Arsenal w ogniu, ale nie ma komu gasić pożaru - Ligi zagraniczne - Anglia - Wydarzenia

Arsenal w ogniu, ale nie ma komu gasić pożaru

Drukuj
Font Size Larger Font Smaller Font

Wydarzenia - Ligi zagraniczne - Anglia
Sobota, 18 Marzec 2017 15:22
Coraz więcej wskazuje na to, że kibice Arsenalu doczekają się w końcu sezonu, kiedy ich drużyna wypadnie poza czołową czwórkę w Premier League. Kanonierzy przegrali na wyjeździe z West Bromwich Albion (1:3) i raz jeszcze potwierdzili, że znajdują się w bardzo głębokim kryzysie.
Kryzys na Emirates Stadium coraz poważniejszy (fot. Sebastian Frej)

Najświeższe doniesienia z Premier League na PilkaNożna.pl - KLIKNIJ!

Sobotni mecz na The Hawthors miało ogromne znaczenie, szczególnie dla podopiecznych Arsene'a Wengera. Londyńczycy znajdują się od kilku tygodniu w poważnym dołku formy, a całościowego obrazu ich gry nie powinna zaćmić efektowna wygrana nad Lincoln w Pucharze Anglii. Jeśli więc Arsenal chciał nadal liczyć się w walce o miejsce w czołowej czwórce, to musiał pokusić się o trzy punkty na terenie The Baggies.




Jak się jednak okazało, gospodarze nie zamierzali tanio sprzedawać swojej skóry i już pierwsze minuty pokazały, że postawią faworytowi bardzo trudne warunki. Na efekty nie trzeba było długo czekać, ponieważ jeszcze przed upływem kwadransa WBA wyszedł na prowadzenie. Nacer Chadli precyzyjnie dośrodkował z rzutu rożnego, a wszystko celnym uderzeniem głową zdołał wykończyć Craig Dawson.


Radość piłkarzy Tony'ego Pulisa nie trwała jednak zbyt długo. Minęło bowiem zaledwie kilkadziesiąt sekund, a już Kanonierzy zdołali odpowiedzieć. Z piłką w polu karnym znalazł się najlepszy strzelec gości Aleixis Sanchez, który wymanewrował obrońcę i mocno uderzył pod poprzeczkę. Ben Foster nie miał w tej sytuacji żadnych szans na skuteczną interwencję.

Arsenal zdołał szybko odpowiedzieć, jednak wcale nie była to jaskółka lepszej gry gości na The Hawthors. Piłkarze Wengera wciąż grali nieporadnie i chaotycznie, a jedynym graczem, który prezentował określoną jakość, był wspomniany Sanchez. Chilijczyk nie miał jednak wsparcia kolegów, co mocno ograniczało jego możliwości kreacji.

Jakby tego było mało, jeszcze w pierwszej połowie z boiska musiał zejść Petr Cech, który podkręcił nogę w kostce i został zmieniony. Jego miejsce w bramce zajął David Ospina, który jednak po zmianie stron nie popisał się zbytnio i miał swój wkład w zdobycie przez West Bromwich kolejnego gola.

W 55. minucie czujnością w polu karnym Arsenalu wykazał się Hal Robson-Kanu, który po nieudanej interwencji Ospiny skierował piłkę do siatki. Jeśli ktoś myślał, że goście rzucą się do odrabiania strat, ten srogo się pomylił. Rozbita drużyna Wengera nie była w stanie podjąć walki i na kwadrans przed końcem został za to skarcony. Kolejna wrzuta pod bramkę Kanonierów, brak krycia i Craig Dawson ponownie głową skierował piłkę do siatki.




Wynik zmianie już nie uległ i sympatycy Arsenalu musieli przełknąć kolejną gorzką pigułkę. Goście nie dość, że byli słabsi pod względem sportowym, to nie było po nim widać woli walki i zaangażowania, co może jedynie potwierdzać tezę, że Arsene Wenger już definitywnie stracił szatnię i nie potrafi natchnąć piłkarzy do walki.


gar, PiłkaNożna.pl
Arsenal w ogniu, ale nie ma komu gasić pożaru
 
Podziel się newsem
 
 
   
 
 
   
Przebieg meczu
 
0 : 0
 
   

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji