GRUPA A
DrużynaPkt
FrancjaFRA13
SzwecjaSZW13
HolandiaHOL10
BułgariaBUG9
BiałoruśBIA5
LuksemburgLUK1
GRUPA B
DrużynaPkt
SzwajcariaSZW18
PortugaliaPOR15
WęgryWGR7
Wyspy OwczeWYS5
AND4
ŁotwaŁOT3
GRUPA C
DrużynaPkt
NiemcyNIE18
Irlandia PólnocnaIRP13
CzechyCZE9
AzerbejdżanAZE7
NorwegiaNOR4
San MarinoSAN0
GRUPA D
DrużynaPkt
SerbiaSER12
IrlandiaIRL12
WaliaWAL8
AustriaAUS8
GruzjaGRU3
MołdawiaMOL2
GRUPA E
DrużynaPkt
PolskaPOL16
CzarnogóraCZA10
DaniaDAN10
RumuniaRUM6
ArmeniaARM6
KazachstanKAZ2
GRUPA F
DrużynaPkt
AngliaANG14
SłowacjaSŁO12
SłoweniaSOW11
SzkocjaSZK8
LitwaLIT5
MaltaMAL0
GRUPA G
DrużynaPkt
HiszpaniaHIS16
WłochyWŁO16
AlbaniaALB9
IzraelIZR9
MacedoniaMAC3
LiechtensteinLIE0
GRUPA H
DrużynaPkt
BelgiaBEL16
GrecjaGRE12
Bośnia i HercegowinaBiH11
CyprCYP7
EstoniaEST4
GIB0
GRUPA I
DrużynaPkt
ChorwacjaCHO13
IslandiaISL13
TurcjaTUR11
UkrainaUKR11
FinlandiaFIN1
KOS1
wyniki

Grała liga: A co, jeśli oni się dopiero rozpędzają?

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font
Wywiady i publicystyka - Zbigniew Mucha
Poniedziałek, 06 Marzec 2017 20:28
W niedzielę grały trzy drużyny, które chcą i mają możliwości, by liczyć się w grze o tytuł mistrza Polski. Jagiellonia rozbiła Śląsk dowodząc, że w konfrontacji ze słabszymi rywalami potrafi być bezlitosna (zwłaszcza u siebie), musi jednak popracować mocniej gdy mierzy się z mocnymi. A właśnie dwaj mocni stanęli naprzeciw siebie na Bułgarskiej.
Foto: Łukasz Skwiot

Szczerze mówiąc, to nie było porywające widowisko, lecz emocji nie brakowało. Niestety, również tych niezdrowych. Lechia po prostu nie wytrzymała ciśnienia. Posypały się kartki – żółte i czerwone (trzy dla gości). Jeden gol wystarczył, by Lech wygrał i legitymuje się w tej chwili sumarycznym bilansem (ligowo-pucharowym): 5 meczów, 5 zwycięstw, 13-0 w bramkach.

To była wojna, w której Lech okazał się silniejszy, mimo że większą ochotę do… bijatyki wykazywała Lechia. I mimo że poznański generał musiał sterować wojskiem z wysokości trybun. Ale Nenad Bjelica swoją robotę wykonał jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Zaskoczył rywala sadzając na ławce czterech swoich kluczowych dotąd zawodników – Lasse Nielsena, Kownackiego, Gajosa i Jevticia. I trafił bezbłędnie, bo para defpomów Trałka – Tetteh była murem, środek obrony tworzony przez wracającego Bednarka i Wilusza – też bez większych zastrzeżeń. Przyczepić się można troszkę do Pawłowskiego, bo Robak był już akurat jednym z najlepszych na boisku. Kolejorz ma dziś formę, spory dorobek (tylko dwa oczka mniej od lidera), entuzjazm, kilkunastu piłkarzy na bardzo wysokim poziomie i perspektywę wywalczenia… dubletu. Kto wie, czy dobre wyniki nie będą jeszcze poznaniaków nakręcać, kto wie, czy oni się dopiero nie rozpędzają…

Może Budzik ich obudzi

– Przed meczem byliśmy mocno zmobilizowani do walki o zwycięstwo. Mówiliśmy sobie, że to nasza ostatnia szansa, żeby się włączyć do rywalizacji o górną połowę tabeli. Remis w tym spotkaniu nic nam nie daje, to nasza porażka – mówił po meczu z Arką Jacek Zieliński. Mówił też przygnębiony i lekko zrezygnowany o sędziowskich błędach…

W ten sposób dochodzimy do kwestii sędziowania w 24. kolejce Lotto Ekstraklasy. Fakt jest taki, że Pasy zdobyły legalną bramkę, ale sędziowie jej nie dostrzegli. Marcin Budziński nim oddał strzał był dwa razy podcinany (gwizdek Pawła Gila milczał; może była to interpretacja przywileju korzyści?). W każdym razie Budzik, jak to on, za chwilę huknął pod ladę i piłka spadła za linią bramkową. Ale gwizdek wciąż milczał.

Nie obyło się bez kontrowersji w Niecieczy, tam zdaje się to Ruch mógłby mieć trochę pretensji do arbitra. W Łęcznej zaś chyba do tej pory nie otrząsnęli się po decyzji Pawła Raczkowskiego, który dostrzegł faul na Micanskiem w 94 minucie gry, w konsekwencji podyktował jedenastkę odbierającą Górnikowi punkt. Wyniku nie wypaczył arbiter meczu Zagłębie – Legia, ale oczywiście i tam zdarzyła się pomyłka, mianowicie bramka Szymańskiego nie powinna być uznana. Błędy sędziowskie są jakby wpisane w ryzyko zawodu piłkarza, ale najwyższa chyba pora to ryzyko, dzięki technice, zminimalizować. 

Słowacy rządzą, Czesi już nie

Słowacja bramkarzami stoi. Nie przypadkiem w naszej lidze Putnocky i Kuciak należą do najlepszych, a co i rusz pojawia się inny kozak – jak na przykład Hrdlicka, który właśnie wybronił remis Ruchowi w Niecieczy. Tak na oko mógł puścić ze cztery bramki, w tym dać się pokonać z jedenastu metrów, nie puścił żadnej, w związku z tym defensywa Niebieskich może się pochwalić zaledwie dwoma straconymi w tym roku golami.

Totalne zamieszanie ze zwolnieniem Radoslava Latala (zaledwie 16 punktów w 16 meczach podczas drugiej kadencji Czecha) nie pomogło piłkarzom Piasta. Dariusz Wdowczyk wrócił po kilku miesiącach do pracy w lidze i tak się złożyło, że tuż przed meczem ze swoją była drużyną. Zdążył jednak przeprowadzić zaledwie jeden trening, więc tak naprawdę nie zdążył zrobić nic. Przegrał z Wisłą, bo błędy popełniali głównie jego obrońcy, a poza tym Piast wciąż nie wyleczył się z przykrej choroby polegającej na tym, że lubi tracić bramki (już 16) w ostatnich kwadransach… W efekcie ma już na koncie sześć porażek z rzędu.
  
Legia w górę, Zagłębie też

Wiadomo, że Górnik Koronie nigdy nie leżał, nikogo Łęczna tak często nie biła w ekstraklasie jak właśnie ekipę z Kielc. Dlatego przebieg piątkowego spotkania nie mógł aż tak bardzo dziwić: miał być pressing gości i szybkie ataki (dobrze to brzmi, wyglądało gorzej), i był. Korona po laniu w Gdyni miała podnieść się koncertowo, tymczasem dawała koncert nieporadności. Przykro było patrzeć, gdy obśmiewany dość powszechnie Górnik obnażał nieudolność rywala w defensywie (Dejmek i reszta!) oraz – niestety – swoją w ofensywie. To naprawdę cud, że nie wbił trzech goli, nie pomachał na do widzenia z okien autokaru i nie pojechał do domu, by myśleć o zaległym meczu z Zagłębiem. Po czerwonej kartce dla Hernandeza wszystko jednak zaczęło się sypać, nagle turbodoładowanie włączył Ryba, czyli Kiełb, no a w ostatnich sekundach pan sędzia Raczkowski zobaczył wspomniany faul na Micanskim. No i Kiełb (czyli jednak Kiler nie Ryb…) mógł zadać drugi zabójczy cios, Górnik wciąż zamyka ligową tabelę i po wtorku raczej nastroje jego fanów się nie poprawią.

A nie poprawią, bo trzeba będzie rozegrać mecz z Zagłębiem. Co prawda nie w Lubinie, ale w Lublinie, ale jaka to różnica, skoro i tak właściwie bez własnych kibiców. Miedziowi w piątek rozegrali najlepszy mecz w tym roku i wygląda na to, że krok po kroku zdają się odzyskiwać równowagę. Owszem, przegrywają, ale tak mocno… niezdecydowanie. Z Legią generalnie nie wstyd przegrać, a przecież trzeci gol dla gości padł ze spalonego, a dwa Zagłębia nie zostały uznane, bo akurat wtedy asystent sędziego się nie zdrzemnął. Legia oczywiście się przełamała, kiedyś przecież musiała. Wielkiego meczu jednak nie zagrała, choć miała momenty gry na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza kiedy do piłki dobierał się Odjidja-Ofoe (dwie asysty w tym meczu, ale pierwsza z racji na niecodzienny w piłce altruizm – przepyszna). 

Na koniec kolejki Pogoń niespodziewanie mimo wszystko potknęła się u siebie na Wiśle Płock. Chyba źle to wróży Kazimierzowi Moskalowi (przypominamy – zbliża się przerwa na reprezentację…), bo Portowcy są poza górną ósemkę, czeka ich wkrótce mecz-pułapka z Łęczną, a potem dwa niezwykle trudne – z Jagą i Legią. Generalnie kiepskie nastroje panują w Szczecinie, a spotęgowała je jeszcze wiadomość o śmierci Marka Ostrowskiego…

Zbigniew Mucha
Grała liga: A co, jeśli oni się dopiero rozpędzają?
 
Podziel się newsem
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji