Atalanta Bergamo Palermo Cagliari Empoli Chievo Werona Fiorentina Genoa FC Crotone Inter Mediolan Juventus Turyn Lazio Rzym Bologna AC Milan Napoli Pescara Roma Sampdoria US Sassuolo Calcio Torino Udinese

Zaszczuty. Piekło Quagliarelli

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font

Wydarzenia - Ligi zagraniczne - Włochy
Sobota, 11 Marzec 2017 20:00
Nieczęsto zdarza się zobaczyć przed kamerami płaczącego piłkarza. Jak Fabio Quagliarellę. W jego historię trudno byłoby uwierzyć, gdyby nie była prawdziwa.
Obcym wstęp wzbroniony - KLIKNIJ!

W 2010 roku czuł się jak w raju. Jak piłkarz, który po latach tułaczki od klubu do klubu, od miasta do miasta zawitał wreszcie do domu i mógł założyć koszulkę, którą kochał od dzieciństwa. Koszulkę Napoli.

Przyjaciel rodziny

To już wtedy był klub z ambicjami, ale jeszcze niesięgającymi tak wysoko jak dziś. W kadrze przeważali Włosi z kapitanem Paolo Cannavaro na czele, jeśli byli cudzoziemcy, to mało znani lub na dorobku, jak Marek Hamsik i Ezequiel Lavezzi.

Quagliarella przyleciał z Udine na skrzydłach, żeby strzelać gole, zanim stało się to obowiązkiem Edinsona Cavaniego i Gonzalo Higuaina. Kosztował 16 milionów euro i dostał indywidualny kontrakt też niczego sobie, najwyższy w drużynie. Po początkowej zadyszce i przed zmianą trenera Roberto Donadoniego na Waltera Mazzarriego wyglądało to nad wyraz dobrze i zakończyło się szóstym miejscem Napoli i 11 golami najlepszego napastnika. Jednym zdaniem: ciekawe widoki na coś więcej w następnym sezonie. Kibice go uwielbiali, był w końcu jednym z nich, z tą różnicą, że jemu udało się zrealizować marzenia. Jednak ciekawszych widoków Fabio nie doczekał.

Jego zakazanym owocem w tym raju okazała się bardzo błaha sprawa, jaką była usterka komputera. Znajomy polecił mu swojego znajomego informatyka pracującego w policji, który tak szybko jak problem usunął, tak samo szybko wkradł się w łaski rodziny. Był uprzejmy i miły. Często rozmawiali przez telefon, spotykali się, bywał gościem w domu piłkarza i w domu jego ojca. Po pewnym czasie na oba adresy zaczęły przychodzić anonimowe listy z oskarżeniami i groźbami. Docierały prawie codziennie, czasem kilka, czasem kilkanaście w tygodniu. Fabio wyjmował z nich zdjęcia nagich dzieci, dowiadywał się, że jest pedofilem, kamorystą, dilerem narkotyków, oszustem. Ojciec dostał między innymi zdjęcie trumny ze zdjęciem syna i ostrzeżenia, że jeśli będzie kręcił się po okolicy, to połamią mu nogi. Co dla piłkarza byłoby podwójnie kłopotliwe. Jeden czy drugi list można było zlekceważyć lub całą sprawę obrócić w żart, ale każdy następny budził złość i strach. Pierwsze co zrobili, to zwrócili się o pomoc do zaprzyjaźnionego policjanta. I pętla na szyi Quagliarelli powoli się zaciskała.

Umundurowany przyjaciel przyjmował zgłoszenia, robił służbowe notatki, obiecywał, że nadał bieg sprawie i śledztwo zmierza do szczęśliwego finału. Zwodził miesiącami, które przeszły w lata. Listy i SMS-y niezmiennie przychodziły. Raffaele Piccolo - bo tak nazywał się stalker - dla dobra śledztwa zakazał panom Quagliarella upubliczniania sprawy i komunikowania się z kimkolwiek, zatem nawet najbliższa rodzina o niczym nie wiedziała. Polecił wyjmowanie listów ze skrzynki pęsetą i oddawanie do jego rąk własnych. Zwrócił się z prośbą o informowanie o wszystkim. Bawił się ich kosztem w kotka i myszkę. Z drugiej strony mnożył wątpliwości, od czasu do czasu rzucał podejrzenia na znajomych i sąsiadów. Fabio został zaszczuty, każdy wydawał mu się podejrzany, potencjalnie groźny, a tymczasem jego prawdziwy oprawca stał tuż obok i prawie śmiał mu się w nos.

Wyklęty z raju

Adresatem szkalujących napastnika listów było też Napoli. Ziarno oskarżeń zakiełkowało i klub postanowił pozbyć się kłopotu na rzecz Juventusu, oczywiście starannie ukrywając prawdziwe powody transferu. Wokół Quagliarelli rozpętało się drugie piekło. Kibice poczuli się zdradzeni przez swojego ziomka, jego uznali za jedynego winnego, osądzili, że dla pieniędzy sprzedał się znienawidzonemu Juventusowi. Palili jego koszulki, plakaty, kukły. Przeżył wszystko to, co niedawno Gonzalo Higuain, tylko bardziej jako miejscowy i mający zakneblowane usta, który w poczuciu fałszywie wpojonego własnego dobra nie mógł się bronić. Obelgi leciały z każdej strony, a on nadstawiał drugi policzek. Napoli kochał nad życie, Neapol miał go za wroga publicznego numer 1. Stalker załatwił mu wilczy bilet.

Najświeższe doniesienia z Serie A na PilkaNożna.pl - KLIKNIJ!

Odejście w poczuciu krzywdy z Napoli i silna wola rehabilitacji miały dalsze reperkusje. Po trzyletnim pobycie w Juventusie znalazł zatrudnienie w Torino. Kiedy przyjechał z nim na San Paolo, po golu z rzutu karnego wykonał gest z przeprosinami w stronę fanów gospodarzy. Za to śmiertelnie obrazili się kibice Toro i zmusili go do odejścia. A listy nadal przychodziły.

Jak wpadł chory policjant? Na jednym ze spotkań z ojcem piłkarza, prawdopodobnie dla wzmocnienia swojej wiarygodności, wyznał, że również otrzymuje SMS-owe pogróżki. Na prośbę seniora Quagliarelli, żeby pokazał, to porównają treści, wyraźnie się zmieszał i odpalił, że już skasował. W głowie ojca zapaliła się lampka: jak to skasował? Usunął jeden z dowodów w sprawie, którą zajmuje się od lat? Zadzwonił do syna, który podejrzeniom ojca nie dał wiary. Niezrażony starszy pan udał się do prokuratury, gdzie dowiedział się, że żadne z setek doniesień o popełnieniu przestępstwa nie zostało złożone, a śledztwa nigdy nie wszczęto. Wszystko lądowało w szufladzie albo w niszczarce policjanta. Od tego momentu nie trzeba już było wiele czasu, żeby postawić go w stan oskarżenia. Jednak dopiero w lutym 2017 roku zapadł wyrok w pierwszej instancji: cztery lata i osiem miesięcy. Quagliarella wreszcie mógł się publicznie oczyścić i podać rzeczywiste powody swoich wyborów. Dlatego nie obeszło się bez łez.

Stalker zwichnął mu karierę, którą chciał zrobić w Napoli. Strzelać gole, grać w pucharach, walczyć o mistrzostwo, zostać kapitanem. Niedawno skończył 34 lata i ciągle wierzy, że dostanie drugą szansę. Neapolitańczycy czekają na niego z otwartymi ramionami. Teraz oni proszą o wybaczenie.

Tomasz Lipiński

Tekst ukazał się w ostatnim numerze Tygodnika "Piłka Nożna" (10/2017)

Zaszczuty. Piekło Quagliarelli
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
38 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
38 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
38 kolejka
 
  Więcej  
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji