GRUPA A
DrużynaPkt
FrancjaFRA13
SzwecjaSZW13
HolandiaHOL10
BułgariaBUG9
BiałoruśBIA5
LuksemburgLUK1
GRUPA B
DrużynaPkt
SzwajcariaSZW18
PortugaliaPOR15
WęgryWGR7
Wyspy OwczeWYS5
AND4
ŁotwaŁOT3
GRUPA C
DrużynaPkt
NiemcyNIE18
Irlandia PólnocnaIRP13
CzechyCZE9
AzerbejdżanAZE7
NorwegiaNOR4
San MarinoSAN0
GRUPA D
DrużynaPkt
SerbiaSER12
IrlandiaIRL12
WaliaWAL8
AustriaAUS8
GruzjaGRU3
MołdawiaMOL2
GRUPA E
DrużynaPkt
PolskaPOL16
CzarnogóraCZA10
DaniaDAN10
RumuniaRUM6
ArmeniaARM6
KazachstanKAZ2
GRUPA F
DrużynaPkt
AngliaANG14
SłowacjaSŁO12
SłoweniaSOW11
SzkocjaSZK8
LitwaLIT5
MaltaMAL0
GRUPA G
DrużynaPkt
HiszpaniaHIS16
WłochyWŁO16
AlbaniaALB9
IzraelIZR9
MacedoniaMAC3
LiechtensteinLIE0
GRUPA H
DrużynaPkt
BelgiaBEL16
GrecjaGRE12
Bośnia i HercegowinaBiH11
CyprCYP7
EstoniaEST4
GIB0
GRUPA I
DrużynaPkt
ChorwacjaCHO13
IslandiaISL13
TurcjaTUR11
UkrainaUKR11
FinlandiaFIN1
KOS1
wyniki
W poszukiwaniu następcy Zibiego - Reprezentacja Polski - Wydarzenia

W poszukiwaniu następcy Zibiego

Drukuj
Font Size Larger Font Smaller Font

Wydarzenia - Reprezentacja Polski
Poniedziałek, 08 Maj 2017 10:00
Ranking najbardziej znaczących postaci w polskim futbolu to danie firmowe „Piłki Nożnej”. Od czternastu lat, w miarę regularnie (ale z naciskiem na: w miarę) uaktualniamy zestawienie, które – choć naturalnie jest subiektywne, nawet mocno – odzwierciedla bieżącą hierarchię i trendy, które zarysowują się w naszym piłkarskim światku. Obsada ról drugo- i dalszoplanowych jest płynna i dynamiczna, natomiast odtwórca tej głównej od czterech i pół roku zmienia się jedynie o tyle, że przybyło mu lat i… funkcji. Niezależnie od sympatii/antypatii trzeba liderowi rankingu oddać, że generalnie jest skuteczny w tym co robi, choć bywa też małostkowy.

ADAM GODLEWSKI



100. Radosław Majdan. Wiele piłkarskich stronnictw odgrażało się, że wystawi kontrkandydata dla Zbigniewa Bońka w ubiegłorocznych wyborach na prezesa PZPN, ale ostatecznie na placu boju został jedynie Radek. Celebryta namówił do startu biznesmena Józefa Wojciechowskiego i obaj… polegli z kretesem. Majdan zebrał jednak nie tylko skromne 16 głosów dla swojego faworyta, ale i doświadczenie, które może zaprocentować w kolejnej elekcji. Już za 3,5 roku. 

99. Grzegorz Lato. Jako prezes PZPN mocno atakowany, nawet wyśmiewany, ale to wciąż nasz jedyny król strzelców mistrzostw świata. Na dodatek taki, który może powiedzieć: na Roberta Lewandowskiego wciąż mogę patrzeć z góry, dla reprezentacji Polski zdobyłem więcej goli. Nadal umie czytać grę. 

98. Antoni Piechniczek. Jedyny żyjący polski trener, który osiągnął półfinał mundialu. Już bez ambicji, żeby rozdawać karty w polskiej piłce, ale ten były senator i wiceprezes PZPN ma wciąż ciekawe spojrzenie na futbol. 

97. Leszek Miklas. Poziom sportowy naszej ekstraklasy to trzecia europejska dziesiątka. Pod względem marketingowym plasujemy się w drugiej. Natomiast pod względem realizacji telewizyjnej – w pierwszej. To oczywiście zasługa spółki Live Park, którą kieruje Miklas.

96. Paweł Janas. Jedyny polski szkoleniowiec z ćwierćfinałem Ligi Mistrzów na koncie. Dziś obecny w polskim futbolu głównie jako edukator, w PZPN pełni funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Kształcenia i Licencjonowania Trenerów. I na pewno sprawuje ją dobrze.

95. Ewa Pajor. Złote dziecko polskiego kobiecego futbolu. Najmłodsza w historii zawodniczka, która wystąpiła w ekstraklasie, najlepsza piłkarka zwycięskich dla naszego zespołu mistrzostw Europy w kategorii U-17 w 2013 roku. W dorosłej reprezentacji Polski w 37 meczach strzeliła 23 bramki. Tylko dlaczego jeszcze nie eksplodowała w Bundeslidze?

94. Marcin Wolski. Po zmianie ustawy hazardowej na polskim rynku mogą działać już tylko zarejestrowani w Polsce bukmacherzy, ale właściciel LV Bet zainwestował w nasz futbol zanim działalność została ułatwiona. Sponsor reprezentacji, Wisły Kraków, czy Widzewa Łódź jest widoczny na piłkarskim rynku.

93. Andrzej Strejlau. Były selekcjoner, a wcześniej najbliższy współpracownik legendarnego Kazimierza Górskiego imponuje żywotnością i formą intelektualną, którą na bieżąco można śledzić w stacji Eurosport. 

92. Jakub Łozowski. Właściciel firmy Modecom jako pierwszy wpadł na pomysł, że można promować swoje produkty dzięki reprezentacji Polski, spółce Ekstraklasa i Legii Warszawa jednocześnie. Potem znalazł naśladowców. 

91. Jerzy Engel. Analityk piłkarski TVP, człowiek, który zamierza przywrócić blask warszawskiej Polonii, a nade wszystko – były selekcjoner, z biało-czerwonymi uczestnik finałów MŚ 2002. Dobrze okopany, choć w środowisku, w PZPN ma jednak nie tylko przyjaciół.

90. Henryk Kasperczak. Były szef Stowarzyszenia Trenerów Piłki Nożnej, które wówczas na tyle podpadło władzom PZPN, że straciło kąt w siedzibie związku. Henry – mimo wcześniejszej deklaracji o przejściu na emeryturę – wylądował wówczas w Mali, a potem przeniósł się do Tunezji. Także jako selekcjoner. I zdaje się, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Przynajmniej w afrykańskim futbolu. 


89. Bartłomiej Bolek. Menedżer Łukasza Piszczka, Piotra Zielińskiego, Bartka Kapustki i kilku innych zawodników regularnie powoływanych do kadry Adama Nawałki. Agent na oficjalnej stronie chwali się także zaangażowaniem w kariery Marcina Gortata, czy słynnej pingpongistki, Natalii Partyki. 

88. Mirosław Malinowski. Członek zarządu PZPN i świętokrzyski baron. Czasy się zmieniają, prezesi również, a MM nadal zasiada w komisjach. Tym razem jest wiceprzewodniczącym finansowej, a zatem – istotnej. 

87. Karolina Hytrek-Prosiecka. Dyrektor Komunikacji, a także twarz – naturalnie ta ładniejsza – Ekstraklasy SA. Bab(k)a, która potrafi rozsierdzić (czy także naskarżyć na Zibiego w UEFA?) prezesa Bońka. 

86. Henryk Kula. Facet, który w śląskim okręgu ograł Zdzisława Kręcinę. Podobno w mocno kontrowersyjnych okolicznościach, ale to już nie zmienia faktu, że teraz on rządzi najsilniejszym związkiem wojewódzkim w Polsce. 

85. Kiko Ramirez. Człowiek z czystą kartą, jeśli idzie o CV w poważnym futbolu w roli trenera. Tymczasem nie tylko nie popsuł Wisły, ale potrafił w krótkim czasie maksymalnie wykorzystać potencjał kadrowy Białej Gwiazdy. 

84. Dominik Doliński. Współwłaściciel firmy i wiceprezes odpowiedzialny za marketing marki Oshee, a także za kontakty z polskim futbolem, w którego krajobraz ta firma wpisała się – jak się wydaje – już na trwałe. 

83. Radosław Michalski. Prezes Boniek nie jest zwolennikiem tak luźnego stylu bycia jakie cechuje pomorskiego barona, ale toleruje byłego piłkarza Legii i Widzewa zarówno w Komisji Finansowej, jak i w zarządzie związku. 

82. Piotr Szeleszczuk. Adidas to mocna marka także na polskim rynku, na którym kojarzy się głównie z Legią Warszawa. A Marketing Manager polskiej filii koncernu skutecznie dba o to, żeby mistrz Polski nie zatęsknił za innym dostawcą odzieży. 

81. Marcin Stefański. Przewodniczący Komisji ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN i jednocześnie dyrektor Logistyki w spółce Ekstraklasa. Ceniony i lubiany przez szefa wszystkich szefów w polskim futbolu, a to wśród pracowników ESA rzadkość. 

80. Marcin Wojcieszak. Bulterier prezesa PZPN ds. prawnych. Całkiem zręczny. Potrafi wysyłać pisma przedprocesowe, nawet z cokolwiek mało poważnymi żądaniami usunięcia… tweetów, jeśli tego wymaga boss. Zwłaszcza w okresie przedwyborczym. Z czego później doktor prawa potrafi się jednak w miarę elegancko... wytłumaczyć. 

79. Michał Listkiewicz. Szef czeskich sędziów, delegat FIFA, obserwator UEFA. Kopalnia anegdot, gawędziarz jakich mało. Tak naprawdę to Listek przecierał Zbigniewowi Bońkowi szlaki do Komitetu Wykonawczego UEFA, bo w Europie był (jeszcze) lepiej oceniany niż za działalność w PZPN.

78. Krzysztof Odliwański. Firma Nike ubiera reprezentację Polski, Lecha Poznań, a przede wszystkim Roberta Lewandowskiego (a także jego żonę). Zatem nikt nie powinien mieć wątpliwości, że to marka, której twarzą w segmencie piłkarskim pozostaje KO jest wiodąca na naszym piłkarskim rynku.

77. Andrzej Juskowiak. Był królem strzelców IO w Barcelonie, a w zawodowej piłce klubowej wbił ponad 160 goli. Nie dziwne, że został ambasadorem naszej młodzieżówki, która przygotowuje się do startu w Euro U-21, a później trafił do sztabu Marcina Dorny. Najlepszy ekspert nc+. I nie tylko, Jusko naprawdę pomaga oglądać mecze.

76. Czesław Michniewicz. Kontynuator tradycji zapoczątkowanej przez trenerów-gawędziarzy, którzy bon-motami potrafią rzucać niczym z rękawa – Wojciecha Łazarka i Boba Kaczmarka. A także prekursor stosowania dronów w procesie szkoleniowym. Aktualnie przebywa na zagraniCznych stażach, ale na koncie z pensją z Termaliki wypłaconą już do końca sezonu. Podobno wpłynęła raptem dzień po wręczeniu dymisji. 

75. Sławomir Peszko. Kumpel Łukasza Podolskiego, Lewego i Sebastiana Mili, co powinno definiować go w pierwszej kolejności jako piłkarza. Tymczasem wciąż kojarzy się głównie z taksówką, i mógłby być twarzą kampanii wczasów w… Finlandii. Ciekawe dlaczego?

74. Krzysztof Malinowski. Przewodniczący Komisji Rewizyjnej w PZPN. Kompetencje zatem duże, tyle że podobno skłonność do patrzenia władzom związku na ręce niekoniecznie wprost do nich proporcjonalna. 

73. Maciej Rybus. Na ostatnie sekundy dogrywki w spotkaniu Besiktasu z Olympique Lyon reprezentant Polski wszedł tylko po to, żeby za chwilę skutecznie egzekwować jedenastkę. Będzie mógł zatem podpowiedzieć selekcjonerowi, że nawet ćwierćfinał rozgrywek to odpowiednia faza na takie eksperymenty. 

72. Leszek Ojrzyński. Specjalista od gaszenia pożarów w polskiej ekstraklasie. Pięknie zapisał się w historii Korony i Górali z Bielska Białej, z kolei w Zabrzu pomysł Ojrzyńskiego nie zadziałał. Jak będzie w Gdyni? 

71. Artur Jędrzejczyk. Bodaj najbardziej odjechany kadrowicz Nawałki w całej szerokiej kadrze. Pewnie także z tego powodu lubiany także poza Warszawą, co w przypadku legionistów wcale normą nie jest. 

70. Marcin Kaczmarek. Bobo przyznaje, że w kwestiach szkoleniowych często różni się z synem. Trudno jednak nie zauważyć, że senior rodu nie notował regularnie tak długich kadencji jak obecny szkoleniowiec Wisły Płock, z Nafciarzami pracujący od 2012 roku. I to w różnych klasach!

69. Dariusz Szpakowski. Nestor wśród dziennikarzy piłkarskich. Od wielu lat obiekt sporego hejtu kibiców, ale również – i to jeszcze większego – uwielbienia. Za niepowtarzalny tembr głosu i umiejętność tworzenia klimatu podczas relacjonowania spotkań reprezentacji Polski. 

68. Katarzyna Kiedrzynek. Najsłynniejsza i najbardziej utytułowana polska piłkarka robi dobrą reklamę rodaczkom w Lidze Mistrzyń. Na białym koniu wróciła także, mimo zastrzeżeń poprzedniego selekcjonera do sposobu bycia na zgrupowaniach, do reprezentacji. Nie przymierzając – drugi Boruc, tyle że w spódnicy. 

67. Jan Urban. Fajny trener, miły i zgodny facet, tylko… wyniki osiąga takie, które nie powalają. Niczym kania dżdżu potrzebuje ponownie spektakularnego osiągnięcia, najlepiej już w Śląsku, żeby nadal kręcić się na ligowej karuzeli. 

66. Ryszard Niemiec. W połowie pierwszej kadencji Zibiego w PZPN zadziwił środowisko dużą woltą – z pozycji intelektualnego lidera opozycji, przeskoczył do grona największych stronników obecnego prezesa związku. I w nagrodę małopolski baron będzie miał w Krakowie finał młodzieżowego Euro w czerwcu. 

65. Leszek Gierszewski. Właściciel Drutex-Bytovii jest notowany na liście 100 najbogatszych Polaków magazynu „Forbes”. Nic zatem dziwnego, iż nie brakuje spekulacji, że jeśli nie wywalczy awansu do ekstraklasy z zespołem z Bytowa, to po prostu zainwestuje w klub z najwyższej ligi. Ostatnio był przymierzany, jak się okazało nieskutecznie, do Kielc. 

64. Mateusz Borek. Choć zawodowe pasje dzieli między futbol i boks, to od lat ma ugruntowaną pozycję wśród piłkarskich opinionistów. Oczywiście także z tego powodu, że Polsat nie skąpił środków na prawa do pokazywania meczów reprezentacji Polski, a Mateusz nie lenił się i przez wiele sezonów komentował również w Eurosporcie – najczęściej bundesligowe postępy Lewandowskiego.

63. Michał i Marcin Żewłakow. Jako kadrowicze Engela na mundialu w Azji uchodzili za… synków selekcjonera. Kto by wówczas przypuszczał, że po 15-latach będą w duecie trzęśli pionem sportowym potężnej w krajowych realiach Legii Warszawa?!

62. Franciszek Smuda. Po raz pierwszy krach szkoleniowej kariery Franza miał nastąpić po nieudanych finałach Euro 2012. A później jeszcze kilkukrotnie. Tymczasem wciąż nie brakuje chętnych na usługi byłego selekcjonera. A w Łęcznej to nawet są zadowoleni, że postawili właśnie na 69-letniego szkoleniowca. 

61. Kornel Eljaszewicz. Dyrektor sponsoringu w Totalizatorze Sportowym reprezentuje w niniejszym zestawieniu markę LOTTO, a zatem tytularnego sponsora Ekstraklasy.

60. Artur Boruc. Przez wiele lat ostoja, a w ostatnich czasach maskotka kadry. Z największym reprezentacyjnym dorobkiem wśród golkiperów – choć zapewne także przez wzgląd na etykietę imprezowicza – nie chciał jednak dłużej wypełniać roli kaowca w zestawie trenera Nawałki.

59. Łukasz Wachowski. Dyrektor Departamentu Rozgrywek Krajowych w PZPN. Kompetentny.

58. Maciej Bartoszek. W 2015 roku brał ostry zakręt w Legionovii, w 2016 tak napędził Chojniczankę, że ten klub jest – jak nigdy – bliski awansu do ekstraklasy. 40-letni szkoleniowiec znacznie szybciej zawędrował do najwyższej ligi, ponieważ jego kontrakt został wykupiony przez Koronę. I słusznie, bo Bartoszek okazał się nie tylko fachowcem na miarę kieleckich potrzeb, ale i wielkim farciarzem. W efekcie – Korona wylądowała w mistrzowskiej ósemce.

57. Dariusz Wdowczyk. Gdyby nie korupcyjny epizod, na pewno obserwowalibyśmy Wdowca na posadzie selekcjonera reprezentacji Polski. Bo obecny trener Piasta miał, i nadal posiada, warsztatowe papiery. A może jeszcze kiedyś…

56. Tomasz Smokowski – Andrzej Twarowski. Dziennikarski duet, który od lat jest utożsamiany – i słusznie – z rozgrywkami polskiej ekstraklasy. Co najwyżej takiej sobie w sensie sportowym, ale świetnie opakowanej. Na dodatek jakiś czas temu Twaro i Smok w sposób metodyczny zaczęli ruszać #4litery… 

55. Mariusz Piekarski. Prywatnie – znajomy Stasia Czerczesowa, zaś zawodowo agent Jędrzejczyka, Rybusa, wcześniej Grosika, Rogera, czy Edsona. No i – jak to ktoś dowcipnie określił na twitterze – wręcz naukowiec, który opracował metodę zamiany Ariela Borysiuka w transferowy bumerang. 

54. Konrad Komarczuk. Prezes Fortuny. Czyli podmiotu, który wykłada w skali sezonu – już nie pierwszego przecież – najwyższe pieniądze za miejsce na logo na piłkarskiej koszulce w ekstraklasie. Hojny sponsor. 

53. Marcin Animucki. Wiceprezes spółki Ekstraklasa. Merytorycznie świetnie przygotowany, ale zdaje się bez ambicji, aby kiedyś zostać tym pierwszym. Znaczy się – długodystansowiec. Potrafi jednak wyjść z cienia, co udowodnił na niedawnej konferencji na temat kształtu rozgrywek na Stadionie Narodowym.

52. Piotr Stokowiec. Do Polonii Warszawa wchodził po cichu, w Jagiellonii się wyciszył, za to z Zagłębiem wrócił do ekstraklasy z prawdziwym przytupem. Kiedy wydawało się, że obali klątwę Michała Probierza – którą publicznie zwalczał – o pucharowym pocałunku śmierci, został jej ofiarą obsuwając się do grupy spadkowej. 

51. Waldemar Fornalik. Długo się dąsał po krytyce, która spadła na niego po pracy z reprezentacją Polski, ale w Ruchu Chorzów odbudował się. Pod każdym względem. Swoją drogą, jak bardzo ten solidny warsztatowiec musiał być zdesperowany, skoro mając w żyłach niebieską krew postanowił opuścić Cichą przed finałem sezonu? 

50. Jan Bednarek. Wiceprezes PZPN do spraw piłki amatorskiej i członek Komisji Finansowej. Zaczynał od prowadzenia… sklepu rybnego w Koszalinie, co oddaje, że współczesny futbol jest otwarty na wszystkich. I naprawdę każdy nosi buławę w plecaku. Co najmniej wiceprezesowską. 

49. Piotr Zieliński. W Serie A uznawany za piłkarza rokującego galaktycznie, ekspert nc+ Kamil Kosowski przed finałami Euro 2016 przymierzał Zielka do Barcelony, tymczasem w reprezentacji miał dotychczas dwa naprawdę udane zagrania. Kiedyś z Danią, i w marcu 2017 z Czarnogórą. Kiedy zatem na dobre przełamie się w kadrze?

48. Artur Kapelko. Zawód: prezes, hobby: członek zarządu PZPN. A zupełnie poważnie, facet, który ostro fedruje, żeby Górnik Łęczna utrzymał się na powierzchni. I to niekoniecznie rozgrywając mecze w Lublinie. 

47. Nenad Bjelica. Trener Lecha odgrażał się, że zapamięta go już wiosną nawet stolica, ale ostatnio jakby wyhamował. Kolejorz grał najlepszą piłkę w Polsce na początku rundy wiosennej, a potem spuścił z tonu. To cisza przed burzą i prawdziwą eksplozję formy zobaczymy w rundzie finałowej ESA? Niewykluczone!

46. Jarosław Mroczek. Jeśli zdoła przebudować szczecińską Skansen Arenę, a przecież uzyskał już wszelkie pozwolenia i plany, zapisze się w historii portowców złotymi zgłoskami. Zwłaszcza że w klubie już gruntownie posprzątał. Tylko wyników na miarę ambicji Pogoni – jak nie było, tak (jeszcze?) nie ma. 

45. Mateusz Juroszek. Największy polski bukmacher i zarazem największy prywatny sponsor polskiego sportu. Obecny w Lechu, i kilku innych klubach piłkarskiej ekstraklasy, wspiera także siatkarzy oraz szczypiornistów. Wnikliwie śledzi także… kontakty i kontrakty celebrytów z bukami. 

44. Dariusz Pasieka. Kiedyś praktyk, dziś teoretyk. Szef Komisji Kształcenia i Licencjonowania Trenerów oraz zastępca dyrektora – a de facto szef – Szkoły Trenerów w Białej Podlaskiej. Ciekawe, czy jeszcze kiedyś wróci na ławkę?

43. Dariusz Marzec. Prezes Ekstraklasy SA, aktualnie w odwrocie. Na mieście plotkują nawet, że zostanie zastąpiony przez Macieja Wandzla, ale nikt tak naprawdę nie wie, czy ten ostatni byłby w ogóle zainteresowany funkcją szefa spółki.

42. Łukasz Fabiański. W dobie największego bogactwa – w historii – wśród polskich bramkarzy, wybił się na pierwszego golkipera reprezentacji. Niesamowite! Gdyby jeszcze potrafił bronić karne w ćwierćfinałach dużych imprez…

41. Piotr Nowak. Gdy przyjeżdżał do Gdańska, piłkarze Lechii mieli obawy, że może być groźny i profilaktycznie chowali wiaderka z wodą przed treningami. Okazało się jednak, że strach miał wielkie oczy, a amerykańskie metody trenera sprawdzają się także w polskich realiach. 

40. Wojciech Szczęsny. Pod względem mentalnym – bramkarz starej daty. Taki, co to i zapali pod prysznicem, i własnego ojca na ślub zaprosi… pisemnie. Taki typ. Szkoda tylko, że przy okazji wielki pechowiec, który nie był w stanie dokończyć żadnego dużego turnieju w reprezentacji. A zaczynał między słupkami już dwa. 

39. Stefan Majewski. Dyrektor sportowy PZPN, szef Komisji Technicznej, delegat UEFA na Ligę Europy. Tytułów wiele, a i tak kojarzyć się będzie przede wszystkim z sytuacyjnym dowcipem o tym, co... nie ma oczu. 

38. Kamil Grosicki. Przed finałami Euro 2016 szef PZPN prognozował, że wynik reprezentacji Polski będzie zależał od piątego zawodnika w hierarchii, za którego uważał właśnie Grosika. Okazało się, że miał rację, a Kamil nie zawiódł we Francji. W nagrodę, choć z opóźnieniem, Kamil został Tygrysem. 

37. Wiesław Labuda. W niestabilnej kadrowo Grupie Lotos, dyrektor komunikacji i sponsoringu. W zestawieniu obecny symbolicznie, jako reprezentant strategicznego sponsora reprezentacji Polski, który na kilkuletni kontrakt z PZPN wyłoży kilkadziesiąt milionów złotych. 

36. Jakub Błaszczykowski. Były kapitan reprezentacji brał już ostre zakręty w karierze, przy okazji nigdy nie był tytanem zdrowia, ale zawsze wracał na wysoki poziom. Do mundialu w Rosji spokojnie powinien zatem dotrwać w formie satysfakcjonującej selekcjonera. 

35. Jacek Kurski. Prezes TVP działał zapewne z pobudek politycznych, ale nie zmienia to faktu, że tylko dzięki jego operatywności i nastawieniu polscy kibice także u publicznego nadawcy mogli obejrzeć występy biało-czerwonych we Francji, zaś Legii – w fazie grupowej Champions League. Skuteczny jak niewielu poprzedników. 

34. Łukasz Piszczek. Bardzo długo w cieniu wielu kolegów z kadry, obecnie wyskakuje z internetów nawet wówczas, kiedy przegląda się oferty mebli… dla dzieci. W rozgrywkach Pucharu Niemiec lepszy od Lewandowskiego. A trzeba wiedzieć, że przed Euro 2016 nabrał wiatru w żagle ćwicząc na stacjonarnych rowerach właśnie z Robertem. Wówczas trenerzy kadry specjalnie zajęcia tak zestawionego duetu przedłużyli … dwukrotnie. I dobrze, ponieważ byli klubowi koledzy z BVB – wreszcie zintegrowali się!

33. Cezary Kucharski. Agent Lewego mógłby spokojnie zająć się tylko prowadzeniem interesów kapitana reprezentacji Polski, ale jako były poseł miał też ambicje… polityczne. Sam ostatecznie dotąd nie wystartował w wyborach do PZPN, ponad cztery lata temu poparł Romana Koseckiego, a ostatnio Wojciechowskiego, ale – jak mawiają – do trzech razy sztuka.
 
32. Jacek Magiera. Długo pobierał nauki od kolejnych trenerów Legii, zanim – via Lublin i Sosnowiec – wrócił wreszcie na Łazienkowską w roli, do której przygotowywał się od lat, ale pokusił się o zaskakująco dobry wynik, za jaki trzeba uznać cztery punkty w fazie grupowej Champions League, poparte remisem z Realem Madryt. Godny następca Janasa przy Łazienkowksiej, zresztą jego największy pupil w młodzieżówce. 

31. Andrzej Placzyński. Niegdyś szara eminencja, od początku rządów Bońka w PZPN – raczej dawnych wspomnień czar. Nadal jednak szef Sportfive na Polskę nie powiedział ostatniego słowa.

30. Marek Doliński. Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Organizacji Imprez PZPN ma swoje prywatne zasługi dla obecnych władz związku. A jego pozycja przed przeprowadzeniem w Polsce turnieju Euro 2017 w kategorii U-21, za który jest odpowiedzialny, jeszcze wzrosła. 

29. Marcin Dorna. – Mogłeś być królem, jesteś ch… – powiedział kiedyś Łukaszowi Surmie po niewykorzystanym rzucie karnym trener Łazarek zwany Baryłą. O tym, jak ostatecznie będzie postrzegany szkoleniowiec naszej młodzieżówki przekonamy się w czerwcu, po finałach mistrzostw Europy w Polsce. 

28. Danuta i Krzysztof Witkowscy. Tak mocno przyzwyczaili się do niespodzianek sprawianych przez piłkarzy Bruk-Betu Termaliki w meczach z Legią, że wiosną nie zdzierżyli remisu i zdymisjonowali trenera Michniewicza. A tak poważnie – budując klub na miarę grupy mistrzowskiej w szczerym polu zasłużyli na… Nobla!

27. Janusz Filipiak. Być może najbardziej stabilny i oddany prywatny inwestor w polskim futbolu w całej jego historii. Za co należy się profesorowi – jak mawia młodzież – szacun. Nie tylko ze strony kibiców Pasów. 

26. Marek Koźmiński. Z wiceprezesa PZPN do spraw zagranicznych został przerzucony na niwę szkoleniową w prezydium związku po ostatnich wyborach. I właśnie dopiero wtedy zaczął zajmować się działką… dyplomatyczną, przy organizacji ME U-21. Prawda, że można się w tym wszystkim pogubić?

25. Maciej Wandzel. Zanotował największy spadek w krajowej hierarchii piłkarskich tuzów, w porównaniu do poprzedniego notowania. A i tak nadal jest szefem Rady Nadzorczej Ekstraklasy SA, zasiada w Komisji Rewizyjnej PZPN, no i na pocieszenie dostał kilkanaście milionów za akcje Legii. Cóż, każdemu wypada chyba życzyć zjazdu z takim zabezpieczeniem...

24. Michał Pazdan. Dla kibiców Legii i reprezentacji – Minister Obrony Narodowej. W rankingach rozpoznawalności i medialności tuż po finałach Euro we Francji, w których miał być najsłabszym ogniwem teamu Nawałki (okazał się zaś prawdziwym odkryciem), znalazł się na… podium. Zasłużenie!

23. Arkadiusz Milik. Bohater najdroższego polskiego transferu w historii raczej nie wystąpi w finałach młodzieżowego Euro w Polsce. Biorąc pod uwagę historię jego urlopów, ale też i historię choroby, byłoby to zresztą nielogiczne. Swoją drogą, ciekawe pogłoski krążą w środowisku na temat rozdziału prowizji z tytułu transferu Arka do Neapolu. To już jednak temat na zupełnie inne opowiadanie. 

22. Eugeniusz Nowak. Pierwszy wiceprezes PZPN, do spraw finansowych. Duża odpowiedzialność, zwłaszcza gdy główny boss związku jest akurat nieobecny w centrali. Co przecież nie zdarza się wcale rzadko. 

21. Bogusław Leśnodorski. Być może najzdolniejszy menedżer, jaki kiedykolwiek pojawił się w polskim futbolu klubowym. Z niestandardowym podejściem, deskorolką oraz flipperami w gabinecie prezesa Legii, który zajmował przez ponad 4 lata, ale też z niesamowitymi sukcesami. Dziś już tylko, albo aż, w radzie nadzorczej stołecznego klubu. No i z podejrzeniami, że odnajdzie się – szybciej niż później – w Zagłębiu Sosnowiec. Nie bez racji uważanym za klub filialny mistrza Polski. 

20. Kamil Glik. Największe objawienie wśród reprezentantów Polski w obecnym sezonie, mimo 29 już lat na karku. Miał okazać się nieprzygotowany, a nawet za słaby na Ligę Mistrzów, tymczasem jako jedyny nasz piłkarz zameldował się w półfinale najbardziej elitarnych klubowych rozgrywek świata. Brawo!

19. Martyna Pajączek. Zdecydowanie najmocniejsza kobieta w polskim futbolu. Jako pierwsza z pań zasiada w zarządzie PZPN, a przed zjazdem rozdawała – jako szefowa PLP – karty. A być może nawet było pomysłodawczynią przekazania z kasy związku 7,5 miliona złotych dla klubów pierwszoligowych, co zapewniło przychylność elektorów z tej klasy dla urzędujących władz i de facto przesądziło wynik wyborów. 

18. Maciej Sawicki. Sekretarz generalny PZPN działa w cieniu, a w każdym razie z dala od fleszy, ale skutecznie, o czym ma świadczyć wybór Bońka do Komitetu Wykonawczego UEFA. – W czasie kampanii wyborczej robił to, na co ja pewnie nie miałbym w ogóle ochoty – powiedział Zibi w głośnym wywiadzie dla „PN”. Należy zatem uznać, że tak właśnie było. 

17. Szymon Marciniak. Prawdopodobnie najbardziej utalentowany polski sędzia w historii. A już na pewno – najwyżej notowany. I skoro jest ulubieńcem szefa europejskich arbitrów, wkrótce powinien poprowadzić najważniejsze mecze na kontynencie. Zwłaszcza że konkurenci Polaka mocno ostatnio zawodzą. 

16. Grzegorz Krychowiak. Przeszarżował decydując się na transfer do PSG, ale po pierwsze – finansowo sporo zyskał, a po drugie – z tak wysokiego konia nie spadnie od razu na bruk. A w wieku Krychy, i przy jego możliwościach, stracony sportowo rok szybko powinien być uznany za epizod w generalnie udanej karierze. W końcu dychy w kadrze Grzesiek nie dostał za urodę narzeczonej.

15. Krzysztof Sachs. Szef Komisji Licencyjnej PZPN, i generalnie mocna postać w polskim futbolu. Choć dla wielu – także kontrowersyjna. 

14. Zbigniew Przesmycki. Zwykle szefowie organizacji sędziowskich nie znaczą aż tak wiele, ale obecny przewodniczący PKS z pewnością zapracował na miejsce w drugiej dziesiątce. Z uwagi na wypromowanie Marciniaka, odmianę wizerunku naszych arbitrów, ale także dlatego, że wszystkie mecze w centralnych ligach w Polsce, i oczywiście również w rozgrywkach Pucharu Polski, ma pod pełną kontrolą. 

13. Andrzej Padewski. Nikt nie wierzy, że jest wiceprezesem PZPN do spraw zagranicznych, ale też nikt nie podważa mocnej pozycji dolnośląskiego – i zarządzającego piłką kobiecą – barona w ogólnopolskiej hierarchii. To Padewski dwukrotnie organizował wyborcze zaplecze dla Bońka, choć za drugim razem miał także w planach spotkanie z... Wojciechowskim. Na przeszkodzie stanęła jednak przedwczesna – jak się okazało – publikacja „PN” na ten temat. Ciekawe zatem, kto powinien być za nią wdzięczny?

12. Cezary Kulesza. Największy obrotowy w polskiej piłce. Najpierw w drużynie Wandzla, kiedy ten był silny, teraz – już w roli wiceprezesa PZPN ds. piłki zawodowej – prezes Jagiellonii murem stoi za Bońkiem i jego nowymi pomysłami. A pomyśleć, że jeszcze rok temu to szef RN ESA organizował komitety obrony Kuleszy przed pieskami – jak określa to jeden z najważniejszych w Polsce ludzi lelewizji sportowych – szefa wszystkich szefów. Jak ten czas szybko leci, a sojusze ulegają zmianom… 

11. Janusz Basałaj. Szef Departamentu Komunikacji PZPN, największą robotę do wykonania miał w poprzedniej kadencji władz. Nie bez powodu zapracował u złośliwców na miano Ministra Propagandy; na pewno był jednak skuteczny, w pierwszej kolejności stoi za znacznym ociepleniem wizerunku związku. Ciekawe, że tuż po ostatnich wyborach stronnictwo klakierów obecnych władz PZPN zapoczątkowało dyskusję na temat: kto prezesem po Bońku – Koźmiński, czy Sawicki? Podczas gdy osobą najbardziej do tego predestynowaną, i z największą dozą charyzmy jest właśnie Basso? Ciekawe…

10. Konstantinos Filippas. Dysponent praw do pokazywania meczów polskiej ekstraklasy także w rozdaniu, w którym licytacja powinna rozpocząć się już w tym roku, czyli MP&Silva już odcisnęła mocne piętno na naszym futbolu klubowym. Być może jednak najbardziej spektakularny ruch ze strony tej agencji dopiero przed nami. W każdym razie rewolucji na rynku telewizyjnym wykluczyć nie można.

9. Franz Josef Wernze. Nie tylko nie rozłożył Lechii na finansowe łopatki, o co wielu obserwatorów europejskiej sceny się obawiało, ale i ustabilizował pozycję gdańszczan w czołówce. Zarówno pod względem sportowym, finansowym, jak i marketingowym. Właściwie tylko w Bielsku-Białej działania ludzi Wernzego nie zyskały poklasku… 

8. Michał Probierz. Mimo niewysokiego – 176 centymetrów – wzrostu i filigranowej postury, głos trenera Jagiellonii jest najbardziej słyszalny w całej ekstraklasie. I wykracza daleko poza jej granice. Niewątpliwie najbardziej medialny trener w Polsce ostatnich lat, który w ciągu trzech sezonów przy budżecie niesięgającym 20 milionów złotych zbudował w Białymstoku dwie drużyny na miarę ligowego podium. Kiedyś, nie tylko z racji fizycznego podobieństwa, nazywany był polskim Guardiolą, ale dziś lepiej stawiać pytanie: – Czy słynny Pep poradziłby sobie tak dobrze w Jagiellonii jak Michał? Serio! 

7. Jacek i Piotr Rutkowscy. Klan rządzący Lechem można lubić lub nie, za to szanować – trzeba. Senior rodu od zawsze chciał pracować z Maciejem Skorżą – notabene największym nieobecnym (z własnego wyboru?) w niniejszym zestawieniu – a kiedy wspólnie wywalczyli tytuł mistrzowski, wydawało się, że ulubiony trener Rutka rozpoczął właśnie dekadę przy Bułgarskiej. Kiedy jednak doszło do pożaru, właściciele umieli zareagować nie oglądając się na sympatie. A potem, oczywiście po Urbanie, sprowadzili Bjelicę, który pracuje na miano najlepszego zagranicznego fachowca w ESA. 

6. Zygmunt Solorz-Żak. Właściciel stacji Polsat, posiadającej prawa do meczów kwalifikacyjnych reprezentacji Polski, i medialnego partnera Pucharu Polski. Oczywiście zakupionych za sumy działające na wyobraźnię. 

5. Manuel Rougeron. Prezes NC+ wciąż jest największym dobrodziejem naszej ligowej piłki, ale pewnie w najbliższym rozdaniu będzie musiał się napracować jak żaden z jego poprzedników, żeby utrzymać stan posiadania. A zapewne sięgnąć także do kieszeni znacznie głębiej, gdyż takie są tendencje na międzynarodowych rynkach. A przecież Polacy nie gęsi… 

4. Dariusz Mioduski. Wcześniej większościowy udziałowiec, ale bez prawa głosu w decydujących kwestiach, obecnie zaś jedyny właściciel, a także prezes Legii Warszawa. Człowiek, który wymyślił menedżerskie przejęcie sportowej spółki od ITI, a później wraz z Leśnodorskim zrealizował ten projekt. Wizjoner działający w Europejskim Stowarzyszeniu Klubów, który publicznie nie boi się głosić, że aby dogonić europejskich średniaków, budżet naszej ekstraklasy w ciągu najbliższych lat trzeba podnieść pięciokrotnie. Oby i na to znalazł sposób, choć po przejęciu znacznie większej partii obowiązków przy Łazienkowskiej będzie miał mało wolnego czasu. 

3. Adam Nawałka. Najlepszy trener reprezentacji Polski od czasów Antoniego Piechniczka, być może już dziś zasługujący na miejsce na podium wśród selekcjonerów biało-czerwonych. A przecież wszystko, co najlepsze jest dopiero przed nami. Pewnie, miał szczęście, że trafił na obecną generację piłkarzy, może liczyć na fart, nawet jeśli na boisku nie wszystko układa się po naszej myśli, ale akurat z tego nie ma sensu czynić zarzutu. Na przychylność losu trzeba bowiem sobie zasłużyć, a później sprzyjające okoliczności umieć wykorzystać. A Nawałka potrafi to jak nikt inny od wielu lat!

2. Robert Lewandowski. Bez takiego kapitana nasza drużyna narodowa nie pukałaby do pierwszej dziesiątki światowego rankingu – co do tego nikt nie może mieć wątpliwości. Najlepiej opłacany polski piłkarz w historii, i najbardziej szanowany z racji ligowych dokonań na świecie. Prestiż, którym cieszy się obecnie nasz futbol w głównej mierze zawdzięczamy właśnie RL9. Problemem Lewego jest brak w gablocie pucharów i medali przyznawanych za osiągnięcia na międzynarodowej arenie. Owszem, wystąpił w finale Ligi Mistrzów, zagrał w ćwierćfinale Euro, był czwarty w wyścigu po Złotą Piłkę; to świetne osiągnięcia. Tyle że nie dla kogoś z potencjałem i umiejętnościami Roberta. Ma jednak szansę uzupełnić te braki. W przyszłym roku skończy przecież 30 lat. Dopiero… 

1. Zbigniew Boniek. Najlepszy polski piłkarz 50- i 60-lecia, medalista mistrzostw świata, zdobywca klubowego Pucharu Mistrzów. Później bardzo dobry wiceprezes PZPN, od czterech i pół roku w fotelu szefa związku, od kilku tygodni członek Komitetu Wykonawczego UEFA. Jako drugi Polak w historii. Odbudował wizerunek futbolu w kraju, poprzez nominację Nawałki – ale też zapewniając selekcjonerowi i jego licznym współpracownikom właściwe finansowanie drużyny narodowej – przyczynił się do znacznego awansu biało-czerwonych w europejskiej i światowej hierarchii. To CV, którego śmiało można życzyć każdemu! Dlatego tym bardziej trudno zrozumieć małostkowość Zibiego, który przed wyborami przysłał wyżej podpisanemu pismo przedprocesowe, a tuż po reelekcji nawrzeszczał publicznie, zupełnie jakbym to ja nazywał się Józef Wojciechowski. Pewnie, duże emocje można wybaczyć, ale akurat te nikomu nie były potrzebne… 

RANKING UKAZAŁ SIĘ TAKŻE W NAJNOWSZYM (18/2017) WYDANIU TYGODNIKA "PIŁKA NOŻNA"
W poszukiwaniu następcy Zibiego
 
Podziel się newsem

 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji