowadził 2:0 z Wisłą Płock, miał mecz pod kontrolą, by stracić kuriozalnego samobója, a za chwilę przegrać 2:3. Kilka dni wcześniej mówił, że jego drużyna gra albo jak Brazylia, albo jak C klasa. Niestety, w sobotę Brazylii nie było. Wygląda natomiast na to, że Nafciarze Marcina Kaczmarka mają w tej chwili ogromne szanse na awans do górnej ósemki, co jeszcze niedawno wydawało się wręcz nieprawdopodobne.

Kolejkę zamknął mecz Korony z Ruchem. Zdecydowanego faworyta nie miał, a Korona wygrała po błędzie Martina Konczkowskiego i rykoszecie Rafała Grodzickiego. Mogło się to wszystko zupełnie inaczej potoczyć, gdyby w pierwszej części Miłosz Przybecki nie został autorem pudła sezonu. W ten sposób Ruch definitywnie stracił szanse na górną ósemkę.

Zbigniew Mucha


Grała liga: Zimny Fin, Jaga na balu, a w Lublinie C klasa
 
Podziel się newsem
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji