Jak to było w naszych meczach z Duńczykami - Zbigniew Mroziński - Wywiady i publicystyka

Jak to było w naszych meczach z Duńczykami

Drukuj
Font Size Larger Font Smaller Font
Wywiady i publicystyka - Zbigniew Mroziński
Czwartek, 31 Sierpień 2017 16:30
Dotychczas reprezentacja Polski w eliminacjach mistrzostw świata rozegrała z Danią trzy mecze i wszystkie wygrała. Ostatni odbył się 8 października ubiegłego roku na PGE Narodowym w Warszawie, było wtedy 3:2 dla biało-czerwonych. Natomiast dwa poprzednie mecze o punkty w kwalifikacjach MŚ z tym rywalem nasz zespół wygrał czterdzieści lat temu.
Nie zawsze w meczach z Danią wiodło nam się tak dobrze, jak ostatnio (fot. Łukasz Skwiot)

Niekorzystny jest natomiast bilans całkowity spotkań biało-czerwonych z tym przeciwnikiem. Do sierpnia 2013 roku czyli wygranej 3:2 w towarzyskim spotkaniu w Gdańsku, aż przez 36 lat nasza drużyna narodowa tylko raz potrafiła z tym zespołem zremisować oraz poniosła aż pięć porażek, i to nie tylko na wyjeździe (po przegranej w listopadzie 2002 nieudaną karierę selekcjonerską postanowił zakończyć Zbigniew Boniek), ale nawet w dalekiej Tajlandii. Najbardziej bolesne było jednak 1:5 u siebie, latem 2004 roku w Poznaniu. Jerzy Dudek, który wtedy bronił tylko przez 45 minut i dwukrotnie wyjmował piłkę z siatki, tak mówił w „Piłce Nożnej": - Ten mecz był dla wielu z nas najgorszym w karierze. Duńczycy pokazali całą prawdę o polskim zespole. Grali jak chcieli. Nic to jednak w porównaniu z największą klęską, jaką było 0:8 w czerwcu 1948 w Kopenhadze. Mecz ten bywa często przypominany, ze względu na jedyny występ w reprezentacji Kazimierza Górskiego. Mało kto jednak sprawdza, że wybitny później trener zszedł z boiska jeszcze pod koniec pierwszej połowy przy rezultacie 0:1. W książce autobiograficznej „Pół wieku z piłką" tak Górski wspominał tamto zdarzenie: „Co się z nami stało? Czy nas przypadkiem nie struto? - takie pytania padały zarówno bezpośrednio po meczu, jak i po latach. Czy to było normalne, aby w jednej chwili zapomnieć jak się gra w piłkę? I żeby pojedynczy piłkarz, ale zespół w komplecie? To był na szczęście mecz towarzyski. Natomiast w eliminacjach mundialu, który odbył się w Argentynie nasz zespół dwukrotnie pokonał reprezentację Danii. 1 maja 1977 roku na Idraetsparken biało-czerwoni wygrali 2:1, a obie bramki zdobył Włodzimierz Lubański, który rozegrał najlepszy mecz po powrocie do drużyny narodowej po ciężkiej kontuzji. Napastnik belgijskiego Lokeren zdecydowanie przyćmił gwiazdę zespołu gospodarzy, filigranowego skrzydłowego Allana Simonsena. Polak pierwszego gola strzelił zaraz na początku po znakomitym podaniu Grzegorza Laty, ale po przerwie wyrównał Simonsen. Potem znowu do siatki, tym razem strzałem głową, trafił Lubański. W biografii, wspólnie napisanej z Przemysławem Sowińskim, Lubański tak wspominał ten występ: „Pamiętam, że byłem bardzo zdenerwowany. Bardzo mi zależało, żeby zagrać na poziomie. Nie dlatego, że to był mój kolejny powrót, ale ze względu na wagę meczu. Ewentualne zwycięstwo otwierało nam drogę na mistrzostwa świata w Argentynie".

Fabian uciekł konkurentom - KLIKNIJ!

Kilka miesięcy później, 21 września 1977 na Stadionie Śląskim w Chorzowie, przy padającym deszczu nasz zespół zdemolował Duńczyków 4:1, a łupem bramkowym podzielili się Bohdan Masztaler, Grzegorz Lato, Kazimierz Deyna i Andrzej Szarmach. Na zmiany weszli Boniek i Adam Nawałka, ale najwięcej mówiło się znowu o Lubańskim, który będąc w dogodnej sytuacji przeskoczył nad duńskim bramkarzem Perem Poulsenem. Jeszcze jeden cytat ze wspomnianej biografii znakomitego napastnika: „Mogłem próbować odebrać mu piłkę, ale gdybym wszedł wślizgiem, to najprawdopodobniej doszłoby do kontuzji. Chciałem i lubiłem zdobywać gole, ale nie za wszelką cenę. Zdecydowałem się go przeskoczyć." Lubański kilka miesięcy później dostał nagrodę Fair Play od UNESCO. Natomiast Złota Piłka „France Football" za rok 1977 przypadła Simonsenowi, który w Chorzowie nie zagrał, a doceniono go przede wszystkim za występy w Borussii Moenchengladbach.

Trzykrotnie pierwsze reprezentacje Danii i Polski spotykały się na turniejach olimpijskich, i nasz zespół nie wygrał żadnego z nich. W 1952 roku w fińskim Turku Polacy przegrali 0:2, osiem lat później we włoskim Livorno było 1:2, a w 1972 roku w niemieckiej Ratyzbonie padł remis 1:1. Nasz zespół rozegrał najgorszy mecz na igrzyskach olimpijskich Monachium '72, na których wywalczył złoty medal. Rywale jako pierwsi zdobyli bramkę, ale na szczęście szybko wyrównał znajdujący się w fantastycznej formie Deyna. Trenerowi Górskiemu nie wypalił pomysł z postraszeniem Duńczyków Joachimem Marxem, który dwa lata wcześniej, mimo że wszedł na boisko dopiero po przerwie, wbił im trzy gole w spotkaniu towarzyskim rozegranym na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, gdy biało-czerwoni po raz drugi w historii odnieśli z tym rywalem zwycięstwo 5:0. Do pierwszego w takim właśnie rozmiarze doszło na początku listopada 1961 w Chorzowie, gdy w zimowej scenerii trzykrotnie do siatki piłkę skierował Ernest Pohl oraz dwa razy Norbert Gajda...

Ogółem odbyły się 22 mecze Polska - Dania. Osiem razy wygrali Polacy, dwunastokrotnie triumfowali Duńczycy i były dwa remisy.

Zbigniew Mroziński, „Piłka Nożna"

Jak to było w naszych meczach z Duńczykami
 
Podziel się newsem

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji