GRUPA A
DrużynaPkt
FrancjaFRA13
SzwecjaSZW13
HolandiaHOL10
BułgariaBUG9
BiałoruśBIA5
LuksemburgLUK1
GRUPA B
DrużynaPkt
SzwajcariaSZW18
PortugaliaPOR15
WęgryWGR7
Wyspy OwczeWYS5
AND4
ŁotwaŁOT3
GRUPA C
DrużynaPkt
NiemcyNIE18
Irlandia PólnocnaIRP13
CzechyCZE9
AzerbejdżanAZE7
NorwegiaNOR4
San MarinoSAN0
GRUPA D
DrużynaPkt
SerbiaSER12
IrlandiaIRL12
WaliaWAL8
AustriaAUS8
GruzjaGRU3
MołdawiaMOL2
GRUPA E
DrużynaPkt
PolskaPOL16
CzarnogóraCZA10
DaniaDAN10
RumuniaRUM6
ArmeniaARM6
KazachstanKAZ2
GRUPA F
DrużynaPkt
AngliaANG14
SłowacjaSŁO12
SłoweniaSOW11
SzkocjaSZK8
LitwaLIT5
MaltaMAL0
GRUPA G
DrużynaPkt
HiszpaniaHIS16
WłochyWŁO16
AlbaniaALB9
IzraelIZR9
MacedoniaMAC3
LiechtensteinLIE0
GRUPA H
DrużynaPkt
BelgiaBEL16
GrecjaGRE12
Bośnia i HercegowinaBiH11
CyprCYP7
EstoniaEST4
GIB0
GRUPA I
DrużynaPkt
ChorwacjaCHO13
IslandiaISL13
TurcjaTUR11
UkrainaUKR11
FinlandiaFIN1
KOS1
wyniki

Grała liga: Boso, ale w ostrogach

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Wywiady i publicystyka - Zbigniew Mucha
Poniedziałek, 13 Marzec 2017 20:20

Zacznijmy od końca, a 25. kolejkę zamknął mecz przy Kałuży. Właściwie niespodzianki nie było. Stało się to, co musiało, czyli gola dla Zagłębia strzelił Starzyński (wiosną trzy trafienia i dwie asysty; pełen pięciobramkowy dorobek Zagłębia Anno 2017), dla Cracovii - jak zwykle - przepięknego Budziński (siódmego w sezonie, choć tak naprawdę ósmego...), a Pasy zaliczyły siódmy kolejny mecz u siebie bez zwycięstwa i piąty z rzędu zakończony wynikiem 1:1... Nic, tylko obstawiać...



Lechia nawet bez Kuświka i Peszki ma obowiązek mecze z drużynami broniącymi się przed spadkiem wygrywać, tymczasem idzie jej jak po grudzie. Zwłaszcza na wyjazdach, skąd już sześć razy wracała pokonana. Nikt naturalnie jej jeszcze nie skreśla z gry o tron, ale też coraz mniej jest takich, którzy zaryzykowali postawianie własnych pieniędzy na sukces Lechii.

• • •

A skoro drużyna z Gdańska punktuje tak, jak punktuje, to sytuację wykorzystała Jagiellonia. Ona przynajmniej nawet jeśli z mocnym rywalem dostanie oklep, to słabszym nie daruje. I nawet jeśli Maciej Bartoszek zdecydował się na manewr na wagę przewrotu kopernikańskiego i oddelegował jednego ze swoich graczy do tego, by tylko przeszkadzał Vassiljevowi i nie robił nic innego, to i tak Korona została rozbita, ponieważ świetnie funkcjonowało trio Frankowski - Cernych - Sheridan. Irlandczyk wyraźnie zwiększył pole manewru Michałowi Probierzowi. Jaga w końcu może grać na wysokiego środkowego napastnika, choć ten tak naprawdę nie trzyma się wyłącznie środka pola karnego, ale umiejętnie się porusza po połowie przeciwnika, schodzi na skrzydła, dużo widzi, sporo potrafi. 

• • •

- Trzeba już Lechowi pogratulować dubletu. Zespół z Poznania jest w takiej formie i pod taką presją, że nikt nie wyobraża dziś sobie, żeby nie sięgnęli po mistrzostwo i puchar Polski. My jesteśmy jedynie takim kopciuszkiem, który może uszczknąć sobie kawałek ciasta - wygłosił w sobotę swoją opinię trener Jagiellonii. Trochę dziwną. Dwa miesiące wcześniej utrzymywał, że faworytem do tytułu jest jednak Lechia. Rozumiemy jednak, że przede wszystkim próbuje zdjąć presję ze swoich piłkarzy...

Lech Poznań wychodzi na boisko, ustawia petenta w narożniku i celuje. Jeśli dobrze trafi i napocznie gościa już w pierwszych dwóch, trzech akcjach, mecz się właściwie kończy. Jeśli się pomyli, pozostawia trochę złudzeń i wygrywa na punkty, ale zawsze jednogłośnie. W Gdyni znów był show, mimo że Nenad Bjelica musiał kierować ekipą z trybun, a wcześniej dokonał bodaj pięciu roszad w wyjściowym składzie. Co i tak nie ma znaczenia, bo w tej chwili Lech ma 18 piłkarzy w gazie i każdy coś wnosi; Jeden mniej (udany występ Wasielewskiego), drugi więcej (jak zwykle - Robak). O tym zaś, co zademonstrował Jevtić pisać nie ma sensu, lepiej obejrzeć i jeszcze raz się zachwycić. Ponieważ był to mecz „przyjaźni" (w odróżnieniu od starcia z Lechią), to właśnie zaprzyjaźnionej Arce udało się jako pierwszej w tym roku rozmontować defensywę Kolejorza, konkretnie uczynił to Siemaszko. To też ciekawe, że mimo sprowadzenia zimą Trytki i Barisicia, najlepiej w ataku Arki prezentuje 31-latek, który pół życia spędził w Orkanie Rumia.

A wracając jeszcze do Lecha i Bjelicy, to Chorwat objął drużynę z końcem sierpnia, kiedy była na 13. miejscu w tabeli. Po piątkowych meczach, na 24 godziny, wyprowadził ja na pozycję lidera i jest jedną nogą w finale Pucharu Polski. Tam pewnie zagra z Arką, którą - jakby na próbę - rozbił właśnie 4:1. Czy zatem faktycznie to Lech może okazać się największym wygranym sezonu 2016-17?

• • •

Pan Trener Waldemar Fornalik właśnie wygrał trzeci mecz na wiosnę. Człowiek, który jest kwintesencją trenerskiej solidności i jakości, który nie selekcjonuje, nie wskazuje palcem, nie wybiera, tylko po prostu pracuje z materiałem jaki ma. Ćwiczy, szkoli, trenuje. Nie paraduje w płaszczu i dopasowanym garniturze, w dniu meczowym jest w pracy; zatem w dresie i skafandrze. A że swoją pracę wykonuje doskonale, to właśnie pokonał Lechię, a wcześniej Śląsk i Legię. W efekcie jego Ruch - z błyszczącymi wiosną Lipskim i Niezgodą - ma już 26 punktów, zatem jesteśmy sobie w stanie wyobrazić sytuację, że z czterema odebranymi (nie z winy szkoleniowca i piłkarzy) byłby blisko kreski i walczył o czołową ósemkę! Ba, można nawet założyć, że gdyby w mocy została utrzyma decyzja odbierająca Niebieskim 8 punktów, to Pan Trener Waldemar Fornalik i tak utrzymałby zespół w ekstraklasie. Tylko co potem? Jego kontrakt - przypomnijmy - wygasa z końcem czerwca... W każdym razie mając w pamięci wszystkie kłopoty Ruchu, jak ulał do sytuacji chorzowskiego klubu pasuje określenie: Boso, ale w ostrogach.

• • •

Dariusz Wdowczyk zaczyna już udowadniać, że nie zamierza sobie wpisywać spadku z ligi do trenerskiego CV. Oczywiście Wrocław to ulubione miasto Piasta, i z reguły dobrze gliwiczanom tam się gra, lecz coś nam podpowiada, że bez Wdowczyka nie byłoby wygranej 4:3. Rzecz jasna - niepewna gra Kamenara, genialna dyspozycja Badii, generalna słabość Śląska gdzie tylko Pich gra na wysokim poziomie - to wszystko złożyło się na niecodzienny przebieg meczu, niemniej nadzieja, która zakiełkowała wraz z przybyciem Wdowczyka (i dziwnym trafem jakby natychmiast zwiększone tempo gry), może uchronić wicemistrza Polski przed degradacją. Śląsk natomiast nieustannie zadziwia. Czegoś nieuchwytnego wyraźnie tam brakuje. Najłatwiej powiedzieć - klimatu. Trybuny zapełniają się w ułamku pojemności, piłkarze jacyś bez błysku, a nawet solidności, wyniki jednoznacznie złe. I trochę to dziwne, bo przecież tylko w końcówce zimy Śląsk zakontraktował trzech zawodników z tzw. ligowymi nazwiskami - Lewandowskiego, Kovacevicia i Zwolińskiego. Tymczasem wszystko leży, a Jan Urban przyznaje, że zaczyna się cierpienia i oglądanie za siebie.

• • •

Wisła Płock nie rezygnuje z walki o grupę mistrzowską. Z trudem i mozołem pokonała wyżej notowany Bruk-Bet Termalica. Pokonała, mimo że musiała radzić sobie bez kilku istotnych zawodników w ofensywie, na czele oczywiście z Merebaszwilim. Goście mieli wszystkich najlepszych właściwie do dyspozycji, ale zademonstrowali swoją zwyczajową snajperską dyspozycję - czyli prawie zerową. Prawie, bo jedną bramkę zdobyli, ale nie uznał jej arbiter dopatrując się spalonego. Zatem Nafciarze po słabiutkim meczu zainkasowali trzy oczka i do BBT tracą tylko cztery. Nieciecza ma niby pomyślny terminarz, ale też zaledwie trzy punkty wywalczone w tym roku i nieoczekiwanego zjazdu pod kreskę wykluczyć nie można...

• • •

- Zostawiliśmy na boisku całe serce, a zdobyliśmy tylko jeden punkt. Naprawdę jesteśmy dobrą drużyną, ale nie wykorzystujemy szans bramkowych, a sami tracimy głupie gole - powiedział po meczu Górnik - Pogoń na antenie Canal+Sport Bartosz Śpiączka. 

W takim razie dodajmy, że gros stworzonych przez Górnika sytuacji spartolił właśnie Śpiączka. Pewnie żaden z trenerów nie był zadowolony z wyniku 2:2, bo jednemu i drugiemu zależało na zwycięstwie, choć cele (jeszcze) przyświecają im inne. Niemniej gra Górnika mogła się podobać, a Franciszek Smuda w końcówce postanowił wręcz zagrać va banque i posłał na plac (na dziesiątkę rywali) aż czterech napastników. Nie wygrał, bo... Patrz wypowiedź Śpiaczki.

• • •

Trochę przykurzony klasyk, czyli rywalizacja Legii z Wisłą, rozczarował. Tempem, poziomem, jakością... Legia wygrała zasłużenie, ale powiedzieć że przekonująco - byłoby nadużyciem. Wciąż jednak tworzy ścisłą, czterozespołową, czołówkę tabeli i po podziale punktów pewnie wystartuje z niemal identycznego pułapu, co cała reszta.

Zbigniew Mucha


Grała liga: Boso, ale w ostrogach
 
Podziel się newsem
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji