GRUPA A
DrużynaPkt
FrancjaFRA13
SzwecjaSZW10
BułgariaBUG9
HolandiaHOL7
BiałoruśBIA2
LuksemburgLUK1
GRUPA B
DrużynaPkt
SzwajcariaSZW15
PortugaliaPOR12
WęgryWGR7
Wyspy OwczeWYS5
ŁotwaŁOT3
AND1
GRUPA C
DrużynaPkt
NiemcyNIE15
Irlandia PólnocnaIRP10
CzechyCZE8
AzerbejdżanAZE7
NorwegiaNOR3
San MarinoSAN0
GRUPA D
DrużynaPkt
SerbiaSER11
IrlandiaIRL11
WaliaWAL7
AustriaAUS7
GruzjaGRU2
MołdawiaMOL1
GRUPA E
DrużynaPkt
PolskaPOL13
CzarnogóraCZA7
DaniaDAN7
RumuniaRUM6
ArmeniaARM6
KazachstanKAZ2
GRUPA F
DrużynaPkt
AngliaANG13
SłowacjaSŁO9
SłoweniaSOW8
SzkocjaSZK7
LitwaLIT5
MaltaMAL0
GRUPA G
DrużynaPkt
HiszpaniaHIS13
WłochyWŁO13
IzraelIZR9
AlbaniaALB6
MacedoniaMAC3
LiechtensteinLIE0
GRUPA H
DrużynaPkt
BelgiaBEL13
GrecjaGRE11
Bośnia i HercegowinaBiH10
CyprCYP4
EstoniaEST4
GIB0
GRUPA I
DrużynaPkt
ChorwacjaCHO13
IslandiaISL10
UkrainaUKR8
TurcjaTUR8
FinlandiaFIN1
KOS1
wyniki
Najlepsze teksty w "PN" 2016: 60 najlepszych na nasze 60-lecie - Reprezentacja Polski - Wydarzenia

Najlepsze teksty w "PN" 2016: 60 najlepszych na nasze 60-lecie

Drukuj
Font Size Larger Font Smaller Font

Wydarzenia - Reprezentacja Polski
Piątek, 30 Grudzień 2016 21:08
W związku z jubileuszem tytułu „Piłka Nożna" wybraliśmy najlepszych, według nas, 60 polskich piłkarzy. Zadanie bardzo frapujące, ale i trudne, bo przez lata futbol bardzo się zmienił. W tym okresie ewoluowały systemy gry, stosowano różne ustawienia, a i ci sami piłkarze grali na różnych pozycjach.

Wśród wyróżnionych nie mogło zabraknąć miejsca dla Grzegorza Laty

TOP 77 - część 2: Prawi obrońcy. Łukasz Piszczek wciąż bezkonkurencyjny - KLIKNIJ!

Oto co wyszło z głosowania, w którym wzięli udział: Michał Czechowicz, Adam Godlewski, Paweł Kapusta, Zbigniew Mroziński, Zbigniew Mucha, Leszek Orłowski i Przemysław Pawlak. Postanowiliśmy wyróżnić najlepszych sześciu bramkarzy tego okresu oraz po dziewięciu najlepszych zawodników w sześciu innych kategoriach. I tak w jednej grupie znaleźli się środkowi obrońcy, a w innej boczni, pomocników podzieliliśmy na środkowych, i w tej grupie są zarówno rozgrywający jak i ci, którzy mieli zadania głównie defensywne oraz na ofensywnych. Wśród skrzydłowych są piłkarze, który skupiali się tylko na atakowaniu bramki jak i tacy, których zakres obowiązków był o wiele większy i w dużej mierze musieli wspomagać kolegów ze swojej strony defensywy. No i wreszcie środkowi napastnicy.

Wśród bramkarzy pierwsze miejsce zajął Józef Młynarczyk, o którym nawet drugi w zestawieniu Jan Tomaszewski mówi, że był lepszy od niego, obaj zdobyli medal na mistrzostwach świata i grali za granicą, ale Młynarczyk w lepszych klubach. - Józek jest pierwszy i bardzo dobrze, też dokonałbym takiego wyboru - mówi Tomaszewski. - Inna sprawa, że jest to trochę dyskusja nad wyższością świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocnymi... Natomiast nie wiem czy nie powinno na liście znaleźć się miejsce dla Wojtka Szczęsnego. O mnie mówiło się, że zatrzymałem Anglię, a Wojtek jest tym, który pokonał Niemców. Zwycięstwo z aktualnymi mistrzami świata to jego wielka zasługa.

Jerzy Dudek z reprezentacją nie osiągnął takich sukcesów jak Tomek i Młynek, ale karierę klubową, głównie zagraniczną miał niezwykle interesującą, zaś Artur Boruc wciąż jest w grze. Edward Szymkowiak nie miał szans na grę poza polską ligą, a Hubert Kostka ewentualnie pod koniec kariery, ale obaj w drużynie narodowej oraz w polskiej lidze byli klasą dla siebie.

- Jeśli chodzi o bramkarzy, stawiam na Tomaszewskiego. Tomek jest dla niektórych trudnym człowiekiem, ale nie to tu oceniamy - mówi selekcjoner reprezentacji Polski w latach 1976-78 Jacek Gmoch. - Numer dwa dla mnie to Jurek Dudek, a podium zamykałby Hubert Kostka, pseudonim Ksiądz. Mówiliśmy tak na niego, bo zanim został inżynierem, uczył się w seminarium. Miejsce numer cztery dla Edwarda Szymkowiaka. Sam mu kiedyś strzeliłem dwa gole i do przerwy byliśmy mistrzem Polski, ale potem Szombierki odrobiły straty. No i pamiętam, że zawalił nam mecz w Helsinkach. Jedliśmy obiad przed spotkaniem z Finlandią, a on śmiał się nad talerzem do siebie. Bez przyczyny, tak zareagował na przedmeczowy stres. Selekcjoner Ryszard Koncewicz porządnie go opierdzielił, ale i tak wystawił do składu. Mecz Edkowi wtedy nie wyszedł. Dopiero na piątym miejscu widziałbym Młynarczyka, ale głównie dlatego, że ja go zbyt często na boisku, z różnych względów, nie miałem okazji oglądać. Nie jestem więc go w stanie obiektywnie ocenić i przy kolejnych moich wyborach proszę pamiętać, że przez około 10 lat miałem znacznie mniejszy kontakt z polskim futbolem, a był to czas między innymi mundialu w 1982 roku, z którego Polska przywiozła medal. I muszę też dodać, że w ogóle chyba najbardziej utalentowanym bramkarzem, którego widziałem w polskiej piłce był Władysław Grotyński. Szkoda, że nie osiągnął tyle, ile mógł.

- A ja mówię, że Młynarczyk - wtrąca swoje trzy grosze Grzegorz Lato. - Jasiu miał piękne sukcesy, ale kiedy między słupkami stał Józek, w obronie był spokój, nie grał na pokaz.

Wśród bocznych obrońców wygrał Antoni Szymanowski, który przeważnie grał na prawej stronie, ale zdarzało mu się i na lewej, a sam chyba najlepiej czuł się na środku defensywy. Zygmunt Anczok jest uważany za najlepszego w historii naszego lewego obrońcę, który z powodu kontuzji musiał przedwcześnie zakończyć przygodę z wielkim futbolem. Jego miejsce w kadrze z powodzeniem zajął Adam Musiał. Marek Dziuba grał na prawej stronie, ale bardzo dobrze sobie radził także w pomocy. Stefan Majewski mógł grać po obu bokach, ale i na środku, ale chyba najlepszy mecz przeciw NRD w Lipsku rozegrał na lewej pomocy. Łukasz Piszczek wykonał drogę od ataku, przez boczną pomoc, na prawa stronę obrony. Henryk Szczepański, czyli legendarny Burza grał na prawej obronie i był kapitanem biało-czerwonych w pierwszej połowie lat 60. Dariusz Wdowczyk był klasycznym lewym obrońcą, ze świetnie ułożoną lewą nogą. Podobną drogę przeszedł rekordzista występów w reprezentacji Michał Żewłakow. - Szymanowski mógł osiągnąć zdecydowanie więcej, jest na pierwszym miejscu i słusznie, ale mógł zajść dalej w piłce. Powiem tak: w pewnych aspektach miał trudny charakter - mówi Stefan Majewski, który w zeszłym tygodniu obchodził sześćdziesiąte urodziny, obecnie dyrektor sportowy Polskiego Związku Piłki Nożnej. - Gdyby do głowy Antka przenieść charakter Zbyszka Bońka, zrobiłby światową karierę.

Władysław Żmuda i Jerzy Gorgoń stanowili parę reprezentacyjnych środkowych obrońców w świetnych dla naszego futbolu latach 70, więc nic dziwnego, że zajęli dwa pierwsze miejsca w klasyfikacji. Wcześniej Gorgoń w Górniku nabierał doświadczenia u boku Stanisława Oślizły, który u nas uplasował się zaraz za nimi. To także pierwszy polski piłkarz, który zdobył bramkę w meczu finałowym europejskich pucharów. Czwarta pozycja dla Pawła Janasa, który długo był drugim boiskowym partnerem Żmudy w reprezentacji.

- Władek Żmuda był wybitnym obrońcą, absolutnie klasa europejska - wspomina król strzelców mundialu z 1974 roku. - Po mundialu w 1982 roku trener Brazylijczyków powiedział, że gdyby miał taki duet na środku obrony, jak ten, który stworzyli Żmuda z Pawłem Janasem, to on mógłby sobie pójść na piwo, bo jego zespół zdobyłby mistrzostwo świata bez kłopotu.

Później gra obronna biało-czerwonych oparta była na Romanie Wójcickim. Tomasz Wałdoch był filarem defensywy przez wiele lat. Grał w parze także z Jackiem Bąkiem, którego wystawiano również jako defensywnego pomocnika. Roman Korynt to legenda jeszcze z lat 50. Jacek Zieliński zaś dyrygował defensywą Legii, ale w kadrze także zapracował na bardzo dobrą opinię.

Alfabet reprezentanta: Kamil Glik - KLIKNIJ!

- Patrzę na listę środkowych obrońców przygotowaną przez „PN" i oczom nie wierzę. A gdzie jest Jacek Gmoch? - podnosi głos... Gmoch. - Wcale nie żartuję, ja w tamtych czasach kryłem największych zawodników jak Bobby Charlton, Denis Law, Van Himst, Mazzola, Strelcow. W reprezentacji grałem w parze ze Staszkiem Oślizłą, „France Football" uznał naszą parę jako jedną z trzech najlepszych w Europie. Gdyby nie fakt, że złamałem nogę, byłbym na środku obrony najlepszy w historii! Zagrałem 32 mecze w reprezentacji Polski, gdyby nie kontuzja, spokojnie zagrałbym drugie tyle.

Wśród środkowych pomocników mógł wygrać tylko niekwestionowany król środka pola - Kazimierz Deyna, którego Francuzi nazwali Generałem. Henryk Kasperczak w reprezentacji grał obok Kaki, ale w swoim klubie kierował grą. Podobnie było z Zygmuntem Maszczykiem. Godnym następcą Deyny w kadrze został Janusz Kupcewicz uważany za jednego z najbardziej utalentowanych w historii polskiego futbolu. Lesław Ćmikewicz był człowiekiem do zadań specjalnych, gdy zachodziła potrzeba grał na środku defensywy, był bocznym pomocnikiem kryjącym najgroźniejszego z rywali, albo rozgrywał. Waldemar Matysik był głównie defensywnym pomocnikiem, ale też potrafił pomknąć prawym skrzydłem i kapitalnie dośrodkować. Ze znakomitego odbioru piłki słynął też Adam Nawałka, który był ustawiany bardziej z lewej strony boiska, bo w latach 70. grało się system 1-4-3-3. Erwin Wilczek kierował drugą linią Górnika Zabrze w okresie jego największej świetności.

- Pozycja Deyny jest niepodważalna, numer jeden wśród środkowych pomocników - nie ma wątpliwości Gmoch. - Niesamowicie antycypował boiskowe wydarzenia. On miał po dziesięć przechwytów w meczu, choć do krycia indywidualnego się kompletnie nie nadawał. Po prostu przewidywał ruchy przeciwników. Ale na drugim miejscu musi być Henryk Kasperczak. Deynę znali wszyscy, trenerzy drużyn przeciwnych za punkt honoru stawiali sobie wyłączenie Kazia z gry. I wtedy do gry wchodził Kasperczak, nasz drugi rozgrywający. Zresztą tak ustawiany był w Stali Mielec, na środku pomocy, to w reprezentacji grał bliżej prawej strony. A za parą Deyna-Kasperczak szalał Zygmunt Maszczyk, ktoś na kształt dzisiejszych defensywnych pomocników, czyścił wszystko. I on też w mojej klasyfikacji byłby wysoko. Wyżej umieściłbym też Adama Nawałkę, nawet zdecydowanie wyżej, bo na czwartym miejscu.


Zbigniewa Bońka wybraliśmy najlepszym ofensywnym pomocnikiem, ale pamiętamy, że świetnie radził sobie także w ataku. Zresztą podobnie było w przypadku innych piłkarzy sklasyfikowanych na tej pozycji - Lucjana Brychczego, Dariusza Dziekanowskiego i Andrzeja Iwana. Klasycznymi pomocnikami byli natomiast słynący z kapitalnego strzału Ryszard Tarasiewicz, Andrzej Buncol, Piotr Nowak i Leszek Pisz, którzy sprawdzali się również jako rozgrywający. Zygfryd Szołtysik tworzył jeden z najlepszych boiskowych duetów z Lubańskim, rozumieli się bez słów.

- Deyna i Boniek to byli inni zawodnicy. Kaziu był świetnym konstruktorem, potrafił też wykończyć akcję. Boniek z kolei to był urodzony lider. Potrafił sam wygrywać mecze, miał ten cholerny charakter - brał na siebie grę i odpowiedzialność - charakteryzuje Gmoch. - Wchodził w drybling, rozbijał rywali, indywidualność! Zresztą tak jest do dziś. Nie łatwo było połączyć w reprezentacji tę wodę i ogień.
- Ja w ogóle nie podejmuję się wskazania jednego piłkarza 60-lecia - mówi z kolei Tomaszewski. - Najlepsza była trójka: Zbyszek Boniek, Kaziu Deyna i Robert Lewandowski. Tylko tych trzech zawodników znalazło się tak wysoko w plebiscycie „France Football". Zbyszek i Kaziu zajęli trzecie miejsca, Robert ostatnio był czwarty, ale powinien wygrać. Bo to dziś zrobił się konkurs na najładniejszą reklamę w telewizji. I część głosujących chyba na tej podstawie dokonała wyboru, bo niby na jakiej innej?
- Pod względem piłkarskim Deyna umiał więcej od Zbyszka. Tytuł Piłkarza 60-lecia mu się po prostu należy - nie zgadza się z wyborem „PN" Lato. - To był polski Zidane. Co on umiał zrobić z piłką, jak on potrafił dogrywać! Pamiętam mecz w Rotterdamie, jak Kaziu uderzył to się holenderski bramkarz o słupek prawie zabił, kompletnie nie wiedział co się dzieje. A mecz Polska - Włochy? Piłka po jego uderzeniu wyszła ze światła bramki, a potem do niego wróciła. Zbyszek z kolei był bardziej przebojowy, głowa w dół i ruszał w rajd. Jak już mu dałeś piłkę, to szedł. Zresztą w słynnym meczu Polska - Belgia dwie bramki zdobył po moich podaniach. Ale potem na piwo zaprosił, łaski zresztą nie robił, przecież nie musiałem mu podawać.

- A ja bym postawił na Bońka - uważa z kolei Majewski. - Kaziu Deyna był wielkim piłkarzem, nie przeczę, ale ważne jest kto i co wygrał. A Zbyszek na polu klubowym osiągnął znacznie więcej.

Dwaj nasi najlepsi skrzydłowi byli w najlepszej jedenastce mistrzostw świata w 1974 roku. Z prawej strony hasał szybki jak sprinter król strzelców tego turnieju Grzegorz Lato, a z lewej nazywany fałszywym skrzydłowym Robert Gadocha. Osiem lat później Lato wciąż był w kadrze, a na drugim skrzydle grał Włodzimierz Smolarek. Jan Urban był świetnym bocznym pomocnikiem, a w Hiszpanii zrobiono z niego środkowego napastnika. Jakub Błaszczykowski to prawoskrzydłowy nowej generacji, finalista Champions League. Jacek Krzynówek grał natomiast po lewej stronie. Roman Kosecki występował w kilku świetnych klubach, był półfinalistą europejskich pucharów, ale zabrakło sukcesu z drużyną narodową, Mirosław Okoński może miał talentu najwięcej, ale zabrakło wyjazdu na mundial. A Ebi Smolarek na nim był.

- Grzegorz Lato postawą na boisku zasłużył na pomnik. To był zawodnik, który zawsze miał w sobie pokłady wielkiej motywacji. Bolek nie miał dobrych wyników badań wytrzymałościowo-szybkościowych, a w trakcie gry nie było tego w ogóle widać - wspomina Gmoch. - Orał boisko, dla niego nie było straconej piłki, szedł do przodu bez względu na wszystko. Jak przy tej bramce z Brazylią na mundialu w 1974 roku, kiedy do bramki dociągnął niemal z obrońcami na plecach. Zresztą nie tylko, pamiętam taki mecz w Szczecinie, Bolek uderzył na bramkę sprzed pola karnego i poszedł za piłką, ta trafiła w poprzeczkę, więc poprawił i... słupek, a od słupka dostał piłką w głowę i padł gol. Miał niesamowitą wolę walki, jechał z frajerami. Zawsze go podziwiałem, bo w młodym wieku został bez rodziców. Musiał wziąć się do roboty wcześniej niż wszyscy, został głową rodziny, a sam był jeszcze dzieckiem. Wypracował w sobie ten charakter, to przekładało się na boisko. Gadocha z kolei to skrzydłowy znakomity, a dla mnie mimo wszystko zmarnowany talent. Grał po lewej stronie boiska, ale piłkę prowadził prawą nogą. Jak wchodził w drybling, zwrócony był twarzą do obrońcy, a nie jak to jest w zwyczaju - starał się nakrywać piłkę ciałem. Ta prawonożność w połączeniu z grą na lewym skrzydle sprawiała też pewne kłopoty przy wykańczaniu akcji przez Roberta. Długo pracowaliśmy z nim w Legii z trenerem Jaroslavem Vejvodą, żeby pozbył się tej maniery, żeby mógł stać się tym Gadochą.

Najlepsze teksty w "PN" 2016. Boniek: Nie zamierzam nikogo przepraszać - KLIKNIJ!

- Ja jestem na pierwszym miejscu? - dziwi się na poważnie Lato. - A nigdy nie byłem faworytem dziennikarzy, więc przyznaję, że jestem nieco zaskoczony. Ale już jako prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej powiedziałem, że oceni mnie historia i tak też jest w tym przypadku.
Wśród środkowych napastników wybór jest przedni, bo całe podium powinno zmieścić się w trójce naszych najlepszych piłkarzy w historii. Robert Lewandowski to współczesność, za granicę mógł wyjechać kiedy chciał. Został gwiazdą Bundesligi, grał w finale Ligi Mistrzów, wciąż czeka jednak na sukces z reprezentacją, nie udało się na Euro 2012 w Polsce, ale może lepiej będzie na kolejnym za kilka miesięcy we Francji. Włodzimierz Lubański był prawdopodobnie największym talentem w historii naszego futbolu, ale przez kontuzję nie zagrał w mistrzostwach świata w 1974, mimo że miał udział w zakwalifikowaniu się do turnieju, przyczynił się także do awansu cztery lata później, ale w Argentynie nie grał tyle ile powinien. Za to jako kapitan poprowadził biało-czerwonych do złota olimpijskiego Monachium, jedynego dużego turnieju wygranego przez seniorską reprezentację Polski. Był królem strzelców dwóch edycji Pucharu Zdobywców Pucharów i pozostaje liderem w klasyfikacji strzelców naszej drużyny narodowej. Był czołowym snajperem ligi belgijskiej, gdy drużyny z tego kraju częściej grały w finałach europejskich pucharów niż włoskie. Andrzej Szarmach zdobywał bramki na trzech mundialach, po wyjeździe z Polski, a mógł to zrobić po ukończeniu 30 lat, imponował skutecznością we Francji. Został królem strzelców turnieju olimpijskiego, co potem powtórzył Andrzej Juskowiak, który strzelał gole w kilku ligach. Słynący z atomowego uderzenia Ernest Pohl był gwiazdą naszych boisk w latach 50. i 60, nie miał jednak szans na grę poza Polską. Przed jednym z meczów z Legią Warszawa ponoć zniknął. Nikt nie mógł go znaleźć, wciągnęło go życie nocne. Kilka godzin przed spotkaniem udało się go jednak zlokalizować. Zaserwowano mu zimną kąpiel. Na boisku walnął trzy gole, Górnik Zabrze wygrał 4:1. Krzysztof Warzycha w latach 90. bił rekordy strzeleckie w Grecji, Kazimierz Kmiecik w reprezentacji pozostawał w cieniu, ale medale przywoził z trzech imprez. Jan Furtok był wicekrólem strzelców 1. Bundesligi. Gerard Cieślik byłby wyżej, ale w połowie 1956 roku gdy startowała „Piłka Nożna" jego kariera już zmierzała do końca, co nie zmienia faktu, że kilkanaście miesięcy później zdobył dwie bramki w kultowym meczu wygranym ze Związkiem Radzieckim.

- Lewandowski to numer jeden, pełna zgoda. W ogóle dziwię się, że nie znalazł się w pierwszej trójce Złotej Piłki kosztem Cristiano Ronaldo. Jest lepszym zawodnikiem, bardziej wszechstronnym, bo potrafi pomóc drużynie w defensywie, czego Portugalczyk nie robi w ogóle - tłumaczy Gmoch. - Andrzej Szarmach na miejscu trzecim i słusznie, żeby go zatrzymać trzeba było na nim stanąć. Zresztą tak samo było z Ernestem Pohlem, po meczach przeciw napastnikowi Górnika Zabrze dwa tygodnie dochodziłem do siebie, taki byłem poobijany. Pohl wyglądał jak ciężarowiec, miał szeroką klatkę piersiową, niskie zawieszenie, a niżej był szczupły. No i miał długie ręce. Jak zaczynał nimi machać, walić łokciami, to nie tyle trudno było mu zabrać piłkę, co w ogóle do niego podejść. Graliśmy razem w kadrze. Przed meczem z Włochami jedliśmy obiad. Jakaś zupa na kurczaku z ryżem, lekkie danie. Na rozgrzewce z każdą minutą rosło wrażenie, jakby nogi zaczynały być coraz cięższe, jakby ważyły po sto kilogramów. Pamiętam jak Ernest krzyczał: - Co tu się dzieje do jasnego pierona! Mecz przegraliśmy dotkliwie, zrozumieliśmy jednak, dlaczego na przykład Szkoci wszędzie jeździli ze swoją wodą i płatkami owsianymi...


 

 



Zespół „PN"

***

BRAMKARZE
1. Józef MŁYNARCZYK
2. Jan TOMASZEWSKI
3. Jerzy DUDEK
4. Edward SZYMKOWIAK
5. Artur BORUC
6. Hubert KOSTKA

BOCZNI OBROŃCY
1. Antoni SZYMANOWSKI
2. Zygmunt ANCZOK
3. Adam MUSIAŁ
4. Marek DZIUBA
5. Stefan MAJEWSKI
6. Łukasz PISZCZEK
7. Henryk SZCZEPAŃSKI
8. Dariusz WDOWCZYK
9. Michał ŻEWŁAKOW

ŚRODKOWI OBROŃCY
1. Władysław ŻMUDA
2. Jerzy GORGOŃ
3. Stanisław OŚLIZŁO
4. Paweł JANAS
5. Roman WÓJCICKI
6. Tomasz WAŁDOCH
7. Jacek BĄK
8. Roman KORYNT
9. Jacek ZIELIŃSKI

ŚRODKOWI POMOCNICY
1. Kazimierz DEYNA
2. Henryk KASPERCZAK
3. Zygmunt MASZCZYK
4. Janusz KUPCEWICZ
5. Lesław ĆMIKIEWICZ
6. Waldemar MATYSIK
7. Grzegorz KRYCHOWIAK
8. Adam NAWAŁKA
9. Erwin WILCZEK

OFENSYWNI POMOCNICY
1. Zbigniew BONIEK
2. Lucjan BRYCHCZY
3. Dariusz DZIEKANOWSKI
4. Ryszard TARASIEWICZ
5. Andrzej BUNCOL
6. Piotr NOWAK
7. Zygfryd SZOŁTYSIK
8. Andrzej IWAN
9. Leszek PISZ

SKRZYDŁOWI
1. Grzegorz LATO
2. Robert GADOCHA
3. Włodzimierz SMOLAREK
4. Jan URBAN
5. Jakub BŁASZCZYKOWSKI
6. Jacek KRZYNÓWEK
7. Roman KOSECKI
8. Mirosław OKOŃSKI
9. Euzebiusz SMOLAREK

ŚRODKOWI NAPASTNICY
1. Robert LEWANDOWSKI
2. Włodzimierz LUBAŃSKI
3. Andrzej SZARMACH
4. Ernest POHL
5. Andrzej JUSKOWIAK
6. Krzysztof WARZYCHA
7. Kazimierz KMIECIK
8. Gerard CIEŚLIK
9. Jan FURTOK

Najlepsze teksty w
 
Podziel się newsem

 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji