TOP 55 - Jesienny ranking ligowców

Drukuj Email
Font Size Larger Font Smaller Font

Wydarzenia - Ekstraklasa
Piątek, 06 Styczeń 2017 11:00
Miniona jesień była szczególna w naszym klubowym futbolu. Udział mistrza Polski w fazie grupowej Ligi Mistrzów był niczym święto po 20 latach posuchy. Oczywiście, przypadł w bardzo niespodziewanym momencie, kiedy Legia Warszawa nie miała nie tylko ułożonego zespołu, ale nawet trenera, który byłby w stanie ogarnąć kryzys. Okazało się jednak, że po zawstydzającym występie na inaugurację później było już – krok po kroczku – lepiej. Dojrzalej (wyłączając mecz w Dortmundzie), skuteczniej i... bardziej po cwaniacku. Na tyle, że skończyło się bez obciachu, a nawet przeskokiem do wiosennej tury Ligi Europy. Czy na tej podstawie można stawiać tezę o postępie dokonanym przez całą ekstraklasę?


U podstaw wyniku Legii – jak się wydaje – ponad stan ESA legła działalność skautingu stołecznego zespołu, który wyszukał i sprowadził piłkarzy, jakich (w większości) Champions League nie przerosła. A w każdym razie nie przestraszyła. Nawet jeśli byli to gracze, którzy pozostali na rynku jako trzeci, a nawet czwarty sort po tym jak transfery zamknęli bogatsi. Patrząc na klasyfikację sporządzoną przez tygodnik „Piłka Nożna” (w elektorskim składzie znaleźli się: Michał Czechowicz, Adam Godlewski, Paweł Gołaszewski, Zbigniew Mroziński, Zbigniew Mucha – sekretarz jury, Leszek Orłowski i Przemysław Pawlak) trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie obcokrajowcy nadają blasku rozgrywkom. Pewnie, zdarza się jeszcze – jak mawia Franz Smuda – szrot sprowadzany z zagranicy, ale nie brakuje także artystów. Przynajmniej na miarę naszej szerokości geograficznej. Jeśli klasa stranierich w klubach nie spadnie, a dodatkowo doczekamy się profesjonalnie przygotowanych wychowanków akademii – które pięknie się rozwijają – ligowy futbol powinien zacząć wreszcie rozwijać się w tempie pozwalającym zniwelować dystans do europejskich średniaków. Polska ekstraklasa rośnie od co najmniej dekady, i to niewątpliwie, tyle że konkurencja dotąd mimo wszystko uciekała. Bo rosła szybciej. Występ Legii w Champions League może stać się punktem zwrotnym. Czy tak jednak będzie, przekonamy się dopiero w kolejnych sezonach.

Jeszcze jedna uwaga – po imieniu i nazwisku podajemy kolejno narodowość, wiek, klub, liczbę meczów i goli. Z tym że wiek, tradycyjnie, zgodnie z rocznikiem, co oczywiście w wielu przypadkach może być krzywdzące, zwłaszcza w przypadku Nemanji Nikolicia, który urodził się w… Sylwestra.

BRAMKARZE

1. Marian KELEMEN
Słowacja – 38/Jagiellonia Białystok/19, 0

2. Arkadiusz MALARZ
37/Legia Warszawa/19, 0

3. Matus PUTNOCKY
Słowacja – 33/Lech Poznań/15, 0

4. Konrad JAŁOCHA
26/Arka Gdynia/18, 0

5. Grzegorz SANDOMIERSKI
28/Cracovia/20, 0

Doświadczenie znowu jest w cenie. Po poprzednim sezonie trener Jagiellonii Białystok Michał Probierz narzekał na trzęsienie ziemi w szatni, kiedy w kolejnych okienkach kadra była osłabiana, a zespół musiał opierać się na młodych zawodnikach. Ile do szatni lidera wniosło doświadczenie najlepiej pokazuje przykład Mariana Kelemena, bo Konstantin Vassiljev był w Białymstoku już wcześniej. Bez Słowaka nie byłoby pierwszego miejsca w tabeli i aż dziwne, że do Polski wrócił z przedostatniego klubu ekstraklasy swojego kraju. Od początku sezonu bronił pewnie, był najmocniejszym punktem długo najszczelniejszej defensywy w całej stawce, która ostatecznie straciła drugą najniższą liczbę goli.


Arkadiusz Malarz kilka lat temu był blisko zakończenia kariery. Kiedy odbudował się w GKS Bełchatów i zapracował na transfer do warszawskiej Legii długo wysłuchiwał, że to dzięki wstawiennictwu swojego kolegi i dyrektora sportowego klubu Michała Żewłakowa. Wyrósł na czołowego golkipera ligi, zbierał dobre recenzje w Champions League, kiedy mistrzom Polski nie szło w kraju wybronił kilka kluczowych piłek jak rzut karny na stadionie Wisły utrzymując wynik 0:0 w jedynym meczu na trenerskiej ławce Aleksandara Vukovicia w roli pierwszego szkoleniowca. Wytrzymał konkurencję, jakby to nie brzmiało po meczu w Dortmundzie, czołowego bramkarza ligi poprzedniego sezonu, Radosława Cierzniaka. Mimo że w tym roku skończy 37 lat nawet nie wspomina o zakończeniu kariery. Silnym punktem Kolejorza stał się Matus Putnocky. Dał stabilizację, z którą od lat problemy miał Jasmin Burić i wydaje się specjalistą gotowym udźwignąć nawet ciężar europejskich pucharów. Na pewno jest jednym z najlepszych transferów lechitów w ostatnich kilku okienkach transferowych i absolutnym fachowcem od bronienia jedenastek. Konrada Jałochę uznaliśmy najlepszym bramkarzem rundy jesiennej, a na finiszu roku obniżył loty tracąc nawet miejsce w podstawowym składzie Arki Gdynia. Grzegorz Sandomierski pozostał jednym z niewielu zawodników Cracovii, którzy podtrzymali formę z ubiegłego sezonu. Bez niego Pasy byłyby poważnie zagrożone zimowaniem na spadkowym miejscu w tabeli Lotto Ekstraklasy.

Blisko zestawienia znalazł się kolejny solidny ligowiec, Krzysztof Pilarz z Bruk-Betu Termaliki Nieciecza.

PRAWI OBROŃCY

1. Bartosz BERESZYŃSKI
25/Legia Warszawa/11, 0

2. Jakub WÓJCICKI
29/Cracovia/20, 1

3. Martin KONCZKOWSKI
24/Ruch Chorzów/20, 0

4. Cornel RAPA
Rumunia – 27/Pogoń Szczecin/11, 0

5. Tomasz KĘDZIORA
23/Lech Poznań/20, 0

Na ocenę Bartosza Bereszyńskiego wpływają bardzo dobre recenzje za mecze w europejskich pucharach (przede wszystkim przeciwko Realowi Madryt oraz zakończona sukcesem misja powstrzymania najlepszego na świecie piłkarza ubiegłego roku Cristiano Ronaldo) i występ w towarzyskim meczu ze Słowenią. Spotkaniem zamykającym rok reprezentacji Polski dał początek dyskusji czy Łukasz Piszczek doczekał się pełnoprawnego zmiennika w kadrze. Wiosną z perspektywy ławki oglądał w akcji Artura Jędrzejczyka, i sprawdziły się słowa prezesa Bogusława Leśnodorskiego, który zapowiadał, że przy takim wzorze Bereszyński dużo zyska. Jesienią wyróżniał się na tle ligowych konkurentów.

Wójcicki to ten sam przypadek co Sandomierski – ciągnął grę Cracovii, zdecydowanie gorzej było z partnerami. Martin Konczkowski wyróżnił się na tle jeszcze bardziej dołującego Ruchu. W zespole Niebieskich był już taki jeden przypadek, tylko po drugiej stronie defensywy – Daniel Dziwniel. Ten niestety pogubił się w Szwajcarii i dalej szuka wyjścia na prostą. Konczkowskiemu perspektywy w Chorzowie się kończą, powinien jednak pomyśleć, żeby pójść w górę w ekstraklasie.

Małym odkryciem rundy jest Cornel Rapa. Ze Steauą Bukareszt w papierach – oczekiwania w Lotto Ekstraklasie są bardzo wysokie, i tych Rumun jeszcze nie spełnił. Testem będzie runda wiosenna. Do Pogoni dołączył dopiero we wrześniu, z marszu wchodząc do zespołu.

Zapowiedziane w świątecznej przerwie zainteresowanie warszawskiej Legii wywołało spore zamieszanie wokół osoby Tomasza Kędziory. Był jednym z piłkarzy, który w przedłużonej jesieni zagrał wszystko od pierwszej do ostatniej minuty. Pozostaje jednym z pewniejszych punktów Lecha, ustabilizował formę, ale dalej można spodziewać się po nim zdecydowanie więcej. Tylko dwie asysty, jak na Lecha, gdzie potencjał ofensywny jest ogromny, to wynik poniżej oczekiwań.

Tuż pod kreską znalazł się Boban Jović z krakowskiej Wisły.

ŚRODKOWI OBROŃCY

1. Ivan RUNJE
Chorwacja – 27/Jagiellonia Białystok/17, 1

2. Jan BEDNAREK
21/Lech Poznań/15, 1

3. Jarosław JACH
23/Zagłębie Lubin/20, 1

4. Mario MALOCA
Chorwacja – 28/Lechia Gdańsk/15, 0

5. Michał PAZDAN
30/Legia Warszawa/12, 0

6. Artem PUTIWCEW
Ukraina – 29/Bruk-Bet Termalica Nieciecza/19, 0

7. GUTI
Brazylia – 26/Jagiellonia Białystok/18, 1

8. Paulus ARAJUURI
Finlandia – 29/Lech Poznań/12, 2

9. Jarosław FOJUT
30/Pogoń Szczecin/18, 1

10. Rafał JANICKI
25/Lechia Gdańsk/17, 1

Życie nie znosi próżni, co widać doskonale po zestawieniu środkowych defensorów. Na koniec sezonu 2015-16 numerem jeden wśród ligowych stoperów był Maciej Dąbrowski. Po jesiennej części rozgrywek 2016-17 w ogóle nie załapał się na listę, bo czas po przeprowadzce z Zagłębia Lubin do Legii Warszawa spędzał przeważnie grzejąc ławkę. Zresztą to była przeciętna (w ekstraklasie) runda dla wszystkich środkowych obrońców mistrzów Polski. Jakub Czerwiński na razie na Łazienkowskiej nie odnalazł się, Jakub Rzeźniczak zaczął sezon fatalnie, potem nie grał, dopiero kończył w dobrym stylu. A i Michał Pazdan z różnych względów nie pojawiał się na boisku z taką częstotliwością, z jaką zapewne sam chciałby.

Na listę wskakują więc inni. Przede wszystkim duet z Białegostoku, czyli Ivan Runje oraz Guti. Brazylijczyk w zeszłym sezonie spisywał się raczej przeciętnie, zdarzały mu się proste pomyłki, nie do końca przekonał, a wymagania były wobec niego spore, gdyż Jaga na transfer Gutiego wyłożyć musiała około milion złotych. Jesienią jednak odpalił i zapewne spora w tym zasługa Runje, który ekstraklasę wziął z marszu. Klub z Białegostoku jeszcze raz udowodnił, że przeprowadza jedne z najlepszych transferów w całej lidze – Chorwat, piłkarz wcześniej szerzej polskim kibicom nieznany, od razu wskoczył na szczyt naszej listy. Za jego plecami natomiast Jan Bednarek, który po wypożyczeniu do Górnika Łęczna dostał szansę w Lechu Poznań i w pełni ją wykorzystał. Dziś już nikt nie pyta kto to jest Bednarek, tylko kto obok Bednarka zagra w środku obrony walczącego o mistrzostwo Polski Kolejorza.

Jarosław Jach w szybkim tempie wypracował sobie markę nie tylko w ekstraklasie, bo coraz częściej słychać o zainteresowanych nim klubach zagranicznych. Wcześniej przewijała się nazwa Betis Sewilla, ostatnio francuskie „L’Equipe” podało, że Polaka chętnie widzieliby także w Ligue 1 – w Montpellier. Na czwartej pozycji uplasował się Mario Maloca, który jako jedyny jeśli chodzi o poziom ekstraklasowy zaliczył awans na liście „PN” względem poprzedniego notowania. I jeszcze dwa słowa warto poświęcić Artemowi Putiwcewowi, to naprawdę dobry zawodnik, siła gry obronnej Bruk-Betu Termaliki. Pytanie czy w klubie z Niecieczy będzie w stanie zrobić jeszcze większy postęp. Blisko listy znaleźli się Rzeźniczak, Kornel Osyra oraz Michał Marcjanik.

LEWI OBROŃCY

1. Piotr TOMASIK
30/Jagiellonia Białystok/18, 0

2. GUILHERME II
Brazylia – 27/Bruk-Bet Termalica Nieciecza/13, 0

3. Jakub WAWRZYNIAK
34/Lechia Gdańsk/19, 0

4. Maciej SADLOK
28/Wisła Kraków/18, 0

5. Adam HLOUSEK
Czechy – 29/Legia Warszawa/14, 0

W poprzednim sezonie bezapelacyjnym numerem jeden na liście był Patrik Mraz, który nie tylko solidnie bronił, ale też doskonale dośrodkowywał do kolegów, co przekładało się na asysty. I podobnie jest w przypadku Piotra Tomasika, który jesienią 2016 roku osiągnął najlepszą dotychczas formę. Wprawdzie do poziomu reprezentacyjnego wciąż mu jeszcze trochę brakuje, niemniej siedem asyst ma swoją wymowę – żaden inny obrońca w ekstraklasie tak często nie otwierał kolegom drogi do bramki, mało tego, w ogóle tylko dwóch zawodników – i to jakich! – zaliczyło więcej asyst, czyli Konstantin Vassiljev oraz Miroslav Radović. Natomiast na równi pod tym względem Tomasik jest z Maciejem Makuszewskim z Lecha.

Natomiast, że w grze bocznego obrońcy nie tylko o asysty chodzi, najlepiej pokazuje przykład właśnie Mraza, który nie był już tak efektywny jak w zeszłym sezonie i tym razem nie załapał się na listę.

Guilherme to odkrycie Czesława Michniewicza. Trener Bruk-Betu Termaliki postawił na Brazylijczyka i się nie zawiódł. Zresztą niech przemówią liczby, były zawodnik Steauy Bukareszt – w sumie to Michniewicz aż tak dużo nie ryzykował, bo Brazylijczyk grał w Rumunii, a nie tylko był – w ekstraklasie wystąpił tylko w 13 meczach, a i tak zdążył zaliczyć pięć asyst. Formę utrzymuje Jakub Wawrzyniak, a lat mu przecież nie ubywa. Co prawda po finałach Euro 2016 miejsca w reprezentacji Polski dla defensora Lechii Gdańsk jakby mniej, ale na naszej liście zanotował awans – z 4. na 3. pozycję. Maciej Sadlok w tym sezonie miał momenty, w których przypominał siebie samego, ale z dawnych czasów w Ruchu Chorzów, kiedy uchodził za jednego z najzdolniejszych obrońców w Polsce, i zapracował sobie nawet na uznanie selekcjonera Adama Nawałki. Spadły za to notowania Adama Hlouska, ale jak w przypadku środkowych obrońców mistrzów Polski – po lewej stronie defensywy Legii też sporo się działo. Bardzo bliski wdrapania się na listę i wyrzucenia z niej Czecha był Tamas Kadar z Lecha.

DEFENSYWNI POMOCNICY

1. Miroslav COVILO
Bośnia i Hercegowina – 30/Cracovia/19, 7

2. Taras ROMANCZUK
Ukraina – 25/Jagiellonia Białystok/18, 4

3. Abdul Aziz TETTEH
Ghana – 26/Lech Poznań/16, 1

4. Damian DĄBROWSKI
24/Cracovia/14, 2

5. Vlastimir JOVANOVIĆ
Bośnia i Hercegowina – 31/Bruk-Bet Termalica/18, 3

Cracovia w tym sezonie nie gra na miarę oczekiwań, ale do postawy Miroslava Covilo nikt nie może mieć nawet najmniejszych zastrzeżeń. Defensywny pomocnik Pasów zaliczył bardzo dobrą jesień. Bośniak w tym sezonie strzelił aż siedem goli na boiskach Lotto Ekstraklasy, a takiego wyniku nie powstydziłby się z pewnością żaden napastnik naszej ligi. Oprócz dobrego odbioru potrafi fantastycznie odnaleźć się pod bramką przeciwnika i zdobyć gola po strzale głową. Covilo jest prawdziwym asem w talii trenera Jacka Zielińskiego.
Tuż za plecami Bośniaka w naszym głosowaniu znalazł się Taras Romanczuk z Jagiellonii Białystok. Trener Michał Probierz nie skorzystał z niego tylko w dwóch meczach – w pierwszej kolejce z Legią i w 19. serii spotkań z Lechem Poznań, kiedy z gry wykluczył go nadmiar żółtych kartek. Dobre występy na ekstraklasowych boiskach przykuły uwagę zagranicznych klubów, poczynania Romanczuka podobno obserwowały kluby z Grecji i Turcji. W odbiorze grał na podobnym poziomie co Covilo, ale w ofensywie do Bośniaka zabrakło mu kilka długości, choć i pod bramką rywala jest coraz skuteczniejszy.


Kiedy Abdul Aziz Tetteh jest zdrowy i w pełni formy, to kibice poznańskiego Lecha są spokojni o środek pola w swoim zespole. Nie bez przyczyny piłkarz z Ghany dostał w drużynie pseudonim Bizon. Tetteha cechuje nieustępliwość, pracowitość i niesamowita siła fizyczna. Jesienią rywale w znacznej większości znowu odbijali się od niego jak od ściany, a on sam w końcu doczekał się pierwszego trafienia na polskich boiskach. Stać go na jeszcze więcej niż do tej pory pokazał w ekstraklasie.

W zestawieniu nie może zabraknąć również miejsca dla Damiana Dąbrowskiego. Dobre występy w lidze nie mogły umknąć uwadze selekcjonera Adama Nawałki, który nagrodził defensywnego pomocnika Pasów powołaniem do reprezentacji Polski i siedmiominutowym debiutem w meczu towarzyskim ze Słowenią. 

Pierwszą piątkę zamyka Vlastimir Jovanović z Bruk-Betu Termaliki, który wyrósł w ekipie Słoników na prawdziwego lidera. Piłkarz świetnie wkomponował się w zespół Czesława Michniewicza i niejednokrotnie pokazał, że potrafi nie tylko dobrze odebrać piłkę, ale także jest motorem napędowym akcji ofensywnych zespołu. Wysokie miejsce w tabeli Termaliki jest w dużej mierze zasługą właśnie Jovy, dlatego to on, a nie chociażby Yannick Sambea, Jacek Góralski, Michał Kopczyński czy Simeon Sławczew, znalazł się w pierwszej piątce najlepszych szóstek za jesień 2016. 

ŚRODKOWI POMOCNICY

1. Milos KRASIĆ
Serbia – 33/Lechia Gdańsk/19, 1

2. Marcin BUDZIŃSKI
27/Cracovia/19, 6

3. Rafał MURAWSKI
36/Pogoń Szczecin/18, 4

4. Krzysztof MĄCZYŃSKI
30/Wisła Kraków/17, 0

5. Thibault MOULIN
Francja – 27/Legia Warszawa/18, 0

Chyba mało kto się spodziewał, że Milos Krasić przeżyje w Gdańsku taki renesans formy. Stał się prawdziwym liderem drużyny, która zajmuje drugie miejsce w tabeli. To, że ma wciąż duże umiejętności nikt nie wątpił, tyle że przed przyjazdem do Polski coraz częściej zapominał je demonstrować. Na skrzydłowego już się nie nadawał, bo już swoje lata ma, więc w Lechii został przesunięty na środek pomocy. Dokonał tego trener Piotr Nowak, który kiedyś grał na tej pozycji nawet będąc starszym od Serba. Szkoleniowiec biało-zielonych przydzielał mu nie tylko zadania stricte ofensywne, ale i defensywne, do tego stopnia, że padały zarzuty, że ma ich nawet za dużo. 

Marcin Budziński słynie z kapitalnych goli, oddawanych zza pola karnego, jak choćby ten z niedawnego spotkania z Lechem Poznań. Łącznie piłkarz Cracovii zdobył jesienią sześć bramek i miał trzy asysty. Rafał Murawski mimo że w październiku skończył 35 lat zadziwia formą, nie tylko świetnie podaje, ale też i zatrzymuje akcje. A jak trzeba to i strzeli gola, w tym sezonie już czterokrotnie trafił do siatki. Widać, że jest szanowany i doceniany przez trenera Kazimierza Moskala. Chociaż zaangażowany jest w wiele różnych przedsięwzięć biznesowych gra w piłkę wciąż sprawia mu wiele przyjemności. Bez niego Pogoń wiele straciłaby na wartości. 

Krzysztof Mączyński miał bardzo trudny rok, bo najpierw długo musiał leczyć kontuzję i robił wszystko, żeby zdążyć wykurować się na Euro 2016. Dał radę i na francuskich stadionach znowu był zawodnikiem podstawowej jedenastki biało-czerwonych. Jednak organizm zbuntował się i początek rundy jesiennej nie był dla niego udany, zresztą jak i dla całego zespołu krakowskiej Wisły targanego kłopotami własnościowymi. Potem jednak odzyskał formę i znakomicie kierował odrodzonej Białej Gwiazdy. Ale widać było u niego spore rezerwy, więc nic dziwnego, że interesuje się nim Legia. Chociaż mistrzowie Polski mają na tej pozycji Thibaulta Moulina, który już 12 lipca rozpoczął niezwykle wyczerpujące półrocze. Przez pięć miesięcy rozegrał dla warszawskiego zespołu aż 30 meczów, a tylko w trzech z nich nie wyszedł w pierwszym składzie. Różnie jego rolę widzieli kolejni trenerzy, co było także zależne od ówczesnego potencjału kadrowego Legii. Musiał być zarówno defensywnym pomocnikiem operującym głównie na środkowym kole boiska jak i głównym rozgrywającym. Zawsze świetnie rozdzielał też piłki kolegom. Na pewno poczuł się pewniej, gdy Jacek Magiera znalazł optymalną pozycję dla Vadisa Odjidji-Ofoe oraz, gdy do wysokiej dyspozycji doszedł Miroslav Radović. Szkoda, że w ekstraklasie nie strzelił tak pięknego gola jak Realowi Madryt w Champions League. To zresztą było jedyne trafienie Francuza w tym sezonie. Rozważaliśmy także kandydaturę byłego legionisty Dominika Furmana, który jesień spędził w Wiśle Płock.

OFENSYWNI POMOCNICY

1. Konstantin VASSILJEV
Estonia – 33/Jagiellonia Białystok/18, 10

2. Vadis ODJIDJA-OFOE
Belgia – 28/Legia Warszawa/15, 2

3. Darko JEVTIĆ 
Szwajcaria – 24/Lech Poznań/17, 4 

4. Patryk LIPSKI 
23/Ruch Chorzów/20, 4 

5. Marcus VINICIUS DA SILVA
Brazylia – 33/Arka Gdynia/18, 7 

Faktem bezspornym pozostaje, że ekstraklasa doczekała się artystów na pozycji numer 10. Już jednak rozstrzygnięcie, który z wirtuozów jesienią błyszczał najbardziej nie jest wcale proste. Oczywiście, jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie statystyki dominacja Vassiljeva jest bezdyskusyjna. Dominator z Estonii miał bezpośredni udział w aż 19 z 36 goli strzelonych w obecnym sezonie przez liderującą w tabeli Jagiellonię. A przecież 10 trafień i 9 asyst nie oddaje pełnego wkładu Kosty – jak mawiają o nim i do niego w Białymstoku – w wyniki drużyny z Podlasia. Do tego trzeba by jeszcze doliczyć tak zwane asysty Jezierskiego (albo jeśli ktoś woli drugiego stopnia), a paniki, jaką siał wśród obrońców i bramkarzy zespołów przeciwnych pojawiając się w pobliżu pola karnego zmierzyć się nie da. Piłka słuchała lidera Jagi w sposób naprawdę rzadko oglądany nawet na znacznie słynniejszych stadionach niż te, które są areną zmagań w polskiej ekstraklasie. 

Tyle że Vassiljev to aktor charakterystyczny, generał, który bierze udział wyłącznie w działaniach zaczepnych własnej armii. Odjidja-Ofoe ma inną budowę, a – także charakterystykę. Może nie rozgrywał tak czytelnie (jeszcze?) dla partnerów jak Kosta, ale pewnie także dlatego, że potrafi wybrać rozwiązania nieosiągalne nawet dla Estończyka. A co za tym idzie – takie, których partnerzy nawet się nie spodziewają. Prawda jest taka, że Vadis jest przybyszem z innego futbolowego wymiaru, ale jesienią – z różnych powodów – długo się rozpędzał. Kilka zbędnych kilogramów to był najmniejszy problem Belga. Kłopoty osobiste związane ze śmiercią mamy odcisnęły o wiele silniejsze piętno na psychice zawodnika, a trener Besnik Hasi rzucając w niewłaściwe sektory boiska nie pomógł w przezwyciężeniu kryzysu. Po przyjściu Jacka Magiery, niczym po użyciu czarodziejskiej różdżki, VOO błyskawicznie przepoczwarzył się z nienadążającego za akcjami outsidera w lidera środka pola pełną gębą. A im lepsi byli rywale, tym na ich tle prezentował większą jakość. Nawet w Dortmundzie, gdzie Legia rozgrywała hobby-zawody, potrafił błysnąć kunsztem. 

Optymistyczne jest, że w gronie takich sztukmistrzów pośród zawodników, których klasyfikujemy na pozycji numer 10 znalazł się polski rodzynek. Lipski jest kadrowiczem młodzieżówki Marcina Dorny, która w 2017 roku wystąpi w finałach MME w naszym kraju. Jesienią dał się mocno we znaki rówieśnikom z Niemiec w towarzyskim spotkaniu potwierdzając nietuzinkowy potencjał. Prawda jest jednak taka, że Patryk jest już zbyt dużym piłkarzem na coraz bardziej chylący się ku upadkowi Ruch. Obserwuje go Lechia, ale nie jest jedyna w kolejce chętnych. Wiele wskazuje, że gdańszczanie będą musieli być bardziej operatywni niż latem, kiedy nie wyłożyli kwoty satysfakcjonującej właścicieli klubu z Cichej, ponieważ teraz Anderlecht Bruksela i Standard Liege także ostrzą sobie apetyt na utalentowanego rozgrywającego. 

BOCZNI POMOCNICY

1. Miroslav RADOVIĆ
Serbia – 33/Legia Warszawa/12, 7

2. Sławomir PESZKO
32/Lechia Gdańsk/16, 2

3. Patryk MAŁECKI
29/Wisła Kraków/19, 4

4. GUILHERME I
Brazylia – 26/Legia Warszawa/13, 4

5. FLAVIO PAIXAO
Portugalia – 33/Lechia Gdańsk/17, 8

6. Przemysław FRANKOWSKI
22/Jagiellonia Białystok/20, 5

7. Maciej MAKUSZEWSKI
28/Lech Poznań/16, 1

8. Rafał BOGUSKI
33/Wisła Kraków/20, 8

9. Krzysztof JANUS
31/Zagłębie Lubin/18, 4

10. Adam GYURCSO
Węgry – 26/Pogoń Szczecin/20, 4

Sporo nowych twarzy, kilka starych, parę uznanych firm zniknęło. Przede wszystkim najlepszy po sezonie 2015-16 Bartosz Kapustka, który ładnie rozwijał się w ekstraklasie, po czym zderzył się ze ścianą, a transfer do Leicester City spowolnił karierę reprezentanta Polski. Trzeci w maju Deniss Rakels również wyjechał już z Polski, pierwszy raz od bardzo dawna nie znalazł się w zestawieniu Szymon Pawłowski, natomiast Mateusza Maka uziemiły problemy zdrowotne. 

Czas jakby się zatrzymał. Miroslav Radović wrócił nad Wisłę i znów czaruje. Więcej – gra tak dobrze, jak rzadko wcześniej. To zawodnik, który w najcięższych chwilach potrafi ciągnąć zespół na swoich barkach, ale jeśli ma wsparcie niebanalnie grających partnerów (Vadis Odjidja-Ofoe, Danijel Ljuboja) wyrasta na artystę. Co równie istotne – artystę skutecznego, który liczbami, 7 goli i 8 asyst w 12 meczach, bije na głowę innych. Lewa flanka – proszę bardzo, dziesiątka – czemu nie. Rado rządzi, jest symbolem polskiej ligi ostatnich lat.
Na podium znaleźli się jeszcze Sławomir Peszko i Patryk Małecki, ale w znacznej odległości od Radovicia. Pierwszy miewał przestoje, częściej występy świetne. Drugi właściwie był niezmiennie i dobrze pracującym silniczkiem Wisły Kraków, w dodatku zaliczył kilka trafień decydujących o zwycięstwach Białej Gwiazdy. Niżej od Peszkina klasyfikujemy Flavio Paixao, ale też Portugalczyk nie jest klasycznym skrzydłowym. Często znosi go w pole karne, czuje się tam jak ryba w wodzie, zatem i okazały dorobek bramkowy nie powinien nikogo dziwić. 

Na początku trochę niedoceniany, z upływem lat coraz ważniejszy w sposobie i strategii gry Legii, czyli rzecz jasna Guilherme. Umiejętność radzenia sobie w pojedynkach, skłonność do gry kombinacyjnej plus 7 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej – to jesienna laurka filigranowego Brazylijczyka.

Przemysław Frankowski to jedno z odkryć rundy jesiennej. Dzięki niemu prawa flanka Jagi funkcjonowała dobrze praktycznie przez całą jesień, w dodatku należał do najskuteczniejszych zawodników mistrza przeciągniętego półmetka. Przeprowadzka do Lecha Poznań to był na pewno dobry ruch Macieja Makuszewskiego. Nawet gdy Kolejorzowi nie szło, to do Makiego pretensji nie zgłaszano. Kiedy musiał usiąść na ławce, nie grymasił. Generalnie dobrze wkomponował się do zespołu. Na stare lata o tym, że potrafi strzelać gole przypomniał sobie Rafał Boguski. Bywało, że niewidoczny, ospały, apatyczny, nagle wybuchał ze zdwojoną energią i zanotował kilka takich meczów, że aż zapierały dech w piersiach.
Krzysztof Janus to ligowa solidność. Jesienią był efektywniejszy (4 gole + 6 asyst) niż Łukasz Janoszka (3+3), dlatego klubowego kolegę zamienił na liście bocznych pomocników. Liście, którą zamyka Adam Gyurcso. Węgier potencjał ma na pierwszą trójkę ligowych skrzydłowych, ale za rzadko jeszcze go ujawnia. Nie zmieścili się Spas Delew, Michał Kucharczyk i przede wszystkim trudny do zaklasyfikowania Mateusz Szczepaniak.

NAPASTNICY

1. Nemanja NIKOLIĆ
Węgry – 30/Legia Warszawa/19, 13

2. Fiodor CERNYCH 
Litwa – 26/Jagiellonia Białystok/17, 9

3. Marcin ROBAK
35/Lech Poznań/20, 10

4. Jarosław NIEZGODA
22/Legia Warszawa/Ruch Chorzów/12, 7

5. Adam FRĄCZCZAK
30/Pogoń Szczecin/19, 7

Pomijając pozycję lidera, w ostatnich trzech rundach najlepszego snajpera ekstraklasy, na dalszych miejscach dokonała się prawdziwa rewolucja. Nie ma już Mariusza Stępińskiego (drugi po sezonie 2015-16), Airama Cabrery (podobnie jak Stępiński wyjechał z Polski), notowania obniżyli Paweł Brożek, Martin Nespor, Erik Jendrisek i Wojciech Kędziora, a Aleksandar Prijović po prostu się nie zmieścił. Podobnie jak Grzegorz Kuświk, który uplasował się tuż za listą. 

Niko to absolutny, na skalę polskiej ligi, fenomen. Takiego snajpera Legia nie miała od dawna, inna sprawa, że znów musi takiego szukać, bo reprezentant Węgier przyjął ofertę Chicago Fire. Jesienią grał zrywami, ale i tak zdołał przeskoczyć krajowych konkurentów. Pewnych rzeczy już nie poprawi, w MLS może być mu trudno zważywszy na niedostatki szybkościowe, ale takiego instynktu pod bramką oraz ułożonej stopy można mu tylko zazdrościć. 

Na drugim miejscu Fiodor Cernych. To też niespodzianka, bo w Jagiellonii pełnił funkcję środkowego napastnika niejako z konieczności. Doskonale jednak sobie radził, zanotował świetny okres, pewnie jeszcze lepszy niż w Łęcznej. Udany rok podsumował tytułem najlepszego piłkarza Litwy.

Wreszcie zdrów przemówił Marcin Robak. Nawet jeśli oponenci zarzucają mu, że gros bramek zdobył z rzutów karnych, to nikt nie zaprzeczy, że zdrowy Robak jest wartością dodaną. Nawet jeśli pierwszym wyborem Nenada Bjelicy był Dawid Kownacki, to dorobek doświadczonego snajpera (10 goli plus 2 asysty) jest niepodważalny. Pytanie co będzie, gdy gotów do gry okaże się już Nicki Bille Nielsen?

Na czwartym miejscu jedno z największych odkryć piłkarskiej jesieni w Polsce, czyli Jarosław Niezgoda. Formalnie sezon rozpoczął w Legii Warszawa, ale szybko został wypożyczony do Ruchu Chorzów. Młody napastnik nawet jeśli nie zostanie zimą wezwany z powrotem na Łazienkowską, to na Cichej będzie tylko krzepł i rozwijał się, a frukty na koniec i tak spije Legia. Niezgoda ma łatwość stawania na drodze piłki, ale też niewątpliwie nie brakuje mu walorów technicznych; tudzież swobody, która cechuje napastników świadomych swojej wartości.

Stawkę zamyka kolejny ligowy rep, czyli Adam Frączczak. Człowiek, który zagrał w swojej karierze na niemal każdej pozycji, i który – jak zapewnia – nieźle czułby się również w roli bramkarza. Niezależnie od jego uniwersalności desygnowanie go przez Kazimierza Moskala do występów na pozycji środkowego napastnika było nie lada niespodzianką. To był strzał w dziesiątkę. Prawa strona Portowców została dobrze obsadzona przez Rapę i Delewa, natomiast wobec gorszej dyspozycji Łukasza Zwolińskiego, Frączczak, wcześniej postrzegany troszeczkę jako jeździec bez głowy, nagle okazał się niezwykle niebezpiecznym i skutecznym żądłem.

Zespół „PN”

RANKING UKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA "PIŁKA NOŻNA"
TOP 55 - Jesienny ranking ligowców
 
Podziel się newsem

 
Wyniki
 
 
3 kolejka
 
  Więcej  
 
Tabela
 
 
3 kolejka
 
  Więcej  
 
Strzelcy
 
 
3 kolejka
 
  Więcej  
 
Wydarzenia
 
   
 
Więcej
 

W serwisie aktualnie jest: 3659 Na stronie, 20 Sezonów, 1338 Klubów, 0 Na forum, 51 Ligi polskie i zagraniczne, 16475 Zawodników, 105193 Artykułów, 8147 Rozgrywek, 177 Stadionów, 24031 Multimediów, 61770 Meczów, 0 Sędziów,

© 2007 - 2017 BY PIŁKANOŻNA TEAM

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji